Reklama

Reklama

​Barbra Streisand zdradziła, co łączyło ją z księciem Karolem: "Uwielbiałam spędzać z nim czas"

Za sprawą niedawnej wypowiedzi księcia Karola na nowo odżyły plotki o jego rzekomym romansie z Barbrą Streisand. Gwiazda estrady, którą brytyjski następca tronu był niegdyś mocno oczarowany, postanowiła teraz odwzajemnić komplement i opisała kulisy narodzin ich przyjaźni. "Poprosił o spotkanie i pojawił się w studiu nagraniowym. Od tamtej pory przyjaźniliśmy się. Uwielbiałam spędzać z nim czas w Highgrove i przechadzać się po jego ogrodach" - wspomina artystka.

O tym, że księcia Karola i Barbrę Streisand łączyła niegdyś zażyła relacja, wiadomo od dłuższego czasu. W latach 80. i 90. w mediach pojawiały się nawet plotki o tym, że mają romans. Według nieoficjalnych informacji gwiazda estrady miała odwiedzić księcia w Gloucestershire w 1994 roku, a więc dwa lata przed sfinalizowaniem rozwodu z księżną Dianą. Wrócić do tego nieco zapomnianego tematu postanowił niedawno sam zainteresowany. W zeszłym miesiącu brytyjski następca tronu udzielił wywiadu, w którym opowiedział o swojej fascynacji amerykańską artystką, określając ją mianem "niezwykle wszechstronnej i utalentowanej".

Reklama

Słynna piosenkarka nie pozostała mu dłużna i opisała właśnie kulisy narodzin ich przyjaźni. Goszcząc w programie śniadaniowym "Lorraine" w brytyjskiej telewizji ITV, Streisand odniosła się do wspomnianego wywiadu księcia. "To było naprawdę słodkie. Pamiętam, że pracowałam wtedy w studiu nagraniowym, popijając herbatę, kiedy dowiedziałam się, że chce się ze mną zobaczyć. Poprosił o spotkanie i pojawił się w studiu nagraniowym. Zaproponowałam mu filiżankę herbaty. (...) Od tamtej pory przyjaźniliśmy się. Uwielbiałam spędzać z nim czas w Highgrove i przechadzać się po jego ogrodach" - ujawniła artystka w rozmowie z Rossem Kingiem.

Streisand zdradziła, że brytyjski następca tronu wysłał jej kiedyś symboliczny upominek. "Pamiętam zabawną sytuację z tamtych czasów. Nocowałam akurat w jednym z londyńskich hoteli i pewnego ranka zauważyłam w pokoju mojej asystentki bukiet świeżo ściętych kwiatów. Zapytałam więc, kto je przysłał. "Jakiś fan imieniem Karol" - odparła. Wtedy spojrzałam na dołączony do bukietu liścik, na którym znajdowała się królewska pieczęć. Po chwili zauważyłam, że nie były to zwykłe kwiaty z kwiaciarni - pochodziły z jego ogrodów" - zdradziła piosenkarka.

Gwiazda stanowczo jednak podkreśliła, że działo się to zanim książę poznał swoją przyszłą żonę, Dianę Spencer. "Mam taką kwestię, którą często powtarzam na scenie: "Gdybym odpowiednio to rozegrała, mogłabym zostać pierwszą żydowską księżniczką" - skwitowała żartobliwie Streisand. 

***
Zobacz również:


Kawałek tortu ślubnego Diany i Karola poszedł pod młotek. Ile kosztował? 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje