Rosa Parks - kobieta, która się nie bała

To był akt odwagi. Nie ustąpiła miejsca w autobusie białemu mężczyźnie. Zaryzykowała i zainspirowała innych do walki o prawa obywatelskie. Dziś rocznica jej śmierci.

Grudniowy dzień 1955 roku. Rosa Parks wraca jak co dzień z pracy w szwalni. W autobusie zajmuje miejsce wyznaczone dla czarnoskórych. Kiedy biały mężczyzna wchodzi do pojazdu, kierowca każe czarnoskórym wstać. Rosa Parks nie rusza się z miejsca. Zostaje aresztowana, bo biały kolor skóry i prawo dawały wtedy przewagę. Prawo co prawda nie umożliwiało jednoznacznie segregacji rasowej, jednak kierowcy mogli zgodnie z własnym uznaniem decydować o miejscach w transporcie publicznym.

Reklama

Wcześniej, 12 lat przed historycznym bojkotem segregacji w autokarach miejskich, kobieta doświadczyła jednej z wielu nieprzyjemnych sytuacji. Chciała wejść do pojazdu dzrwiami tuż obok kierowcy, a on kazał jej wysiąść i wejść przez tylne. Kiedy wyszła, odjechał zostawiając ją na przystanku. Już wtedy czuła, że musi coś zrobić. Nie dać się, sprzeciwić, zawalczyć o prawne zmiany.

Umieraliśmy powoli

Biali oskarżali nas o zakłócanie spokoju, gdy zachowywaliśmy się jak normalni ludzie, zamiast płaszczyć się ze strachu. Nie musieliśmy czekać na zlinczowanie. Umieraliśmy po trosze za każdym razem w obliczu tego rodzaju dyskryminacji - napisała Parks w swojej autobiografii.

Sytuacja z autobusu rozpoczęła wybuch masowych protestów i wielomiesięczny bojkot transportu publicznego. Po zatrzymaniu Parks czarna społeczność Montgomery połączyła siły. Aktywiści rozprowadzali ulotki zniechęcające do korzystania z komunikacji miejskiej, sąsiedzi organizowali wspólne przejazdy, sympatycy spoza społeczności czarnoskórych oferowali własne samochody. Kto mógł korzystał z roweru albo chodził pieszo. W innych cześciach kraju organizowane były nawet zbiórki butów, żeby podarować nowe i nieschodzone mieszkańcom Montgomery. Społeczność czarnoskórych stanowiła 75% pasażerów, więc był to spory cios dla miasta.

Odważne obywatelskie nieposłuszeństwo

Protesty trwały ponad rok i zakończyły się sukcesem. Miasto wprowadziło uchwałę zgodnie z którą Afroamerykanie mogli korzystać z dowolnych miejsc w autobusach. To był początek, który zainspirował ludzi dyskryminowanych w sąsiednich miastach i stanach. Sprawą zainteresował się Sąd Najwyższy USA i uznał zasady segregacji za niekonstytucyjne. Akt odwagi Rosy Parks do dziś jest ważnym symbolem walki o równość rasową. 

Kobieta poniosła koszty osobiste - straciła pracę szwaczki, często otrzymywała groźby. W latach 60. przeprwadziła się do Detroit i tam aktywnie działała w sztabie demokratycznym. W USA była znana z heroicznej walki o prawa człowieka. Otrzymała Prezydencki Medal Wolności oraz Złoty Medal Kongresu USA. Jest pierwszą kobietą i drugą osobą niebędącą członkiem rządu, której ciało złożono w rotundzie Kapitolu - tak jak prezydentów USA.

Pani Hazel i klub Rosy Parks 

Jonathan Odell

DRAMAT RASOWYCH PRZEŚLADOWAŃ I SIŁA KOBIECEJ PRZYJAŹNI

Pani Hazel i Klub Rosy Parks to słodko-gorzka opowieść o kobiecej sile i prawdziwej, rodzącej się w bólach przyjaźni. Wydaje się, że nic nie może przerwać głębokiej depresji Hazel Graham. Wyrwanej z nizin społecznych kobiecie, która zupełnie nie odnajduje się w rolach żony i matki, tragicznie umiera dziecko. Nagle pojawia się Vida. Służąca pomaga Hazel wrócić do życia i razem rozpoczynają walkę o prawa czarnoskórych mieszkańców Missisipi.

Jonathan Odell dorastał w czasach segregacji rasowej i walki o prawa człowieka. Pani Hazel i Klub Rosy Parks to książka oparta na faktach z życia autora. Napisał ją dzięki własnym doświadczeniom oraz rozmowom ze swoimi rodzicami i innymi mieszkańcami Missisipi.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje