Reklama

Reklama

Tu dzieje się magia: Tradycja i sezon świąteczny w Białym Domu

Biały Dom - duma Amerykanów, dom prezydenta Stanów Zjednoczonych, muzeum i jedna z najbardziej fascynujących rezydencji świata. Lidia Krawczuk i Paweł Żuchowski - małżeństwo polskich korespondentów w Waszyngtonie, w swojej książce "Ameryka i my" odkrywa tajemnice rezydencji, która onieśmiela największych tego świata. Poniżej fragment najnowszej publikacji polskich dziennikarzy.

Biały Dom jest dumą Amerykanów i każdego roku rezydencję odwiedza kilkadziesiąt tysięcy osób. Nie ma chyba na świecie drugiego takiego budynku, który jednocześnie byłby siedzibą urzędującego prezydenta, jego domem mieszkalnym oraz muzeum. Od poniedziałku do soboty przed południem, przez dolne partie rezydencji przewija się masa ludzi, którzy przybywają do Waszyngtonu z całej Ameryki, by zwiedzić Biały Dom. Wycieczki są bezpłatne, trzeba jednak wcześniej postarać się o wejściówkę. Amerykanie muszą zwracać się z prośbą o pomoc do biur stanowych senatorów lub kongresmenów, obcokrajowcy zaś do ambasad swoich krajów. 

Reklama

To jak dziś wygląda Biały Dom, jest w dużej mierze zasługą Jacqueline Kennedy, żony 35. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Kiedy po zaprzysiężeniu w 1961 roku John Kennedy wprowadził się z rodziną do rezydencji, nowa pierwsza dama była rozczarowana wystrojem wnętrz i stanem budynku. Biały Dom był urządzony w złym guście, a historyczne meble i dzieła sztuki stały w piwnicy pokryte kurzem. Jackie Kennedy wyznaczyła więc sobie cel: rezydencja przy Pennsylvania Avenue w Waszyngtonie ma być dumą Amerykanów. Prezydent był przeciwny zmianom. Bał się reakcji opinii publicznej. W książce "Jackie O.: On the Couch" Alma H. Bond napisała: John Kennedy ma niemal wylew, gdy dowiaduje się, że za tapetę do pokoju dyplomatycznego (Diplomatic Reception Room) zapłacono dwanaście i pół tysiąca dolarów. Prezydent miał wściec się jeszcze bardziej, kiedy do prasy przedostała się informacja, że dziewiętnastowieczna tapeta, przedstawiająca amerykańskie sceny i krajobrazy, została przeniesiona do Białego Domu z historycznego budynku w Maryland. Media uważały, że można było zamówić nową, identyczną tapetę, za znacznie niższą cenę. Odklejenie tej zabytkowej, z wykorzystaniem specjalnych technik, było bowiem procesem czasochłonnym i kosztownym. 

- To jest tapeta, którą zrobiono we Francji około 1834 roku. Przedstawia amerykańskie sceny. Mamy tu wodospad Niagara, port w Nowym Jorku, Indian oraz akademię wojskową West Point - objaśnia w archiwalnym filmie Jackie Kennedy. 

Nagranie pochodzi z lat sześćdziesiątych. Film został wyemitowany w amerykańskiej telewizji CBS 14 lutego 1962 roku. Jacqueline Kennedy oprowadza w nim dziennikarza stacji po Białym Domu, opowiadając o efektach, kosztującej ponad dwa miliony dolarów, renowacji. Pierwsza dama przez rok, wspólnie z ekspertami od dzieł sztuki, wyszukiwała w całych Stanach mebli i ozdób godnych Białego Domu. W dniu emisji filmu, przed telewizorami zasiadło sześćdziesiąt cztery miliony Amerykanów. Jacqueline Kennedy zaskakiwała wiedzą na temat każdego antyku czy obrazu. Za występ w filmie otrzymała nagrodę Emmy, odpowiednik filmowego Oscara, przyznawaną za produkcje telewizyjne. 

Po sukcesie tego programu, prezydentowi Kennedy’emu minęła złość na wysoki koszt zakupu tapety pochodzącej z historycznego domu. Przestał także wypominać żyrandole za dwadzieścia pięć tysięcy dolarów czy osiemnastowieczny dywan za trzydzieści pięć tysięcy. 

Dzięki żonie zastrzelonego w Dallas prezydenta, Biały Dom to dziś wizytówka Ameryki, o którą troszczy się powołana w 1961 roku organizacja White House Historical Association. Stowarzyszeniu, założonemu przez Jacqueline Kennedy, przyświecają dwa cele. Pierwszy to edukowanie i informowanie opinii publicznej na temat historii Białego Domu, drugi to zbieranie funduszy na renowację i utrzymanie historycznych pomieszczeń, ozdób oraz dzieł sztuki. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje