Reklama

Przeszukania pokoju, sprawdzanie bielizny. Była zakonnica zdradziła, co działo się za murami zakonu

Carrie-Eileen wstąpiła do zakonu w wieku 18 lat, jednak nie wiedziała, z jakimi trudnościami będzie musiała się zmierzyć w tym czasie. Wytrzymała 5 lat stosując się do srogich zasad. W końcu wyznała prawdę na temat zakonu za pomocą TikToka. Do jakich "norm" musiała zastosować się kobieta? Jakie konsekwencje to za sobą niosło?

Historia Carrie-Eileen. Z jakimi kosztami musiała się zmierzyć?

18-letnia Carrie-Eileen pochodziła z Pensylwanii w USA. W 2003 roku postanowiła wstąpić do amerykańskiego zakonu. Powodem miało być powołanie. Przed wstąpieniem do klasztoru dostała listę niezbędnych rzeczy, które musi posiadać ze sobą. Znajdowały się na niej:

Reklama
  • białe wysokie majtki,
  • nieusztywniane biustonosze, które mogły być jedynie w białym lub cielistym kolorze,
  • długie koszule nocne, które zakupiła w sklepie z odzieżą country,
  • brązowe podkolanki,
  • białe T-shirty,
  • bluzki z długim rękawem (białe lub ciemnobrązowe),
  • spódnice sięgające kostek, ale nie mogły kończyć się więcej niż 25 cm od podłogi.

Była zakonnica musiała również zmierzyć się ze sporymi kosztami, aby móc wstąpić do klasztoru. Za same ubrania jej mama zapłaciła 508,49 dolarów (2261 złotych na dany moment). To był tylko początek rosnących kosztów. Sam posag wynosił 300 dolarów (ok. 1130 złotych), jednak ta kwota miała być zwracana częściowo lub całościowo podczas odejścia z zakonu. Ogromnym wydatkiem okazało się także ubezpieczenie zdrowotne, które wyniosło 2400 dolarów (ponad 10600 złotych). Carrie podzieliła się paragonami z tamtego okresu na TikToku. 

Co skłoniło Carrie do odejścia z zakonu?

W 2008 roku kobieta postanowiła opuścić zakon, gdyż towarzyszyło jej nieustanne napięcie w obawie przed niezastosowaniem się do reguł, a było ich wiele. Carrie musiała mieć się ciągle na baczności. Kobieta postanowiła podzielić się przerażającymi myślami, które towarzyszyły jej przez długi czas.

Ta jedna myśl była decydująca. Była swoistą "czerwoną flagą", która przyczyniła się do jej odejścia z zakonu. Jak łatwo się domyślić, stan psychiczny siostry był krytyczny. Towarzyszyły jej również wątpliwości, które dotyczyły opinii innych zakonnic na jej temat. 

Kiedy Carrie-Eileen odeszła, siostra przełożona skłamała, że wyjechała studiować dzieła Szekspira, a przekazała jej tę informację jedna z sióstr.

Restrykcje panujące w zakonie. Sprawdzały jej bieliznę!

W zakonie obowiązywało mnóstwo restrykcji i przytłaczających zasad. Siostry zakonne nie mogły nosić bielizny innego koloru niż biały lub beżowy. Noszona bielizna była kontrolowana przez inne zakonnice, więc Carrie musiała się tego ściśle pilnować. Nieodpowiedni ubiór skutkowałby karą nałożoną przez srogą matkę przełożoną. W klasztorze nie można było pod żadnym pozorem używać tamponów. Jako powód siostra przełożona wskazywała... zapobieganie wstrząsom toksycznym. Carrie jednak podejrzewa, że oficjalnym powodem było to, że były "niestosowne". Dodatkowo siostry nie mogły korzystać z dezodorantów, które zawierały aluminium. Powód jednak nie został wyjaśniony. Zakonnice mogły używać wyłącznie naturalnych środków, które jak można się domyślać, nie zawsze skutkowały. 

Zakonnice mogły zapomnieć również o prywatności, gdyż ich pokoje były notorycznie przeszukiwane, aby żadna z nich nie przetrzymywała prezentów. Wszelkie podarki musiały być przekazywane siostrze przełożonej. Najbardziej uciążliwymi zakazami dla Carrie-Eileen były te dotyczące spotkań z rodziną. Siostry mogły odwiedzać krewnych wyłącznie jeśli powodem była pilna sytuacja rodzinna. Za to bliscy mogli przyjeżdżać do klasztoru, ale tylko dwa razy w roku. Jedynym sposobem kontaktu były listy oraz telefon, jednak nawet to miało swoje ograniczenia. Siostry mogły wysyłać dwa listy w miesiącu, a telefonować wyłącznie w święta. 


Kary za nieprzestrzeganie były surowe, jednak kobieta nie podzieliła się do tej pory tym jak dokładnie one wyglądały. Można tylko przypuszczać, że nie należały do najprzyjemniejszych. Wszystkie te czynniki przyczyniły się do złego stanu psychicznego Carrie. Restrykcje panujące w klasztorze sprawiły, że siostra czuła się ciągle przygnębiona i cierpiała na nawracające napady lękowe...

Demony z przeszłości nie dają jej spać

Demony przeszłości nawiedzają ją do chwili obecnej. Kobieta dzieli się na TikToku jej koszmarami, które dotyczą zakonu. W snach często próbuje się wydostać z klasztoru, nie jest w stanie z niego uciec lub zostaje zmuszona do powrotu. Świadczy to wyłącznie o tym jak głęboko dotknęły ją wydarzenia, które miały tam miejsce.

Jak wyglądało życie kobiety po odejściu z zakonu?

Kobieta przyznaje w swoich filmach, że przystosowanie do nowego życia było dosyć ciężkie. Przez długi okres czasu nie potrafiła sobie poradzić z ubiorem, gdyż nowoczesny styl często ją przytłaczał. Dużą zmianą były również dla niej włosy, ponieważ w zakonie przez te wszystkie lata musiała regularnie ścinać je na krótko. Po 5 latach w końcu mogła zapuścić włosy. Była zakonnica przyznała, że nowa fryzura dodała jej pewności siebie. 

Obecnie Carrie jest szczęśliwą żoną oraz matką sześciorga dzieci. Mimo przykrych doświadczeń nie porzuciła swojej wiary i jest członkinią Kościoła wschodniego. Do tej pory kobieta udostępnia filmy na TikToku, w których dzieli się historiami dotyczącymi jej życia w zakonie. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: zakonnica | klasztor | odejście
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy