Wielkanocne tradycje

Nie wyobrażamy sobie Świąt Zmartwychwstania Pańskiego bez pisanek czy śmigusa-dyngusa. Skąd się wzięły te tradycje?

Malowanie jajek

Tradycja zdobienia jajek jest znacznie starsza niż chrześcijaństwo. Była znana już w starożytnym Egipcie, Grecji czy Chinach. Jajko miało zawsze podobną symbolikę: oznaczało życie, witalność i płodność, przypisywano mu także magiczną moc, m.in. odpędzania złych duchów. Z tego powodu po wprowadzeniu w Polsce chrześcijaństwa Kościół zabraniał spożywania jaj w okresie wielkanocnym. Po 200 latach jednak jajko zyskało nową, chrześcijańską wymowę: stało się symbolem Zmartwychwstania Chrystusa i nowego życia, które dał nam przez śmierć na krzyżu.

Reklama

Początkowo święcono tylko jaja zabarwione na czerwono. Ten kolor miał symbolizować krew Chrystusa przelaną za nas na Golgocie. Istnieje legenda mówiąca o tym, że Maria Magdalena, gdy jako pierwsza ujrzała Zmartwychwstałego Chrystusa, pobiegła do domu i zobaczyła, że wszystkie jajka w gospodarstwie stały się czerwone. Skorupek święconych jaj niegdyś się nie wyrzucało, a paliło w piecu. Gospodarze często wieszali je na drzewach, by zapewniły dorodne owoce w sadach.

Święcenie pokarmów

Zwyczaj święcenia pokarmów sięga XIV wieku. Początkowo święcono tylko chlebową figurkę baranka paschalnego, który jest symbolem Chrystusa Zmartwychwstałego. Z czasem zaczęto stopniowo dodawać do koszyka inne pokarmy: ser, masło, ryby, olej, mięso, ciasto, jajka.

Chleb święcimy na pamiątkę Jezusa: chleba, który zstąpił z nieba i pod tą postacią występuje podczas Eucharystii. W koszyku nie może też zabraknąć soli, bo chrześcijanie są solą ziemi. Chrzan i ćwikła, ze względu na cierpki smak, to symbole cierpienia Chrystusa. Kiedyś kapłan odwiedzał rodziny i na miejscu święcił świąteczne potrawy. Dziś to my zanosimy do kościoła koszyczek z wybranymi produktami.

Pamiętajmy, że kapłan odmawiający modlitwę święci pokarmy, a nie nas, dlatego nie należy robić wtedy znaku krzyża.

Dzielenie się święconym jajkiem

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego, zwana też I niedzielą wielkanocną, rozpoczyna się poranną mszą, czyli rezurekcją (łacińskie "resurrectio" oznacza zmartwychwstanie), którą zapowiada uroczyste bicie w dzwony. Po powrocie do domu domownicy i goście siadają do świątecznego stołu, nakrytego lnianym obrusem. Stoi na nim też świeca, którą zapala się, mimo poranka. Jest to znak zmartwychwstania. Na stole jest baranek z ciasta, mięsa, jajka, chleb, chrzan, zioła i ciasta. Jest tam też wszystko to, co było w święconce. Śniadanie rozpoczyna się od dzielenia się jajkiem. Jajka ze święconki są obrane, pokrojone na tyle kawałeczków, ilu jest gości przy stole. Każdy otrzymuje jeden kawałek i składa pozostałym życzenia świąteczne.

Śmigus-dyngus

Dyngus oznaczał datek, jaki dostawali kolędnicy wielkanocni, czyli mężczyźni chodzący po domach, by sławić Mękę Pańską. Śmigus (być może nazwa pochodzi od smagania) to obyczaj polegający na biciu się witkami wierzby po nogach i polewaniu wodą. Z czasem te zwyczaje zyskały wspólną nazwę. Kiedyś oblewano wodą głównie niezamężne dziewczęta, co było oznaką ich powodzenia u płci przeciwnej. Ta, która nie została oblana, powinna się obawiać staropanieństwa. Czasem można się było wykupić od oblewania, ofiarując kawalerom pisankę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje