Reklama

Reklama

Wigilia, jakiej nie było

Tegoroczne święta Bożego Narodzenia prawdopodobnie będą mniej radosne i mniej rodzinne, niż te, które pamiętamy z lat minionych. Wszystko przez pandemię koronawirusa i kolejne obostrzenia.

W małym gronie

Rząd, chcąc ograniczyć rozprzestrzenianie się patogenu, wprowadza kolejne przepisy regulujące zasady współżycia społecznego w tym niełatwym czasie. Choć nie wszystkim się to podoba, najprawdopodobniej w tym roku podczas grudniowego świętowania trzeba będzie zapomnieć o spotkaniach w większym gronie i tradycyjnie pojętej gościnie. Nowy plan Prawa i Sprawiedliwości zakłada, że przy wigilijnym stole będzie mogło spotkać się nie więcej niż... pięć osób.

Reklama

Co w takim z liczniejszymi rodzinami? Projekt uspokajająco zakłada, że obostrzenie nie obejmie tych wszystkich, którzy mieszkają razem - domownikom będzie wolno świętować nawet w liczniejszym towarzystwie.

Nie każdy zdaje sobie sprawę, że takie ograniczenie już funkcjonuje i będzie egzekwowane przynajmniej do 29 listopada br. - w całym kraju, jako w strefie czerwonej nie można spotykać się w większym gronie.

Jeszcze jedne smutne święta?

Rozczarowani internauci nie kryją niezadowolenia, wspominając smutne obchody świat wielkanocnych podczas całkowitego lockdownu, inni, nieco bardziej sceptycznie nastawieni do planu PiS wskazują na fakt, że władzom będzie bardzo trudno wyegzekwować przestrzeganie tego zapisu.

Rzeczywiście, trudno sobie wyobrazić skontrolowanie każdego z polskich mieszkań, policja i straż miejska musiałyby o złamaniu prawa zostać poinformowane przez usłużnych sąsiadów lub same zauważyć coś podejrzanego.

Rząd apeluje zatem o rozwagę w obliczu wciąż realnego zagrożenia, przypomina o zagrożeniach związanych z zajętą infrastrukturą i doświadczeniach czeskich, związanych z podwójnym uderzeniem wirusa po tym, jak zliberalizowano zasady.

Minister zdrowia, Adam Niedzielski, zauważa, że strategia, która została przyjęta podczas minionych obchodów Wszystkich Świętych, była słuszna - dzięki wprowadzonym obostrzeniom udało się uniknąć gwałtownego przyrostu zachorowań.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje