Reklama

Reklama

Tajemniczy punkt na mapie Warszawy. Latami nie było tam dostępu

Znajduje się pomiędzy Nową Pragą a Bródnem, a odwiedziny w tym miejscu - co samo w sobie nie jest łatwą wycieczką - mogą niejedną osobę przyprawić o ciarki na plecach. XIX-wieczny cmentarz dla ofiar epidemii cholery i innowierców doczekał się na szczęście renowacji, ale nie stracił aury zakazanego miejsca.


Zaraza w stolicy i pierwszy cmentarz

Pierwszy, nieistniejący już, cmentarz choleryczny został założony w czasie epidemii cholery, która nawiedziła warszawską Pragę w latach 1872-1873. Pochówków dokonywano tu przez ponad dekadę, a ostatnia ofiara cholery spoczęła na cmentarzu w styczniu 1883 roku. Co ciekawe, wśród prawie pół tysiąca ciał, które tu trafiły, znajdują się szczątki siedmiu żołnierzy. Ich ciała trafiły na teren cmentarza cholerycznego na rozkaz władz wojskowych. Mężczyźni ci byli wyznawcami jednej z pogańskich religii, wtedy nazywanych "bałwochwalcami" i nie mogli spocząć w uświęconej ziemi zwyczajnej nekropolii.

Reklama

Przeczytaj też: Choroby, które zabijają najczęściej

Przez kolejne dwie dekady cmentarz popadł w zapomnienie, aż do 1908 roku, gdy rozpoczęła się budowa węzła kolejowego linii Drogi Żelaznej Nadwiślańskiej. Wszystkie ciała wtedy ekshumowano i przeniesiono do wspólnej mogiły, która stanęła na północ od pierwotnego położenia cmentarza. 

W kolejnych latach trwały spory pomiędzy władzami kolei a zarządem cmentarza Bródnowskiego, o to, która instytucja winna sprawować dozór nad mogiłą. Ostatnia renowacja cmentarza miała miejsce tuż przed wybuchem II wojny światowej.

Ocalony od zapomnienia

Droga do cmentarza cholerycznego na warszawskiej Pradze jeszcze do niedawna wiodła wydeptanymi ścieżkami przez nasypy kolejowe. Była to przeprawa nie tylko nielegalna i grożąca mandatem, ale po prostu niebezpieczna dla nieuważnego piechura. Mogiłę można było jeszcze ewentualnie zobaczyć z okien pociągów wyjeżdżających ze stolicy w stronę Trójmiasta. Zapewne między innymi z tych powodów obiekt nie był ani szeroko znany, ani otoczony wystarczającą opieką. 

Zobacz równieżBrudne zwyczaje średniowiecznej Europy

W 1989 roku teren cmentarza własną inicjatywą oczyściła grupa miłośników historii. Kolej przypomniała sobie o zabytku dopiero w 2009 roku, przy okazji modernizacji linii kolejowej nr 9 Warszawa Wschodnia-Gdańsk Główny. Prace rewitalizacyjne trwały rok. Odtworzono kamienny pomnik na wzór oryginalnego i otoczono go ceglanym murem. Wzmocnione zostały także fundamenty grobu. Dziko rosnącą roślinność wycięto, a cmentarz dodatkowo otoczono nowym płotem.

"Z cmentarza usunięto krzaki, posklejano z kawałków pomnik i odtworzono jego brakujące fragmenty, odbudowano ceglany mur. Wokół stanął dodatkowy stalowy parkan z tablicą informującą, co to za miejsce" - mówił w rozmowie z Gazetą Wyborczą inż. Waldemar Matejak z Przedsiębiorstwa Napraw Infrastruktury, ówczesny koordynator odbudowy cmentarza.

W 2012 roku wojewódzki konserwator zabytków objął zbiorową mogiłę ochroną, wpisując ją do rejestru zabytków. Nie pojawiły się jednak żadne ułatwienia w dostępie do cmentarza dla osób zainteresowanych jego historią. Dopiero w maju 2020 roku rozpoczęto budowę tunelu w nasypie kolejowym, który pozwoli bezpiecznie i legalnie dotrzeć na teren mogiły ofiar zarazy. 

Zobacz także: Wielkie zarazy ludzkości

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Warszawa | epidemia cholery | cmentarze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy