Noworoczne postanowienia bez entuzjazmu

Choć dla wielu Amerykanów Nowy Rok ma się stać przełomem, symbolem pozytywnych przeobrażeń i poprawy życia, według amerykańskich badań z ambitnych noworocznych postanowień rezygnuje w krótkim czasie 80 proc. ludzi.

Jedni ślubują sobie, że schudną, inni planują zmienić pracę, jeszcze inni kupić dom, zerwać z nałogami lub rozwinąć się intelektualnie. Szkopuł w tym, że słowa dotrzymuje ledwie garstka ludzi. Według badania, które publikuje "New York Times", czwarta część amatorów zmian odstąpiła od postanowień noworocznych już do 8 stycznia.

Reklama

Niezbyt pocieszające jest opracowanie "Personality and Social Psychology Bulletin". Magazyn naukowy wykazuje, że 80 proc. z ankietowanych straciło entuzjazm do realizowania swych planów przed drugim tygodniem stycznia.

55 proc. postanowień dotyczyło zdrowia, w tym regularnych odwiedzin na siłowni lub jedzenia odpowiednich potraw. 20 proc. miało na celu pozbycie się długów.

Niektóre z przedsięwziętych projektów są dla ludzi zbyt trudne. Inne nie są przyjemne. Jeszcze inne wymagają zbyt dużej cierpliwości. Zdaniem ekspertów najłatwiej jest dotrzymać słowa wówczas, kiedy natychmiast widać rezultaty.

Zniechęcenie widoczne jest nawet wówczas, gdy chodzi o bardzo istotne sprawy. Tylko piąta część wykonuje np. zalecaną dozę ćwiczeń fizycznych, chociaż wiadomo, że zdrowy tryb życia może je wydłużyć.

Nad tym, jak przełamać kryzys, zastanawiają się tęgie głowy. Chętnie wypowiadają się w amerykańskich mediach.

W opinii dr. Seppo Iso-Ahola, profesora departamentu kinezjologii na Uniwersytecie Maryland, problem polega na wewnętrznej walce między robieniem tego, co chcemy robić, a tego, co powinniśmy.

Jak dowodzi Erin Falconer, autorka książki "How to Get Sh*t Done", a zarazem trenerka zdrowego stylu życia, używanie słowa "powinien" jest złym pomysłem, ponieważ często wiąże się z poczuciem winy, wstydem i niezdecydowaniem. Lepszym rozwiązaniem, wskazuje, jest powiedzieć sobie, że się coś zrobi. Najważniejsze, aby się zbyt nie przejmować. Zawsze jest przecież kolejny Nowy Rok.

Innych rad udziela założyciel Virgin Group, miliarder Richard Branson. Jego zdaniem najważniejsze jest spisywanie postanowień.

"Niezależnie od tego, czy używasz długopisu i papieru, czy telefonu komórkowego, aby zanotować pomysły, ważne jest, aby były zapisane" - zaleca. Twierdzi, że otwieranie notesu i rejestrowanie tam przypadkowych myśli doprowadziło go do stworzenia firm Virgin Trains i Virgin America. Za niezbędne do osiągania zamierzeń Branson uważa ustalenie zarówno krótkoterminowych, jak i długoterminowych celów. Ma się wtedy poczucie spełnienia. Na rok 2018 zaplanował kontynuację przygotowywań do podróży kosmicznych jego firmy Virgin Galactic.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP Life)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje