Reklama

Reklama

Rodzice niechcący wywołali pożar. Dziecko było w niebezpieczeństwie

Pewna matka z Australii przeżyła chwilę grozy, kiedy w nocy obudził ją zapach spalenizny dobiegający z pokoju jej córeczki. Okazało się, że przyczyną było zwarcie w przedłużaczu. Eksperci przestrzegają przed podłączaniem do niego grzejników.

Rodzice robią wszystko, aby ich dzieci były zdrowe i bezpieczne. Nie zawsze jednak są w stanie przewidzieć wszystkie sytuacje, które mogą spowodować potencjalne zagrożenie. Tak właśnie było w przypadku pewnej matki z Australii.

O krok od tragedii

Mae Short została obudzona w nocy przez zapach spalenizny. Szybko okazało się, że dochodzi on z pokoju jej 1,5 rocznej córeczki. Przerażona kobieta poinformowała o tym swojego partnera, który poszedł do ich 2-letniego synka, a ona ruszyła do drugiego dziecka.

Po otworzeniu drzwi z pokoju ulotnił się gęsty dym. Matka zabrała z niego córeczkę i wyszła z nią na zewnątrz. Tam okazało się, że jest ona pokryta sadzą. Rodzice wezwali straż pożarną i pogotowie. Na szczęście lekarze stwierdzili, że nikomu nic nie jest.

Reklama

Strażacy orzekli, że przyczyną pożaru było zwarcie w przedłużaczu, do którego doszło przez podłączenie do niego grzejnika. O sprawie napisała organizacja CPR Kids, która ostrzega, aby grzejniki podłączać bezpośrednio do gniazdka w ścianie.

Zobacz również: Mizofonia wyniszcza. „Czuję się gwałcona dźwiękiem”

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: pożar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy