Alżbeta Lenska widzi świat pozytywnie

Aktorka Alżbeta Lenska w maju przeżyła chwilę grozy - w jej głowie pękł tętniak i musiała przejść operację mózgu. Dzisiaj tryska zdrowiem i zaraża innych optymizmem. Jej narzędziem w szerzeniu dobra jest "Pozytywka SuperMagazyn", audycja poświęcona zagadnieniu niepełnosprawności.

Andrzej Grabarczuk, PAP Life: Nad jakim materiałem do "Pozytywki" ostatnio pracowałaś?

Reklama

Alżbeta Lenska: Robiłam materiał o parze, która przełamuje stereotypy. On jest osobą na wózku inwalidzkim, jest sparaliżowany od szyi w dół. Ona jest zdrowa. Spodziewają się dziecka. To, że on jest w niej zakochany, nie dziwi mnie. Ale widzieć, jak ona jest szalenie zakochana w nim, jak troskliwie się nim opiekuje, to rzecz niezwykła. Pytam go, jak zdobył jej serce. On odpowiada, że umie wymyślać wiersze, że słuchają razem dobrej muzyki. Fascynująca historia miłosna.

"Pozytywkę" ogląda się czasami jak film science fiction.

- To prawda (śmiech). Wychowałam się na "Gwiezdnych Wojnach", więc bardzo ciekawą mnie nowinki technologiczne, o których mówimy. Dostaję materiały na temat nowego odcinka i czasami jestem w szoku, że technologia zaszła już tak daleko. Sztuczne ręce i nogi, sterowane impulsami z mózgu, kombinezony umożliwiające chodzenie. To się dzieje naprawdę!

Co czułaś, kiedy okazało się, że to ty będziesz prowadzącą "Pozytywki"?

- Najpierw trochę się bałam. Uważałam, że negatywnie może być odebrane to, że ja - osoba zdrowa, będę rozmawiać z niepełnosprawnymi. Owszem, otarłam się o śmierć, co więcej, moja mama jest niepełnosprawna. Jakkolwiek, nie byłam pewna, czy daje mi to legitymację do prowadzenia takiego programu.

Domyślam się, że mogłaś też obawiać się tego, że kontakt z ludźmi pokrzywdzonymi przez los może być dla ciebie dołujący. Ale często ci, którzy angażują się w wolontariat, przyznają, że dopiero ich podopieczni nauczyli ich, jak cieszyć się życiem.

- Byłam zaskoczona, jak wiele osób niepełnosprawnych jest szczęśliwych i uśmiechniętych, że uczę się od nich radości. Nie jest tak, że wszyscy inwalidzi są szczęśliwi. Ale ci, którzy nie są, mają naprawdę, kim się inspirować. Są też osoby i organizacje, do których mogą zwrócić się o pomoc. Nie do przecenienia są również media społecznościowe, przeróżne inicjatywy oddolne. Ci ludzie się spotykają, komunikują, organizują rozmaite wystawy, turnieje, itd.



Powiedziałaś mi co nieco o "Pozytywce". A jak z twoją karierą teatralną? W maju straciłaś przytomność w trakcie przerwy spektaklu "Kontrabanda", w którym grałaś w Teatrze Komedia. Pękł ci tętniak. Czy po tym traumatycznym doświadczeniu wróciłaś na scenę?

- Od połowy września znów gram. Jeszcze w wakacje w ogóle nie wyobrażałam sobie powrotu do teatru. Ale w końcu się przełamałam. W przypadku "Prywatnej kliniki", z którą jeździmy po Polsce, sprawa była prostsza - w tym spektaklu mam mniejszą rolę i wszystko przypomniało mi się w sekundę. Jeśli chodzi o "Kontrabandę", moja postać - Honey, która jest córką głównego bohatera, pojawia się prawie we wszystkich scenach. Do opanowania jest dużo tekstu. Mało tego, trzeba być naprawdę sprawnym fizycznie - Hania się czołga, tarza, strzela, ucieka. Dlatego stresowałam się przed powrotem do "Kontrabandy". Ale wszystko poszło dobrze.

Dowiedz się więcej na temat: Alżbeta Lenska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje