Reklama

Reklama

Wioska kobiet

Stworzyła azyl dla nękanych kobiet, gdyż sama była ofiarą przemocy domowej. Do wspólnoty przyjmuje kobiety bez względu na pochodzenie i wyznanie. Mogą tu zabrać swoje dzieci, które uczą, że wszyscy ludzie mają takie same prawa.

Miejsce, które przywraca godność  

Reklama

W 1990 roku, Rosalina Learpoora, z 15 kobietami z plemienia Samburu, założyła wioskę w Kenii  i nazwała ją "Umoja", co w języku suahili znaczy "jedność". Kobiety te były ofiarami przemocy domowej i gwałtu. Zdecydowały, że więcej nie pozwolą na takie traktowanie.

Zgwałcone przez brytyjskich żołnierzy, stacjonujących w okolicznej bazie wojskowej, zostały oskarżone przez mężów o zbrukanie honoru rodziny i wyrzucone z domu. Znalazły tu schronienie także kobiety, które uciekły przez rytuałem obrzezania córki lub wydaniem za mąż, kiedy były jeszcze nastolatkami lub zostały same po śmierci współmałżonka.

Niekiedy przybywały z daleka, z nowo narodzonym dzieckiem w zawiniątku, głodne i bez środków na życie, bo odwróciły się od nich rodziny. Najstarsza mieszkanka ma 98 lat, a najmłodsza pół roku. Kiedy wychowują syna, gdy osiągnie pełnoletniość, musi odejść ze wspólnoty. Do 18-tego roku życia może mieszkać z matką pod warunkiem, że respektuje zasady, jakie tam obowiązują.

Jeśli któraś z mieszkanek chce się spotykać z mężczyzną, nie wolno jej zapraszać go do wioski. Gdy postanowi się z nim związać, może bez przeszkód opuścić społeczność. Jeśli jej się nie ułoży w życiu, może tu w każdej chwili wrócić. Mężczyźni nie mają wstępu do Umoji. To osada, w której mieszkają i rządzą kobiety.   

Umoja czyli rządy kobiet  

Same budują domy z drewna, liści palmy i krowiego łajna. Aby utrzymać wspólnotę robią tradycyjną biżuterię z koralików i sprzedają turystom. Przewodniczka przeznacza zarobione środki na jedzenie dla każdej rodziny, w zależności od liczby członków.

Mieszkanki Umoji organizują obozy dla turystów. Z całego świata płyną do nich darowizny od osób, które pragną wesprzeć tę wyjątkową społeczność, walczącą z krzywdzącą tradycją, gdzie kobieta nie ma żadnych praw. W tej części świata władze nie wykazują należytego zainteresowania ochroną kobiet. Niejednokrotnie mężczyźni najeżdżali wioskę, bili mieszkanki, kradli pieniądze i odstraszali turystów, lecz nic nie zostało zrobione w tej sprawie. Co więcej, zazdrośni mężowie nieopodal zbudowali własną wieś, ale pomysłowe niewiasty nazbierały pieniądze i wykupiły ten teren.  

***Zobacz także***

Dowiedz się więcej na temat: wioska kobiet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje