Syndykat

Syndykat nie jest powieścią w powszechnym znaczeniu tego słowa z wyraźnie narysowanymi postaciami i fabułą, a autorka nie jest tu postronnym obserwatorem snującym historię czyjegoś życia w dłuższej perspektywie czasu.

Nie ma tu też tak zwanej "myśli przewodniej", z czym mamy do czynienia w ostatniej powieści Rubiny "Po słonecznej stronie ulicy", w której pisarka wraca częściowo do tradycyjnej formy powieści. Opowiadając w "Syndykacie" o krótkim, burzliwym epizodzie swojego życia, pisarka kreśli postaci i wydarzenia grubą, wyrazistą kreską, jakby w pośpiechu, ale dobitnie, jak w komiksie. Nazywając swoją książkę powieścią-komiksem, autorka jakby chce podkreślić nie tylko szalone tempo współczesnego świata i trend obecnej sztuki do wizualizacji, obrazkowości, ale i bezsilność pisarza, który próbuje ogarnąć, uporządkować i wytłumaczyć pędzącą rzeczywistość i bezradnie rozkłada ręce.
Syndykat
Dina Rubina
tlum.Margarita Bartosik
Wydawnictwo Muza

Dowiedz się więcej na temat: autorka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje