Reklama

Reklama

Sławni ludzie i dobre uczynki

Są popularni i uwielbiani na całym świecie. Nic dziwnego, że chcą zrobić coś dla innych, kiedy nie wcielają się w role superbohaterów lub nie występują na scenie, chociaż podobno dobrymi uczynkami nie należy się chwalić.

Ryan Raynolds  

Lubiany kanadyjski aktor Ryan Raynolds grający Deadpoola, podjął się nietypowej misji. Włączył się w poszukiwania wyjątkowego misia i zaproponował 5 tys. dolarów dla osoby, która go znajdzie.

Zabawka miała szczególne znaczenie dla 28-letniej Kanadyjki Mary Soriano, gdyż miś miał nagrany głos jej mamy. Marylin Soriano zmarła na raka w zeszłym roku, w wieku 53 lat i przed śmiercią podarowała córce przytulankę, która po naciśnięciu łapki mówi: "Kocham cię i jestem z ciebie dumna. Zawsze z tobą będę." 

Reklama

Zabawka została skradziona  podczas przeprowadzki w Vancouver. Na szczęście dwie osoby znalazły ją, porzuconą w pobliskim parku. Zwierzak nie ucierpiał podczas porwania, jedynie zgubił okulary.

Aktor na swoim Twitterze podziękował znalazcom i wszystkim, którzy włączyli się w poszukiwania. Wypłacił też obiecane podziękowanie, do którego dołączyły się inne osoby, tak że łączna kwota nagrody wyniosła 15 tys. dolarów. W geście solidarności, wiele osób przekazało datki na hospicjum, w którym do końca swoich dni przebywała matka Mary.

Jack Whitehall 

Jack Whitehall jest stand-uperem i żyje z rozśmieszania ludzi, lecz rozumie, że czasem niektórym nie jest do śmiechu. Szczególnie, kiedy choruje im dziecko. Dwa lata temu Jack był w szpitalu, gdzie spotkał  ciężko chorego chłopca. Postanowił poświęcić mu trochę czasu.

George chorował na bardzo rzadką odmianę raka. Przeszedł 14 cykli chemioterapii i usunięto mu część kręgosłupa. Jack odwiedzał go w szpitalu, grał z nim w piłkę na szpitalnym korytarzu i  bardzo się starał, żeby nie obronić ani jednego strzału na bramkę.

Zgromadzeni widzowie, pielęgniarki i rodzice wiwatowali na cześć małego zwycięzcy. Po dwóch latach walki z nowotworem chłopiec jest zdrowy, a Jack ciągle utrzymuje kontakt z jego rodziną. Artysta wie, że śmiech to zdrowie, a dzięki dobrej atmosferze na oddziałach, dzieci szybciej zdrowieją i zapominają o strachu i cierpieniu, którego doświadczyły w szpitalnych murach. Chore dziecko, to ciągle dziecko.

Śmiech, zabawa i trochę szaleństwa są mu niezbędne do życia i dają mu siłę do walki  z chorobą.  

Johnny Depp 

Kiedy Johnny Depp pojawił się w stroju kapitana Jacka Sparrowa w szpitalu dziecięcym w Vancouver w Kandzie, dzieci były uszczęśliwione. Aktor czuł się bardzo swobodnie w kontaktach  z małymi pacjentami, którzy chętnie odpowiadali na jego pytania i żartobliwe zaczepki.    

Artysta  nie tylko spotkał się z dziećmi w holu, ale odwiedzał indywidualnie osoby leżące. Rozdawał im małe gadżety z filmu, a nawet stoczył walkę na miecze z jednym bardzo walecznym młodym piratem. Mali pacjenci śmiali się z jego żartów i robili sobie z nim pamiątkowe zdjęcia. No, bo kto nie chciałby mieć selfie z legendarnym kapitanem, żeby się pochwalić kolegom, po powrocie do domu?

Kapitan Jack Sparrow był również widziany w dziecięcych szpitalach w Londynie i Paryżu, a niedawno, z powodu epidemii koronawirusa, przeprowadził wirtualne spotkanie z dziećmi leczącymi się w szpitalu w Queensland w Australii.   

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: celebryci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje