Reklama

Reklama

Pomyśl o sobie, dziewczyno!

Dzisiaj psycholog zapytał mnie o moje marzenia. I miałam z tym problem. Nie wiem, czego pragnę, jakie są moje potrzeby. Może to jest dziwne. Nie wiem… Jestem osobą czynu, stawiam sobie cele, podążam do nich, można powiedzieć, że jestem bardzo zorganizowana, potrafię radzić sobie świetnie w sytuacjach zadaniowych, przeszkody zamieniam w działania.

Ale zdałam sobie sprawę, że moje dążenie naprzód nie jest wynikiem moich pragnień. Dzisiaj to do mnie dotarło. I czuję się z tym dziwnie. Nawet nie wiem, jak określić ten stan, te uczucia.  

Pamiętam, że jako dziecko rodzice byli ze mnie dumni. Widziałam, że jestem powodem ich radości i dumy. Dostrzegałam podziw i zazdrość w oczach znajomych i rodziny. Śliczna, grzeczna dziewczynka, uczącą się wyśmienicie, osiągająca sukcesy na wielu płaszczyznach. Było to miłe.

Przyczyniałam się do szczęścia osób, które były mi bliskie, które były całym moim światem. Wszystko, co wówczas robiłam, wykonywałam z myślą o tym, by ich nie zawieść. Wiedziałam, jak bardzo cieszą ich moje sukcesy. Nauczyłam się zaspokajać ich potrzeby, nawet nie zdając sobie do końca z tego sprawy.  

Reklama

Gdy dzisiaj spoglądam wstecz, dostrzegam, że byłam osobą lubianą w środowisku moich rówieśników. Dlaczego tak było? Trudno mi powiedzieć... Zastanawiam się, czy lubili mnie jako osobę, czy byłam ceniona, bo byłam dla innych dobra. Każdy mógł na mnie polegać, wiedział, że nie zawiodę, nie odmówię, nie wyśmieję. Wchodząc w dorosłe życie, na płaszczyźnie zarówno zawodowej, jak i prywatnej, czymś zupełnie normalnym było dopasowywanie się do drugiego człowieka, nawet kosztem samej siebie. Tak, tak bym to z perspektywy czasu nazwała.

Zawsze robiłam wszystko, by innym było ze mną dobrze. A o sobie i swoich potrzebach nawet nie myślałam. Zagłuszałam wewnętrzny głos, który być może chciał przypomnieć o tym, że ja też jestem ważna. Ja czerpałam, a może tak mi się wydawało, szczęście ze sprawiania radości innym. Byłam mistrzynią w odgadywaniu potrzeb, pragnień i oczekiwań moich sympatii, ale także przełożonych i współpracowników.  

Dzisiaj do mnie dotarło, że myśląc o innych, zapomniałam o sobie. Nie wiem jeszcze dlaczego. Czy tak bardzo zależało mi na akceptacji? Czy w domu rodzinnym nauczono mnie tego, ze sprawianie radości daje tyle satysfakcji? A może sama nie wiem, czego chcę, bo nigdy nie dałam sobie przyzwolenia na pomyślenie o sobie. Po wyjściu od psychologa kupiłam książkę, w której znalazłam słowa, pod którymi najprawdopodobniej wkrótce się podpiszę: "Prawda jest jednak taka, że podobnie jak wiele innych kobiet dopiero stopniowo uwalniam się od nawyku zadowalania wszystkich dookoła.

Ciągle jeszcze pracuję nad tym, aby iść przez życie swoją drogą, nie przejmując się opiniami innych ludzi. Wiele jest w moim życiu takich dziedzin, w których muszę się bardzo pilnować, żeby dochowywać wierności swoim wartościom i nie przejmować się tym, co sobie w związku z tym pomyślą inni. Nic nie daje człowiekowi takiego poczucia wolności i siły, jak myśl, że można czegoś chcieć od życia, nawet jeśli nikt inny tego nie rozumie."*

Zdałam sobie sprawę, że te słowa są mi tak bardzo bliskie. I wiem, że jest to początek mojej drogi do poznawania najbliższej sobie osoby, którą jestem.  

W książce "Dziewczyno, przestań ciągle przepraszać!" jej autorka kieruje swoje słowa do każdej z nas, uświadamiając nam - kobietom żyjącym często po to, by zaspokajać potrzeby naszego otoczenia, a nie własne - że podróż do odkrycia samej siebie rozpoczyna się dopiero z chwilą przyjęcia do wiadomości, że nigdy i przed nikim nie musimy się tłumaczyć ze swoich marzeń.

Rachel Hillis napisała: "Nauczyłyśmy się zabiegać o uwagę, która w przypadku dziecka jest równoznaczna z miłością. Warto podkreślić, że wiele osób idzie potem przez życie w przekonaniu, że człowiek może się czuć kochany tylko wtedy, gdy inni zwracają na niego uwagę. Stąd bierze się fenomen mediów społecznościowych."*  

Wiele z nas patrzy na siebie oczami drugiego człowieka, przegląda się w oczach innych, oni stają się zwierciadłem, w którym możemy dostrzec akceptację, podziw, zrozumienie, a czasem złość, niechęć, zazdrość. "Czy zastanawiałaś się kiedyś nad tym, w jak dużym stopniu twoje obecne życie kształtuje się pod wpływem twoich własnych wyborów, a na ile stanowi odzwierciedlenie cudzych oczekiwań?

Każda z nas ma swoje nadzieje i pragnienia, swoje cele i marzenia. Bywają one subtelne ("Chcę pisać wiersze") i bardzo ambitne ("Chcę zbudować firmę, która będzie warta wiele milionów dolarów"), ale wszystkie są twoje i są ważne - dlatego, że ty jesteś ważna. Masz prawo pragnąć czegoś tylko dlatego, że cię to uszczęśliwi. Nie potrzebujesz niczyjej zgody, a już na pewno nie powinno być tak, że tylko ktoś inny może ci otworzyć drogę do osiągnięcia twojego celu. Niestety, wiele kobiet boi się, że inni ludzie mogą nie zaakceptować celów, które one same sobie wyznaczyły. Zamiast więc realizować te marzenia, pozwalają im umrzeć.

Niektóre próbują je spełniać potajemnie, czasem zmagając się przy tym z poczuciem, że zawodzą bliskich, ponieważ robią coś dla siebie, a nie dla wszystkich dookoła. Takie kobiety żyją w poczuciu winy, wstydu i strachu. Pytanie: "A gdyby tak...?" tli się płomyczkiem w ich sercu, za to w ich głowach rozbrzmiewa cała litania wyrzutów sumienia. A co jeśli mi się nie uda? A co jeśli ludzie będą się ze mnie śmiali? A co jeśli tylko zmarnuję czas? A co jeśli będą na mnie źli? A co jeśli zaczną mi zarzucać zachłanność? Co będzie, jeśli bezowocnie zmarnuję czas, który mogłabym spędzić z rodziną?"*

Masz podobne wyrzuty sumienia? Pragnienia innych stawiasz ponad swoje? Może już czas, by pomyśleć o sobie. "Życie to nie bajka, więc - kimkolwiek jesteś i cokolwiek robisz - czasem bywa ciężko. Prawdziwe życie potrafi dać w kość i wysysać z nas energię niezbędną do urzeczywistniania naszych celów.

Nie możesz jednak rezygnować z nadziei, marzeń i celów. Wszystko, co zamyśliłaś sobie dla siebie i na swoje życie, jest możliwe. Czasami będzie ci szło świetnie, a niekiedy jak po grudzie, ale nigdy się nie poddawaj. Nie masz wpływu na zewnętrzne okoliczności, w których przyszło ci żyć. Tylko od ciebie zależy, jak się będziesz zachowywać w danych okolicznościach."*  

* Fragmenty pochodzą z książki R. Hollis "Dziewczyno, przestań przepraszać!",  Wydawnictwo  Larum, 2020

Psychologia przy kawie
Dowiedz się więcej na temat: psychologia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy