Reklama

Reklama

Jak się kłócić?

Najlepiej z klasą, bez agresji i złych emocji. Bez ranienia siebie nawzajem i wplątywania w konflikt dziecka. Czy to jest trudne? Tak. Jednak warto się tego nauczyć.

Różnice zdań w nawet najbardziej kochającym się małżeństwie są czymś naturalnym. Mogą wręcz rozwijać związek - pod warunkiem, że parze udaje się dojść do porozumienia i wprowadzić zmiany na lepsze. Jak można to osiągnąć?

Nie zakładaj z góry, ale pytaj

- Często popełnianym błędem jest interpretacja zachowań partnera, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Właśnie w ten sposób wybucha wiele bezsensownych awantur - mówi Robert Boch, mediator rodzinny. Przykład? Mąż wchodzi do domu, głośno zamyka drzwi, rzuca teczkę. Żona myśli wtedy: "Jest na mnie zły o to, że znowu nie zatankowałam samochodu, ale ja mu zaraz powiem, że to nie jest mój obowiązek..." i... kłótnia gotowa. Tymczasem partner może mieć kiepski nastrój, bo coś nie wyszło mu w pracy. Powiedzenie: "Widzę, że nie wszystko jest w porządku, czy coś się stało?" może zapobiec niepotrzebnej kłótni.

Reklama

Słuchaj uważnie, próbuj zrozumieć

Z badań "Jak Polacy się kłócą" (CBOS, 2008) wynika, że 9 na 10 rodaków zazwyczaj rozwiązuje konflikty przez rozmowę. Jednak ponad połowa stwierdza, że nie udaje im się dojść do porozumienia, bo "żadna ze stron nie przyjmuje argumentów drugiej, usiłując wygrać". Czy można nauczyć się słuchania partnera? Tak. Trzeba pozwolić mu dojść do głosu, a gdy skończy, powtórzyć własnymi słowami to, co się usłyszało, np. "Słyszę, że... itd" . To tzw. parafrazowanie. - Spełnia ono wiele ważnych funkcji.

Pokazujemy drugiej stronie, że uważnie jej słuchamy - wyjaśnia Boch. Poza tym partner może usłyszeć to, co powiedział, naszymi słowami i od razu zareagować, np. "Dokładnie to czułem, świetnie mnie zrozumiałaś" albo "To nie tak, przecież nie to powiedziałem".

Nie radź, mów o sobie

Często popełnianym błędem jest wskazywanie partnerowi, co powinien zrobić, np.: "Mógłbyś być lepiej zorganizowany i odbierać Olę z przedszkola, inaczej ciągle będziemy się kłócić". - Lepsze rezultaty przynosi mówienie o swoich odczuciach gdy tego nie robi, czyli np. "Jestem zmęczona, gdy codziennie to ja odbieram Olę z przedszkola".

Wcześniejszy komunikat przedstawiał czarny scenariusz (będziemy się kłócić) oraz zawierał krytykę (jesteś niezorganizowany), a to zmniejsza szanse na dojście do porozumienia - mówi Boch. A jeśli już mowa o krytyce: pamiętajmy, by nie oceniać partnera, tylko jego zachowanie. - Kiedy kogoś osądzamy, mówiąc mu np. że jest strasznym leniem, prowokujemy go do obrony.

Najlepszą obroną jest atak, więc on zaczyna oceniać nas. I tak nakręca się spirala kłótni - wyjaśnia Boch. Nie mów więc partnerowi, że jest leniem, ale że irytuje cię jego opieszałość w danej sprawie.

Nie uogólniaj, nie porównuj

Nic tak nie boli jak usłyszenie od ukochanej osoby słów: "Bo ty zawsze..." albo "Bo ty nigdy...". To podważa wartość dobrych rzeczy, które zrobiliśmy dla partnera, i... sprawia, że nie chcemy się zmieniać. Po co mam dążyć do zmiany, skoro ktoś uważa, że ZAWSZE zachowuję się beznadziejnie i NIGDY nie spełnię jego oczekiwań?

Równie raniące jest porównywanie partnera z innymi. Powiedzenie: "Gdybyś był taki jak Marek Kaśki, to między nami układałoby się zupełnie inaczej" wprowadza jedynie większe napięcie w waszym związku. Inni to inni. Zachowania, które sprawdzają się w ich relacji, niekoniecznie zadziałałyby w waszej. Dlatego starajcie się wypracować własne rozwiązania.

Ustal reguły i trzymaj się ich

Usiądźcie i spokojnie przeanalizujcie swoje potrzeby, określcie, co jest dla was ważne. Bądźcie też otwarci na potrzeby partnera i proponowane przez niego rozwiązania. - Dobrze jest wziąć kartkę i wspólnie wypisać możliwe wyjścia z danej sytuacji. A potem kolejno je wykreślać. Czasem okazuje się, że rozwiązanie, które początkowo wydawało nam się niezbyt korzystne, może okazać się tym, które zadziała najlepiej - mówi Boch. Warto spisać też to, co ustalicie.

- Postanowienie napisane na papierze lepiej do nas dociera. Zapada bowiem w podświadomość - wyjaśnia Boch. Można później powiesić taką kartkę np. na lodówce. Kiedy popatrzymy na nią przez kilka dni, może okazać się, że jednak coś nas w danej decyzji "uwiera" albo przeciwnie, spisana obietnica podziała na nasze zachowanie, szybciej zmotywuje nas do zmiany - podsumowuje mediator.

Miej na uwadze uczucia malca

Czy można kłócić się przy dzieciach? Wszystko zależy od rodzaju kłótni i wieku dziecka. - Małe dzieci (do 2. r.ż.) postrzegają każdy konflikt rodziców jako kataklizm. Kłótnie zaburzają ich poczucie bezpieczeństwa, mogą prowadzić nawet do objawów nerwicowych - mówi dr Marcin Florkowski, psycholog. Dlatego jeśli maluszek był świadkiem różnicy zdań koniecznie trzeba go uspokoić, powiedzieć, że: "To tylko kłótnia, nic złego się nie stało, mama i tata nadal się kochają". Lepiej też unikać kłócenia się w jego obecności.

Starsze dziecko nie musi być aż tak bardzo chronione przed kłótnią, ba, czasem dobrze, by było świadkiem drobnej sprzeczki (tzn. bez podnoszenia głosu, bez agresji, poniżania partnera). - Rodzice są nauczycielami swych dzieci. Jeśli malec zobaczy, że pomiędzy parą istnieją różnice zdań, ale że można dojść do porozumienia, w przyszłości będzie tworzyć lepsze związki z ludźmi, nie będzie obawiać się konfrontacji - mówi Robert Boch.

Jednak i starszemu dziecku, trzeba wyjaśnić, co przed chwilą zaszło, dlaczego mama i tata się pokłócili i że doszli już do porozumienia. Uwaga! Dzieci nie mogą być świadkami dyskusji na poważne tematy, które wzbudzają w was silne emocje. Takie sprawy omawiajcie tylko we dwoje. Warto umawiać się na przeprowadzenie ważnej rozmowy (np. za dwa, trzy dni). Dzięki temu będziecie mieli czas, by się do niej przygotować i spojrzeć na dany problem z większego dystansu.

Mam dziecko
Dowiedz się więcej na temat: konflikt | różnice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje