Serial „Czarne chmury”: Tego o nim nie wiecie!

Każdy premierowy odcinek, który nadawano w niedzielny wieczór, trzymał widzów w napięciu. Była to rozrywka na najwyższym poziomie.

Zdjęcia trwały od marca 1972 do maja 1973 roku. Akcja toczyła się w XVII w. Mówi się, że to pierwszy polski serial spod znaku płaszcza i szpady - pełno w nim przygód, pojedynków, pościgów i napadów. Są także wątki romantyczne.

Reklama

Historia oparta na faktach

Pierwowzorem pułkownika Krzysztofa Dowgirda był niejaki Krystian Ludwik Kalkstein - też pułkownik, urodzony jako poddany pruskiego elektora, a "prototypem" wachmistrza Kacpra Pilcha - sługa Kalksteina, nieznany z imienia Pilz, który nieraz ratował pana z opresji. Ów Kalkstein został w Prusach oskarżony o obrazę panującego, a ten skazał go na dożywocie. Lecz pułkownik dzięki Pilzowi uciekł do Warszawy (niczym Dowgird z Kacprem), gdzie podburzał przeciw elektorowi szlachtę, a nawet dotarł do hetmana Sobieskiego i króla.

Stał się groźny dla Prusaków, którzy zwabili go podstępem do gospody. Tam skrępowali, owinęli w derkę i na wozie drabiniastym pełnym siana, przez Pisz, Giżycko, Węgorzewo dostarczyli do Kłajpedy. Niestety, happy endu nie było. Porwanego skazano na śmierć przez ścięcie mieczem. Wyrok ten wykonano w 1672 r., a wdowa po Kalksteinie z synami przeniosła się do Polski.

Zagadkowy scenariusz

Jego autorstwo nie jest oczywiste. Wprawdzie pod scenariuszem podpisali się: Ryszard Pietruski (odtwórca roli Kacpra) i Antoni Guziński (szef... działu rolnego w jednym z tygodników), jednak w środowisku mówi się, że scenariusz "Czarnych chmur" naprawdę napisał Ludwik Kalkstein, potomek XVII-wiecznego pułkownika. Niestety, był to zdrajca, który podczas II wojny światowej zhańbił się współpracą z gestapo. Odsiedział nawet wyrok za tę współpracę, a potem... zaczął pracować dla SB.

Zaraz po wojnie, pod zmienionym nazwiskiem, zatrudnił się jako dziennikarz w Szczecinie, gdzie pisywał m.in. reportaże i scenariusze. Umiał więc opowiadać, a burzliwe losy przodka dobrze znał. W rzeczywistości Dowgird w scenariuszu nazywał się Kalkstein i to reżyser Andrzej Konic zmienił mu nazwisko na kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć. Ponoć Pietruski i Guziński sygnowali scenariusz, bo nazwisko zdrajcy nie mogłoby się znaleźć w napisach.

Pułkownik miał być inny

Początkowo to nie Leonard Pietraszak miał zagrać pułkownika Dowgirda, lecz Stanisław Jasiukiewicz, znany jako odtwórca roli ojca Janka Kosa w serialu "Czterej pancerni i pies". Niestety, aktor poważnie podupadł na zdrowiu i zmarł na raka trzustki pół roku przed telewizyjną premierą pierwszego odcinka "Czarnych chmur". Rolę Andrzeja, kuzyna starościanki Anny, miał grać Jerzy Zelnik, a wiecznie podpitego szlachcica Błazowskiego (tego który wypowiada słynną kwestię: "On mi wilcze doły, a ja go bukłaczkiem!") - Bronisław Pawlik.

Debiut gwiazd: Jandy i Lindy

To w tym serialu po raz pierwszy pojawili się na ekranie Krystyna Janda i Bogusław Linda - dwoje aktorów, którzy już wkrótce mieli zrobić wielką karierę. Janda wystąpiła jako dziewczyna na weselu, w odcinku pt. "Zawiść". - Byłam wtedy na pierwszym roku w szkole teatralnej. Spędzaliśmy wakacje w Augustowie na jakimś obozie. I cały nasz rok wzięli do filmu. To było przedłużenie zabawy, a przy okazji dorobiliśmy sobie - wspomina aktorka, która wyraźnie ma sentyment do tej roli.

Z kolei Lindę ucharakteryzowano, po czym przebrano za... halabardnika pilnującego Barbakanu. Ale nie był tym zachwycony. "Fantastyczna rola. Zero odpowiedzialności. Można pokazać rodzinie. Tu w lewym rogu jestem ja", opowiada dzisiaj.

Aktor został hipoterapeutą

Maciej Rayzacher jako kapitan Knothe - czyli oficer pruskich rajtarów - przez dziesięć odcinków gonił na koniu Dowgirda i Kacpra. Aktor starannie się przygotował do tej roli: kilka miesięcy ćwiczył jazdę konną w wojskowej stadninie. I bardzo mu się to przydało w życiu. Trzy lata później zaangażował się w działalność opozycyjną, przez co internowano go po ogłoszeniu stanu wojennego. A kiedy wyszedł na wolność, musiał zmienić zawód.

- Gdy władze zadbały o to, żebym nie pracował jako aktor, zostałem wychowawcą w domu małego dziecka i zajmowałem się dziećmi autystycznymi i niewidomymi. Dzięki "Czarnym chmurom" mogłem prowadzić zajęcia z hipoterapii. I właśnie wtedy - a nie w czasie kręcenia serialu - po raz pierwszy spadłem z konia - wyznał po latach.

Warszawę grał Lublin

Siedemnastowieczną stolicę Polski zagrała w serialu lubelska starówka - prawdziwa, bo nigdy niezburzona, w przeciwieństwie do warszawskiej. Ekipa dużo podróżowała po Polsce. Sceny klasztorne kręcono w autentycznym klasztorze kamedułów w Rytwianach w świętokrzyskiem. W Puszczy Augustowskiej można zaś zobaczyć "mostek Dowgirda", skąd rozciąga się piękny widok na jezioro Krzywe i Kruglak z drugiej strony. Tam Dowgird krył się przed pościgiem po szyję w wodzie. Na wspomnianym mostku kręcili się zaś rajtarzy, szukając zbiega.

Kultowy serial ma swe muzeum

Z okazji 40-lecia serialu aktorzy, z Leonardem Pietraszakiem, Ryszardem Pietruskim, Elżbietą Starostecką i Anną Seniuk na czele, zjechali do Rytwian, gdzie kręcono dwa pierwsze odcinki. W dawnym klasztorze kamedułów otwarto Muzeum Czarnych Chmur, które mogą zwiedzać fani serialu.

Dorota Filipkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje