Reklama

Reklama

Anna i Robert Lewandowscy: Bolesne wspomnienia

Oboje wkraczali w dorosłe życie bez wsparcia najbliższych mężczyzn - bez ojców. Tata Roberta nie żyje, a ojciec Ani odszedł od rodziny. Lewandowska od lat nie ma z nim kontaktu. Dowiedzieliśmy się, dlaczego.

Siedemdziesiąta druga minuta meczu Bayern Monachium kontra Borussia Dortmund. Robert Lewandowski (26) denerwuje się jak nigdy. Bayern przegrywa z klubem, w którym grał jeszcze do niedawna i który rozsławił go na świecie. Ale piłkarz dostaje wreszcie podanie i pewnie strzela gola. Wznosi ręce ku niebu. - Bramkę, którą zdobyłem, dedykuję w ten wyjątkowy dzień zmarłemu tacie - mówi później w wywiadach.

Bo bez pomocy ojca jego droga na szczyt byłaby na pewno bardziej wyboista. To Krzysztof Lewandowski, judoka i piłkarz Hutnika Warszawa, woził syna na pierwsze treningi. Później kibicował mu na trybunach, kiedy chłopiec odnosił sukcesy w drużynach młodzieżowych. - Skierował syna w stronę sportu. Zachorował na nowotwór, kiedy Robert miał 17 lat. Zmarł w marcu 2006 roku. Na wylew -  opowiadała w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Iwona Lewandowska. Choroba i śmierć taty silnie wpłynęły na Roberta. To mniej więcej wtedy młody piłkarz poznał przyszłą żonę, Annę Stachurską (26).

Reklama

Ona również miała za sobą trudne doświadczenia. Jednak jej relacja z ojcem była całkiem inna. Bogdan Stachurski to znany operator filmowy. Jako mała dziewczynka Ania wiele czasu spędziła z nim na planach filmowych. Ojciec pracował m.in. z Markiem Koterskim czy Markiem Brodzkim, twórcą "Wiedźmina". - Boguś był bardzo wrażliwym człowiekiem, świetnym fachowcem. Odwiedzałem go w jego domu w Podkowie Leśnej, pamiętam Anię i jej młodszego brata Piotra. Wyglądali na szczęśliwą rodzinę -  mówi  Brodzki. - Ja pamiętam Anię jeszcze z czasów, gdy mieszkali w Łodzi. Bogdan był towarzyski, w ich domu często byli goście - dodaje Marek Koterski, z którym Stachurski nakręcił m.in. "Nic śmiesznego".

W 2000 roku relacje między rodzicami Ani zaczęły się psuć. W końcu Bogdan zostawił rodzinę. - Dopóki tata był z nami, żyliśmy spokojnie i nie mieliśmy problemów finansowych, ale kiedy odszedł, zostawił nas z niczym. Nauczyłam się, że nic nie jest na pewno - mówiła Anna, podkreślając, że dziś nie ma z ojcem kontaktu. Stachurskiego nie było nawet na jej ślubie. Ale Lewandowska, podobnie jak jej mąż, nie załamała się pod wpływem bolesnych przeżyć. Tak samo jak Robert uciekła w sport. - Na pierwszy trening karate przyprowadził ją wujek, Paweł Krzywański. Była zadziorna, ćwiczyła głównie z chłopakami. Dwa razy złamali jej nos. To jej jednak nie zniechęciło - mówi Jerzy Sztąchor, jej pierwszy trener.

Lewandowska podkreśla dzisiaj, że to on był jej "zastępczym" ojcem. A prawdziwy do dzisiaj nie ma chyba odwagi wyciągnąć ręki do córki. - Wolałbym o tym nie rozmawiać - powiedział nam szybko, zanim się rozłączył. Ostatnio Stachurski robił zdjęcia do serialu TVP "Baron24". Przy ulicy Woronicza, gdzie mieści się Telewizja Polska, coraz częściej bywa też Ania, która robi karierę w show-biznesie. Czy tata i córka spotkają się i zdołają wyjaśnić nieporozumienia?

Oskar Maya

Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy