Reklama

W tym czasie rozpada się najwięcej małżeństw. Statystyki są porażające

Statystyki rozwodowe są brutalne. Okazuje się, że najwięcej pozwów od rozwód wpływa... po wakacjach. Jakim cudem po upragnionym czasie wypoczynku to właśnie wtedy najwięcej par decyduje się na rozstanie?

Z danych CBOS z ostatnich lat wynika, że na około trzy śluby przypada jeden rozwód. Okazuje się, że najwięcej pozwów wpływa po wakacjach. Czy problem pojawia się w momencie, gdy partner ogląda się za innymi kobietami w kostiumach kąpielowych na plaży? A może jednak znacznie wcześniej?

Dane Głównego Urzędu Statystycznego mówią, że od najczęstszą przyczyną rozpadu małżeństw jest niezgodność charakterów małżonków. Stanowi ona aż 46,3 proc. przypadków przyczyn rozpadu małżeństw. A często w obliczu codziennej gonitwy obowiązków, terminów w pracy i zwykłej monotonii, po prostu ciężko obiektywnie ją dostrzec. 

Reklama

Z dnia na dzień przyzwyczajamy się do rzeczy, które niekoniecznie odpowiadają nam w partnerze, spada nasza motywacja do starania się, a grunt pod nogami powoli się zapada.

Niezgodność charakterów wychodzi w czasie wolnym?

W końcu nadchodzi upragniony urlop. Ale zanim do niego dojdzie, należy go zaplanować. Już ten etap może być problematyczny dla wielu par. Często w kontekście kompromisu mówi się o przykładzie związków, gdzie jedna osoba chce spędzić wakacje w górach, a druga nad morzem. 

Finalnie mają wylądować w Polsce Centralnej czy na Mazurach? Już w tym momencie jak na dłoni można zobaczyć niezgodność charakterów, czyli kość niezgody małżeńskiej, która odpowiedzialna jest za wpływanie pozwów rozwodowych.

- Często kobieta, która lubi zwiedzać, poznaje innych ludzi i z nimi spędza dzień właśnie na oglądaniu nowych miejsc, a jej facet zostaje w hotelu. Wieczorami dochodzi do awantur, bo nie spędzają wspólnie czasu. Obopólne pretensje powodują oddalenie się emocjonalne i seksualne partnerów - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Andrzej Gryżewski, seksuolog, psycholog i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny.

Finanse, czyli jak płacimy i jak się kłócimy

Nie da się ukryć, że wakacje - zwłaszcza w tym roku - wiążą się z niemałym wydatkiem. Sam ten fakt generuje sporo stresu, bo wiąże się z uszczupleniem domowego budżetu. Powody do kłótni w tym aspekcie mogą generować się wręcz automatycznie. Wybrać elegancki hotel czy budżetowy pensjonat lub namiot? Gotować czy próbować lokalnej kuchni? I kwestia podziału kosztów: czy obydwoje partnerzy płacą po równo? Jeśli ona/on woli droższe wakacje, to czy ma zapłacić więcej?

Badania przeprowadzone na urlopowiczach przez międzynarodowy serwis wypożyczający samochody holidayautos.com pokazują, że na urlopie kłócimy się znacznie częściej, a bywa, że również ostrzej, niż w domu. 

- Byliśmy w pięknym miasteczku we Włoszech. I choć studiujemy, to cały rok odkładałam na ten wyjazd. Kocham włoską kuchnię, więc chciałam w ciągu tygodnia kilka razy spróbować lokalnych specjałów. I tu zaczęły się schody, bo on swoje pieniądze wolał wydać na pamiątki dla znajomych, a ja na restauracje, podczas gdy on wolał gotować w pokoju. Jak wyglądał kompromis? Tak, że ja zamawiałam jedzenie, on tylko napoje, a finalnie i tak zjadał połowę mojej porcji. To rzecz jasna nie był główny powód naszego rozstania, jednak było to coś, co przelało wielomiesięcznie sączącą się czarę goryczy - wspomina swoje wakacje sprzed trzech lat Kinga. 

Nie była w związku małżeńskim, jednak dla niej wrzesień również okazał się miesiącem żałoby po związku, który rozpadł się właśnie bezpośrednio po powrocie ze wspólnych wakacji.

Często wspólne wakacje są też próbą dla związków. Zwłaszcza tych świeżych. Taki wyjazd jest często pierwszym testem dla związku, który nie zawsze kończy się pozytywnie. Dopiero wtedy widzimy codzienne przyzwyczajenia partnera, jego nawyki i generalne podejście do spędzania wolnego czasu i podziału finansów. Czy to źle? Wprost przeciwnie. Właśnie na takich wyjazdach możemy zrewidować nasze oczekiwania i sprawdzić, czy mamy podobne podejście.

Dobrze jest udać się na wyjazd z konkretnymi ustaleniami, także - a może przede wszystkim - finansowymi. Określić wspólny budżet wakacyjny, jeśli chcemy dzielić się po połowie lub pójść na kompromis, jeśli jeden z partnerów pragnie spędzić go bardziej "luksusowa" i jest gotów zapłacić więcej. 

Warto też ustalić sposób rozliczania się: wszystko na pół (kolacje, atrakcje itd.) rozliczane na bieżąco, płacenie na zmianę albo może w staroświecki sposób, gdy partner ma ochotę zaprosić nas na kolację - jeśli oczywiście czujemy się z tym dobrze.

Zazdrość

Zazdrość i alkohol to dobre znajome. Przyjaźnią się od zarania dziejów i są w całkiem dobrej komitywie. A to właśnie w wakacje Polacy spożywają najwięcej alkoholu. Puszczają nam hamulce, równie lekko rozwiązuje się też język, jeśli chodzi o łatwość wyrażania opinii i pretensji.

Zazdrość na wakacjach może pojawić się zależnie od tego, w jakiej konfiguracji spędzamy ten czas. Ale jeśli problem z nią pączkuje wcześniej, to prawdopodobnie można mieć pewność, że wykiełkuje właśnie wtedy. Przykładem może być nawet słynne podziwianie innych kobiet w kostiumach kąpielowych na plaży. Jeśli ktoś jest na tym punkcie przewrażliwiony lub nawet rzeczywiście ma powody do zazdrości, kłótnia czeka tuż za rogiem.

Jeszcze gorzej, jeśli jedna osoba zostaje w domu, a druga jedzie na wakacje ze swoimi znajomymi. Powodów tego stanu rzeczy może być wiele, jednak skupmy się stricte na sytuacji, w której jeden z partnerów nie ma zaufania do tego, który wyjeżdża. 

- Czułam się zaniepokojona tym, że mój facet będzie w domku razem z przyjaciółkami, z czego jedna się w nim kochała. Wiedziałam, że najprawdopodobniej będą codziennie pić i widzieć się rano w bieliźnie i piżamach. Dopuszczałam prawdopodobieństwo zdrady, ponieważ wcześniej dawał mi już dużo powodów do niepokoju - czytam na jednym z internetowych forów w wątku wakacyjnych zdrad. 

Nie wiem, jak zakończyła się ta sytuacja, jednak nietrudno wyobrazić sobie napięcie, które rosło w kobiecie opisującej tę sytuację. Również frustrację, która mogła wynikać z potencjalnych kłótni między partnerami w trakcie wakacyjnej rozłąki.

Nie zapominajmy o tym, że w trakcie wspólnego wyjazdu jesteśmy zdani na wzajemne towarzystwo. Nie rozprasza nas wyjście po zakupy, telefony z pracy czy nawet codzienna rutyna, ponieważ tę zmieniamy często na czas urlopu. 

"Budzi we mnie dziwny smutek, podobnie jak koniec lata, bo chociaż narzekamy na upał, czujemy się dotknięci, kiedy musimy pożegnać chłodnące słońce" - napisała niegdyś izraelska pisarka Zeruya Shalev. I tak statystycznie kończy się wiele związków, żegnających chłodnące czasami relacje. Czy to oznaka, że lato pozostawia nas samotnych na jesień? 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: związek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy