Reklama

Reklama

Jak odchudzić dziecko latem?

Moja 10-letnia córka ma nadwagę. Wstydzi się tego, ale wciąż je słodycze. Może w czasie urlopu uda mi się ją odchudzić? Tylko jak zacząć? Agnieszka, 36 lat, z Gdyni

Właśnie o tej porze roku mamy najwięcej sezonowych warzyw i owoców. Teraz też są najsmaczniejsze. Dodanie ich do posiłków nie wymaga specjalnego trudu i nie kosztuje wiele. To jeden powód. Drugi to czas, jaki nareszcie możemy poświęcić dziecku. Podczas urlopu spędzamy wspólnie całe dnie, możemy więc mieć je na oku i planować zdrowe posiłki.

Na początek radziłabym zastąpić batony i cukierki zdrowszymi słodkościami. Nie chodzi przecież o to, aby pozbawić dziecko ulubionego smaku, bo szybko się zbuntuje. Alternatywa musi być atrakcyjna, np. torcik z twarożku, galaretka z owocami. Zasiądźmy wspólnie do podwieczorku, zaprośmy kolegów dziecka.

Reklama

To my, rodzice, jesteśmy dla kilkulatka największym autorytetem. Jeśli sami będziemy przed telewizorem chrupać chipsy, niczego nie osiągniemy. I jeszcze jedno. Przestrzegajmy pór posiłków i nie przyzwyczajajmy dziecka do tego, że je na okrągło. To najczęstsza przyczyna otyłości. Niech posiłki (także przekąski!) dzielą dwie, trzy godziny. Nie zjadło obiadu? Nie było głodne. Niech poczeka do podwieczorku!

To najlepsza zachęta!

Można zapisać dziecko na obóz, licząc na to, że pod opieką dobrego instruktora połknie sportowego bakcyla. To może się zdarzyć, ale musimy też liczyć się z tym, że np. nauka windsurfingu okaże się porażką, bo dziecko nie polubi moczenia się w wodzie przez cały dzień.

Jeśli stroniło dotąd od sportu, lepiej, by taki rozruch przeszło pod okiem rodziców. Warto pokazać mu różne możliwości, i co ważne, traktować je jak zabawę. Raz pójść z nim na rower, drugiego dnia na rolki, trzeciego pograć w koszykówkę. Próbujmy różnych dyscyplin i obserwujmy, co dziecku się podoba. Wystarczy godzina zabawy dziennie, by po wakacjach było widać efekty.

Przy nadwadze nawet taka porcja ruchu może być zbyt męcząca. Podzielmy ją wtedy na dwie części. Jeśli nie postawimy od razu poprzeczki za wysoko, dziecko samo szybko poczuje, że ruch jest fajny. Pójdzie mu łatwiej, jeśli mama i tata będą „męczyć się” razem z nim i zadbają, by sportowe zabawy były stałym punktem dnia.

W pojedynkę nie da rady

Jestem za tym, aby nie mówić dziecku, że musi się odchudzić. Inaczej zawsze jest niebezpieczeństwo, że zacznie się koncentrować na swoim wyglądzie, na kontroli wagi. A przecież nie o to chodzi. Naszym zadaniem jest zaszczepienie mu zdrowego stylu życia.

Lato temu sprzyja, ale zmiana nie będzie trwała, jeśli nie będzie dotyczyła całej rodziny. To musi być model domowy! Zaplanujmy całą akcję. Powiedzmy dziecku, że wszyscy jemy za dużo słodyczy i musimy to ograniczyć. Gdy dziecko usłyszy coś takiego, będzie mu łatwiej, że nie tylko jego dotyczą ograniczenia. I dobrze byłoby, aby to ono pilnowało wszystkich. Poczuje się odpowiedzialne i z zapałem przystąpi do dzieła!

Zorganizujmy wspólne aktywności. Jednak niech nie będzie to wysiłek dla wysiłku. Zawsze wyznaczajmy sobie miły cel, np. karmienie łabędzi, tak aby aktywność dobrze się dziecku kojarzyła. Powiedzmy, że i dla nas taka wycieczka to frajda. Powiązanie ograniczeń z przyjemnościami to zawsze skuteczny sposób modelowania zachowań.

Dietetyk kliniczny - dr n. med. Elżbieta Gabrowska

Centrum Zdrowego Ciała, Warszawa - dr Magdalena Śniegulska

Dowiedz się więcej na temat: dziecko | dieta | odchudzanie | autorytet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje