Reklama

Reklama

Ręka na pulsie

Usiądź wygodnie, zrelaksuj się i zmierz sobie tętno. Rytm, w jakim bije serce, podpowie, w jakiej jesteś formie i czy nie warto odwiedzić lekarza - mówi prof. Piotr Podolec z Kliniki Chorób Serca i Naczyń Instytutu Kardiologii UJ w Krakowie.

Twój Styl: Po co kontrolować puls? Nie wystarczy mierzyć ciśnienie?

Piotr Podolec: Nie wystarczy, choć nie wszyscy specjaliści i pacjenci o tym wiedzą. Jeszcze do niedawna sądzono, że szybkość pulsu, czyli rytm, w jakim bije serce, nie ma większego znaczenia. Do zmiany tego poglądu przyczyniły się spostrzeżenia ze świata zwierząt. Serce kolibra, który żyje tylko pięć miesięcy, uderza sześćset razy na minutę, żółwia zaś zaledwie sześć razy, a dożywa on nawet 177 lat. Potem lekarze i epidemiolodzy zaczęli sprawdzać, jak to wygląda u ludzi, i wywnioskowano, że wysokość tętna ma wpływ na długość życia. Dziś, po wieloletnich obserwacjach, wiemy na pewno, że pacjenci z szybkim pulsem są bardziej narażeni na choroby krążenia, zawały i przedwczesną śmierć. Mówimy teraz, że częstość akcji serca jest niezależnym czynnikiem ryzyka w chorobach układu krążenia, podobnie jak otyłość czy nadciśnienie.

Reklama

TS: Ale co to właściwie znaczy?

PP: Najprościej mówiąc - im serce bije częściej, tym bardziej się zużywa. Nie chodzi tutaj o jego pracę podczas wysiłku: to normalne, że tętno wzrasta do 100 uderzeń na minutę, jeśli biegnie pani po schodach. Ważna jest częstość, z jaką bije serce, gdy odpoczywamy. U sportowców uderza ono miarowo i powoli, czasem tylko 40-45 razy na minutę. A to dlatego, że mięsień sercowy sportowca jest silny i wytrenowany. Stąd pewnie wzięło się powiedzenie, że serce bije jak dzwon. Z każdym skurczem pompuje wystarczającą ilość krwi, która dociera wszędzie tam, gdzie jest potrzebna, przede wszystkim do mózgu i narządów wewnętrznych. Gdy serce jest nienawykłe do wysiłku, kurczy się słabiej i wyrzuca mniej krwi do naczyń, a przez to musi pracować częściej, by odpowiednio zasilić w nią cały organizm.

TS: Jakie jest prawidłowe tętno?

PP: Na całym świecie naukowcy prowadzą badania, które pomogą opracować zalecenia co do pożądanej częstości tętna dla kobiet i mężczyzn w różnym wieku. Wiadomo na przykład, że u kobiet rytm serca jest częstszy niż u mężczyzn o 2-7 uderzeń na minutę. Na razie przyjmuje się, że u dorosłej zdrowej osoby niezależnie od płci serce nie powinno bić częściej niż 70 razy na minutę. Idealnie byłoby, gdyby uderzało nawet rzadziej: 60-69 razy na minutę, bo wtedy ryzyko chorób krążenia jest najmniejsze, a u pacjentów z chorobą niedokrwienną serca od 55 do 69 razy. Zmierzyć puls może sobie każdy.

Najlepiej to zrobić w ciągu dnia, ale nie po wysiłku ani tuż po przebudzeniu, ponieważ w nocy i w czasie snu serce zwalnia o 5-10 uderzeń na minutę i wynik będzie zafałszowany. I także nie bezpośrednio po posiłku, po wypiciu kawy czy alkoholu.

Trzeba znaleźć wolną chwilę i usiąść w cichym, spokojnym miejscu: to ważne, bo hałas, pośpiech i stres podnoszą tętno. Po pięciu minutach wypoczynku kładziemy opuszki palców na nadgarstku i liczymy uderzenia pulsu przez co najmniej 30 sekund. Badanie dobrze jest powtórzyć, na przykład po kilku dniach.

TS: Kiedy są powody do niepokoju?

PP: Podwyższonego tętna lepiej nie lekceważyć, bo młode osoby, których serce bije zbyt szybko, mogą też szybciej zacząć na nie chorować. Jeśli częstość tętna przekracza 75-80 uderzeń na minutę, pomocna może być wizyta u kardiologa. Lekarz ustali przyczyny: może pacjent zaniedbał się, przytył, nie ćwiczy. Może przyspieszony puls jest skutkiem gorączki, przewlekłej infekcji, anemii czy nadczynności tarczycy. Bywa, że szybszy rytm serca to jedyny objaw depresji albo przeciążenia organizmu i życia w chronicznym stresie. Z kolei tętno bardzo wolne u osoby, która nie uprawia wyczynowo sportów, może świadczyć np. o niedoborze hormonów tarczycy. Wszystko to trzeba sprawdzić u specjalisty, odradzam diagnozowanie na własną rękę.

TS: Co zrobić, by serce zwolniło tempo?

PP: To zależy od stanu zdrowia. Pacjentom, którzy już mają chorobę wieńcową lub przeszli zawał, prócz zmiany stylu życia zaleca się oczywiście różne leki (z grupy tzw. beta-blokerów lub iwabradynę) spowalniające rytm serca. Okazuje się, że jego obniżenie o 10 uderzeń na minutę zmniejsza ryzyko kolejnego zawału o ok. 30 procent. Co do zdrowych, tu najlepszym lekiem jest umiarkowany wysiłek fizyczny, byle tylko regularny. Choćby codzienny spacer. Trzeba też nauczyć się ograniczać stres: jednym pomaga kontakt z przyrodą, innym ulubiona rozrywka, jak wyjście do kina czy teatru. Na pewno wszystkim pomoże większa łagodność dla samego siebie i przyjazne relacje z najbliższymi.

Rozmawiała Aleksandra Stelmach

Więcej informacji na temat zdrowego stylu życia znajdziesz na stronach Polskiego Forum Profilaktyki Chorób Układu Krążenia, www.pfp.edu.pl.

Twój Styl
Dowiedz się więcej na temat: rytm | serce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje