Reklama

Reklama

Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach, czyli historia miłosna inna niż wszystkie

Ona – urocza, utalentowana pisarka. On – brudny, lecz zadziwiająco pewny siebie bezdomny. Tak mogłaby wyglądać współczesna baśń o Pięknej i Bestii, gdyby nie to, że wydarzyła się naprawdę. W książce Jak się zakochać w mężczyźnie, który mieszka w krzakach Emmy Abrahamson w zabawny i urzekający sposób opisuje niewiarygodną historię miłosną, która rozpoczęła się pewnego dnia na ławce w parku. O swojej miłości opowiadają na dwa głosy:

ONA (EMMY): Było to 10 lat temu. Siedziałam na ławce na Leidseplein w Amsterdamie, gdy bardzo wysoki i przystojny chłopak usiadł obok. Był bardzo brudny, a w ręku trzymał aktówkę, co wydało mi się naprawdę dziwne, wzięłam go za wariata. Widziałam, że jest bezdomny. Bałam się, że poprosi o pieniądze, ale on zapytał o godzinę, mimo że zegar wisiał dokładnie naprzeciw nas - wskazywał właśnie 18:50. Siedzieliśmy tam i rozmawialiśmy, aż nadeszła znajoma, na którą czekałam. Gdy zbierałam się do odejścia, Vic odwrócił się do mnie, powiedział po prostu: "Sobota o trzeciej, ta sama ławka", i odszedł. Byłam zdezorientowana. Nie spodziewałam się, że bezdomny może być tak pewny siebie. Ten mężczyzna zafascynował mnie tak, ze przez cały tydzień nie mogłam przestać o nim myśleć. W następną sobotę o trzeciej siedziałam na tej samej ławce i czekałam na niego, ale on się nie pojawił.

Reklama

ON (VIC): Oczywiście wiedziałem, która jest godzina, kiedy usiadłem obok Emmy, był to tylko sposób na rozpoczęcie rozmowy, który zadziałał całkiem nieźle.

Bezdomnym stałem się przez przypadek. Urodziłem się w Polsce, ale dorastałem w Kanadzie, mieszkałem tam przez 19 lat. Później postanowiłem zwiedzić Europę, najpierw mieszkałem w Anglii, potem pojechałem do Portugalii. Podróżowałem autostopem, pieniądze powoli się kończyły, ale miałem z tego tyle radości, że kontynuowałem podróż mimo wszystko - ten włóczęgowski tryb życia stopniowo przerodził się w bezdomność. Niewiele potrzeba, aby tak się stało.

ONA (EMMY): Czekałam wtedy na ławce, ale on się nie pojawiał. Przyjechał spóźniony dwadzieścia minut na małym dziecięcym rowerku. Znów pomyślałam, że jest kompletnym wariatem, potem jednak spędziliśmy sześć godzin, zwiedzając cały Amsterdam. Bardzo chciałam go pocałować, ale nie potrafiłam tego zrobić, bo pachniał okropnie. Nie wiedziałam wtedy o nim prawie nic. Miał tyle słabości i braków, nie miał wykształcenia ani ambicji, spał w krzakach, pił alkohol. A jednak zakochałam się w nim, bo był również inteligentny, zabawny, przystojny i szarmancki.

Nie było łatwo, na początku w ogóle nie powiedziałam o nim rodzinie, tylko przyjaciołom. Wyjechaliśmy razem do Wiednia i tam zamieszkaliśmy. Kosztowało mnie to utratę kontaktu z dwiema najlepszymi przyjaciółkami, które go nie lubiły, nie podobało się im jego pochodzenie. Wybór jednak był oczywisty.

Wiele osób w ogóle nie zaczęłoby rozmawiać z kimś takim jak on. Moja historia jest dowodem, że warto być otwartym, nie oceniać, mieć odwagę zobaczyć to, co jest wewnątrz, niezależnie od narodowości, akcentu. Vic nauczył mnie wiele, na przykład humoru, co widać również w moich książkach. Zanim go poznałam, byłam bardzo poważna, a on... jest najzabawniejszą osobą, jaką znam - jest wyluzowany, potrafi śmiać się ze wszystkiego, a co najważniejsze - z samego siebie. To niezwykle trudne, dlatego też bardzo często nie docenia się humoru, choć dzięki niemu życie staje się łatwiejsze. Ja na przykład nie potrafię pisać poważnych książek, ale tak jest dobrze - bardzo się z tego cieszę.

ON (VIC): Odkąd poznałem Emmy, u mnie także zmieniło się wszystko. Gdy zamieszkaliśmy razem, zacząłem od walki z przyzwyczajeniami z czasów bezdomności. Długo jeszcze, gdy wychodziliśmy na spacer, ciągle patrzyłem w ziemię w poszukiwaniu pieniędzy. To było naprawdę dziwne, ale wciąż je znajdowałem... W ciągu pierwszych sześciu miesięcy w Wiedniu dwa razy znalazłem pięćdziesiąt euro w banknotach. Dziś jesteśmy małżeństwem, pobraliśmy się na zamku w Wiedniu, mamy dwoje dzieci. Z wykształcenia jestem inżynierem, Emmy bardzo mocno we mnie uwierzyła, bardziej niż rodzice. Moja rodzina nie ma wyższego wykształcenia, więc nie byłem pewien, czy kiedykolwiek skończę studia. Wiedziałem jedynie, że jeśli to się stanie, to właśnie w Europie, ponieważ z polskim paszportem mogłem tu zdobyć wykształcenie dużo taniej niż w Kanadzie.

Historia miłości Emmy i Vica brzmi jak baśń z morałem głoszącym, że warto podejmować wybory podyktowane głosem serca, nie pozorami, a jednak jest autentyczna. Jej owocem jest nie tylko dwoje uroczych bliźniąt, ale i książka, którą napisała Emmy pt. Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach. Główna bohaterka ma na imię Julia, a jej bezdomny ukochany - Ben, jednak w ich miłości jest więcej niż ziarno prawdy. Gdyby nie brudny, zaniedbany mężczyzna, który usiadł kiedyś na ławce w parku obok Emmy, nie byłoby tej opowieści, pełnej humoru i ciepła. Książka zebrała fantastyczne opinie, sprzedała się w wielu krajach i jest dowodem, że to nie wymyślone historie są najpiękniejsze, ale te, które wydarzyły się naprawdę

Julia mieszka w Wiedniu wraz ze swoim kotem Optimusem. Marzy, aby któregoś dnia zaprzyjaźnić się ze swoją sąsiadką Elfriede Jelinek. Na razie dla zabicia czasu daje lekcje angielskiego bezrobotnym dyrektorom z przerostem ambicji i niedouczonej młodzieży. Pewnego dnia poznaje Bena. Między nimi wybucha gorące uczucie. Jest wspaniale, może poza pewnym szczegółem - Ben jest bezdomny... Jak się zakochać w mężczyźnie, który mieszka w krzakach to nietypowa historia miłosna o wyborach podyktowanych głosem serca, a nie pozorami, o decyzjach podejmowanych na przekór oczekiwaniom innych i utartym schematom.

"Jedną z zalet książki Emmy Abrahamson jest to, że jest ona tak przekomiczna".

                                                                              Annika Koldenius, "Smålandsposten"

Humor i talent językowy autorki sprawiają, że jej książka to nie tylko czytadło na leżak. Emmy Abrahamson jest po prostu ogromnie zabawna. Czytelnik wybucha głośnymi salwami śmiechu, czasami się czerwieni, nigdy nie czując przy tym zażenowania.

EMMY ABRAHAMSON (ur. 1976) - pisarka pochodzenia polsko-szwedzkiego, studiowała aktorstwo w Manchesterze, pracowała jako aktorka, reżyserka i scenarzystka w Londynie, Amsterdamie oraz Wiedniu, wykładała również teatrologię. Zadebiutowała w roku 2011 książką Min pappa är snäll och min mamma är utlänning ("Mój tata jest dobry, a moja mama jest cudzoziemką"), która okazała się bardzo realistyczną i demaskatorską - a co idzie za tym - kontrowersyjną mieszaniną stereotypów krążących w Szwecji o Polakach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje