Pamiętnik nastolatki

19 września

Od dwóch lat jestem zakochana w Jacku. Po uszy! Właściwie to nie wiem, dlaczego "po uszy" i po czyje uszy - moje, czy jego, bo kocham go od stóp do czubka głowy, każdą częścią mojego ciała i duszy. Oczywiście bez wzajemności. Śmiem nawet twierdzić, że on nie ma o tym zielonego pojęcia. Smutno mi. Chciałabym mieć chłopaka, kogoś bliskiego, na widok kogo mocniej bije mi serce, kogoś, kto sprawia, że chce mi się góry przenosić. Ale nie pragnę mieć chłopca na siłę, po to tylko, by go mieć. Może właśnie dlatego wciąż jestem sama, bo ten, w którym się zakochałam, nie zwraca na mnie uwagi.

Reklama

Moja mama twierdzi, że w moim wieku powinnam się z chłopcami przyjaźnić, a nie "chodzić". Nie zgadzam się z nią. Nie chcę być dla Jacka przyjacielem, tylko ukochaną dziewczyną. Potrzebuję rozmawiać z nim o swoich problemach i dzielić się radościami. Pragnę przebywać w jego towarzystwie. Chcę, aby trzymał mnie za rękę, by stawiał kołnierz od mojego płaszcza i naciągał czapkę na moje zmarznięte uszy, by troszczył się o mnie i mną opiekował, aby tęsknił i był zakochany we mnie równie mocno, jak ja w nim.

Dziś po raz kolejny próbowałam zagadać do niego na Tlenie.

NATKA:

SIEMKA!

JACEK:

HEJ!

NATKA:

CO PORABIASZ?

JACEK:

NIC :

NATKA:

JA SZUKAM WIADOMOŚCI NA WOS.

JACEK:

:

NATKA:

ŚCIĄGAM TEŻ PLIKI MUZYCZNE NA MP3.

JACEK:

:

NATKA:

NO I PISZĘ PAMIĘTNIK.

JACEK:

:

NATKA:

LUBISZ BABKĘ OD POLSKIEGO?

JACEK:

MUSZĘ LECIEĆ. PA! :

Widać nie mam najmniejszych szans. Każda rozmowa z Jackiem, czy to przez Tlen, czy w realu, przebiegała podobnie. A tyle sobie obiecywałam na kolejnym etapie mojego życia. Miało być wyjątkowo!

- Gimnazjum to pewien próg - mówiła Ola. - Przekraczamy go bezpowrotnie. Przestajemy być małymi dziewczynkami. Stajemy się kobietami - mrugała pomalowanymi na czarno, zapewne na znak tej dorosłości, rzęsami.

Z kolei mama patrzyła na te sprawy z innej perspektywy.

- Nie jesteś już dzieckiem - powtarzała często. - Czas zastanowić się nad sobą, nad tym, co chciałabyś w życiu robić. Nawet nie zauważysz, kiedy miną dwa lata i trzeba będzie podjąć ważne życiowe decyzje.

- Nauka w gimnazjum trwa trzy lata - przypomniałam.

- Kochanie! - zirytowała się mama. - W trzeciej klasie to ty już musisz wiedzieć, jakie liceum wybierzesz, jaki profil klasy. Przecież od profilu zależeć będzie twoje przygotowanie do matury...

- W takim razie zacznę się na poważnie zastanawiać, z jakiego drewna chcę mieć trumnę! - wypaliłam. - Sosnową, a może dębową?

Mamę zamurowało. Poczerwieniała na twarzy i gdyby nie tato, pewnie doszłoby do kłótni.

- Co to ma znaczyć? - spytała przez zaciśnięte zęby.

- Jeśli czas tak szybko upływa, to trzeba pomyśleć o wszystkim - powiedziałam powoli, bacznie obserwując wyraz jej twarzy.

- Aniu - do akcji wkroczył tato. - Natalia dopiero rozpoczęła naukę w gimnazjum. Nie tak dawno pisała sprawdzian szóstoklasisty. Dla niej miesiąc to cała wieczność, więc nie wymagaj, aby dziś myślała o tym, co będzie robiła za trzy lata.

Kochany tato. On jeden rozumiał mnie bez słów. Szkoda, że mama taka nie była. Czasem mam wrażenie, że w chwili moich narodzin zaplanowała za mnie całe życie. Nie wiedziała, że liczy się tylko ten dzień, no może kilka następnych, ale już nie kilkudziesiąt. Chcę się cieszyć każdą chwilą, minutą, godziną.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje