Reklama

Reklama

Passa

Daniel Passent spacer przez całe swoje życie zaczyna od wstrząsającego opisu dzieciństwa: żydowskie dziecko przechowywane podczas wojny w "szafie" u polskiej rodziny. I paradoks: jego rodzice zostali zadenuncjowani przez Polaków i zamordowani przez Niemców. Nikt nie wie, gdzie i kiedy.

Passent mówi Janowi Ordyńskiemu: Dzieciństwo mam amputowane. Od najmłodszych lat byłem pogodzony z tym, że nie mam Rodziców, a właściwie, że oni nie żyją, nie istnieją, że ich nawet nie pamiętam, że nie mam żadnej fotografii Matki i tylko jedno zdjęcie Ojca, które odzyskałem już jako człowiek dorosły, w Paryżu.

Gdy kończy się wojenny koszmar, Daniel Passent trafia do rodziny Jakuba i Anny Prawinów. Z nimi spędza kilka lat w Berlinie, gdzie Jakub Prawin został szefem Polskiej Misji Wojskowej. Passent mówi: Nie będę się rozwodził nad tym, co oznacza strata rodziców - dla nich, zadenuncjowanych i zamordowanych w wieku trzydziestu kilku lat, ani dla mnie, bo takich było wielu i na ten temat istnieje ogromna literatura. Chcę natomiast opowiedzieć o Prawinach, którzy mnie wychowali. Spośród wszystkich ludzi, jakich spotkałem w życiu, Prawin wywarł na mnie największy wpływ, i tak było do lat 70., kiedy poznałem Agnieszkę Osiecką.

Reklama

I zaczyna się w życiu Passenta dobra passa. Świetne wykształcenie, światowe życie, ciekawe spotkania. O tym wszystkim opowiada z właściwą dla siebie swadą i autoironią.

Książka jest pełna anegdot o ludziach, z którymi Passent pracował, przyjaźnił się, spotykał. A było ich morze: od wielkich polityków, po pisarzy, artystów, sportowców. Jest też szczerym rozliczeniem z życia: przyznaniem się do pewnych błędów, ale też obroną wyborów moralnych. W biografiach wydawanych w Polsce nie było jeszcze tak szczerego rozliczenia.

To niezwykły zapis niezwykłej biografii. Świadectwo czasów i ludzi, którzy są ważni w życiu Daniela Passenta, ale też tworzyli polską, i nie tylko polską powojenną historię.

Tak o książce mówi sam Passent: Kiedy pięć lat temu urodził się mój wnuk, Kubuś, rozpłakałem się ze szczęścia. Dostałem od życia wszystko. Pora na rachunek. W gazetach pełno jest ludzi, którzy wystawiają rachunki innym. Własnych nie regulują. Ja uważam, że czas się pakować. Od pewnego czasu Agnieszka Osiecka miała w swoim pokoju małe zielone pudełko, a w nim najważniejsze dokumenty - metrykę urodzenia, zaświadczenie z banku, akt własności mieszkania. Ta książka to moje zielone pudełko.

Daniel Passent

Passa

Wydawnictwo Czerwone i Czarne

Wydawnictwo Czerwone i Czarne
Dowiedz się więcej na temat: książki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje