Reklama

Reklama

Niemki oddają swoje suknie ślubne, by pomóc mieszkankom Ukrainy

W modnej berlińskiej dzielnicy Kreuzberg powstał pop-up store, gdzie można oddać niepotrzebną suknię ślubną, która przyda się innej pannie młodej. Kreacje, które tu trafiają, są sprzedawane, a pieniądze zasilają konta dwóch organizacji, które od lat pomagają kobietom w Ukrainie - Fundacji Masza i 280 Days.

Sukienki dla Ukrainy

Akcja "Sukienki dla Ukrainy" to pomysł Anny Saraste, mieszkającej w Berlinie fińskiej dziennikarki. "Porządkowałam szafę i po raz kolejny natknęłam się na swoją suknię ślubną. I wtedy zdecydowałam, że ona musi zniknąć. A potem pomyślałam, że mogę ją sprzedać i oddać pieniądze na pomoc Ukrainie" - powiedziała w rozmowie z serwisem Euronews.

Ale zanim Anna sprzedała swoją sukienkę, podzieliła się tym pomysłem ze znajomymi. I okazało się, że kobiet, które chciałyby oddać trzymane na dnie szafy suknie ślubne jest więcej. Tak powstał zaczątek akcji #dressesforukraine, która szybko zdobyła popularność nie tylko wśród mieszkanek Berlina. 

Reklama

Zainteresowanie było tak duże, że trzeba było otworzyć punkt, do którego mogły przychodzić zarówno kobiety chcące oddać swoje suknie, jak i te, które szukały kreacji na zbliżający się ślub. Tak powstał pop-up store na Kreuzbergu. Trafiły do niego także sukienki podarowane przez kilku berlińskich projektantów, którzy podarowali nowe kreacje ze swoich kolekcji. Wkrótce Anna Saraste miała już na sprzedaż ponad 90 sukien!

Nietypowa pomoc od Niemek

24 września, dla upamiętnienia, że mija 7 miesięcy od rozpoczęciu rosyjskiej inwazji, w Berlinie zorganizowano aukcję tych sukienek. Licytowano podczas niej kilka najbardziej efektownych spośród podarowanych kreacji. Inne wciąż można kupić, bezpośrednio w sklepie albo przez Internet. Jedną z nich kupiła mieszkająca w Berlinie Laura Benedetti, która w przyszłym roku wychodzi za mąż w rodzinnej Florencji. Wkrótce po rozpoczęciu poszukiwań sukienki natknęła się w internecie na informację o akcji "Sukienki dla Ukrainy". 

Do akcji przyłączyły się również uchodźczynie z Ukrainy, które w Berlinie schroniły się przed bombami i przemocą. Jedną z takich osób jest Irina Bielkina, absolwentka Business Administration z Kijowa, która w wolnym czasie pomaga w sesjach zdjęciowych sukien jako modelka. "Suknie ślubne zazwyczaj są bardzo drogie, więc jeśli masz wydać takie pieniądze, to o wiele lepiej zrobić to w słusznej sprawie" - mówi.

Organizatorki akcji, które starają się sprzedać jak najwięcej sukien za jak największe pieniądze, mają nadzieję, że zainspirują podobne akcje w innych miastach i krajach. "Jedną z zalet tego pomysłu jest to, że łatwo można go powielać" - mówi Anna Saraste. 

Ona wszystkie pieniądze ze sprzedaży sukien przekazuje dwóm organizacjom - Fundacji Masza i 280 Days. Niosą one pomoc humanitarną i wsparcie psychologiczne kobietom najbardziej dotkniętym trwającą wojną. 280 Days szczególnie wspiera kobiety w ciąży i noworodki.

Zobacz również: Włączaj zmywarkę w tych godzinach. Różnicę odczujesz w portfelu

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: wojna w Ukrainie | pomoc dla ukrainy | moda | moda ślubna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy