Reklama

Reklama

Poszli do Morskiego Oka. W samochodzie został pies

Wyjątkową bezmyślnością i brakiem współczucia wykazali się turyści, którzy w miniony czwartek postanowili wybrać się do Morskiego Oka. Przy drodze pozostawili zaparkowany samochód, a w nim... psa.

Sprawa została nagłośniona, dzięki wpisowi, jaki pojawił się na facebookowym profilu Fundacji Zwierzęta Podhala.

Reklama

Turyści wędrujący do Morskiego Oka zauważyli, że w stojącym na poboczu samochodzie jest pies. Natychmiast zaalarmowali policję z Bukowiny Tatrzańskiej, a ci - pracowników Fundacji.

"Jest godz. 13-sta kiedy odbieram telefon z taką właśnie informacją od będących na miejscu funkcjonariuszy. Łamiąc przepisy gnam na miejsce, ale zdaję sobie sprawę, że zanim dojadę może być za późno, proszę policjantów o wybicie szyby" - czytamy w relacji pracownika Fundacji.

Na miejscu okazało się, że właściciele samochodu zostawili uchylone okno. Dzięki temu policjanci otworzyli drzwi pojazdu i dali psu wodę. Jednak zwierzę nadal było w kiepskim stanie.

"Suczka leżała z głową wciśniętą między siedzenia i nie reagowała nawet na dotyk. Udaje mi się ją wyprowadzić z auta i dotrzeć z nią do cienia, tam podajemy jej kolejne miski z wodą, które zwierzę wypija łapczywie, powoli dochodzi do siebie..." - napisała pracownica Fundacji Zwierzęta Podhala. Według jej oceny, od śmierci z wycieńczenia psa dzieliło 15-20 minut.

Po tym, jak pies poczuł się lepiej, został zabrany w bezpieczne miejsce, w którym czekał na swoich właścicieli. " Dlaczego im ją oddajecie?! Pojadą gdzie indziej i zrobią to samo..." - pod postem opisującym wydarzenie nie brakowało ostrych komentarzy pod adresem właścicieli suczki. W świetle prawa - pies należy jednak właśnie do nich.

Wiadomo jednak, że sprawą zajmują się policjanci z komendy w Bukowinie Tatrzańskiej. Właścicielom psa grozi mandat w wysokości do 500 złotych za pozostawienie go w zamkniętym samochodzie. Jak można mniemać z komentarzy pod postem, turyści przyjechali w Tatry z zamiarem zabrania psa do Morskiego Oka. Na miejscu dowiedzieli się jednak, że na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego nie wolno wprowadzać zwierząt, więc postanowili nie rezygnować z wędrówki, ale uchylić okno w samochodzie i zostawić w nim psa. Wszystko jednak wskazuje na to, że po powrocie zastaliby go martwego.

Pamiętajmy, że gdy widzimy pozostawione w zamkniętym samochodzie zwierzę, co do którego istnieje realne zagrożenie życia, mamy prawo bez konsekwencji wybić szybę w pojeździe.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje