Dawid Podsiadło zatańczyłby z gwiazdami?

Choć robi muzyczną karierę, nie jest typem celebryty brylującego na salonach. Czy Dawid Podsiadło - bo o nim mowa - zatańczyłby w programie z gwiazdami? Muzyk odpowiada nie do końca przecząco... - Taniec jest dla mnie dość trudną sztuką. - mówi Podsiadło.

Dawid Podsiadło, zwycięzca drugiej edycji programu "X Factor", który w swoim dorobku artystycznym ma już dwa solowe albumy, w rozmowie przyznaje, że nie jest typem celebryty, który bryluje na salonach robiąc sobie zdjęcia na ściankach. Czy oznacza to, że w programie typu "Taniec z gwiazdami" nigdy go nie zobaczymy?

Reklama

- Nie wiem, czy nigdy. Akurat taniec jest dla mnie dość trudną sztuką, której nigdy nie rozumiałem. Podziwiam i absolutnie szanuję talent osób, które w tym uczestniczą, ale nie mam na ten temat żadnego pojęcia - nie umiem oceniać, nie wiem, kto tańczy dobrze, a kto źle. Lubiłem patrzeć, jak np. Ewelina Lisowska radziła sobie w tym programie, chociaż oglądałem tylko jej występy - Podsiadło i dodaje, że cieszy się, że jego koleżanka "po fachu" wygrała.

Co więcej, muzyk dzieli się pewną refleksją na temat celebrytów. Okazuje się, że choć się nim nie czuje, przyznaje, że poniekąd sam jest celebrytą.

- Kiedyś jakaś gazeta zrobiła podsumowanie najbardziej wpływowych celebrytów - uplasowałem się na 20 miejscu. Pomyślałem, że to całkiem ciekawe, że jestem nazwany celebrytą - zwłaszcza, że tak jak większość ludzi miałem raczej pejoratywne skojarzenia z tym określeniem... Sprawdziłem jego znaczenie - w latach '80-tych celebryt - bo tak jeszcze wtedy było 'to' nazywane - został określony, jako osoba znana z tego, że jest znana. Czytając dalej - była to osoba, która po prostu ma potencjał marketingowy, wizerunkowy. Może to być aktor, ale głównie po prostu osoba publiczna, która często zapraszana jest do reklam przez to, że może być zachętą dla szerszego grona ludzi, bo promując konkretną rzecz podpisuje się sobą. Mam na swoim koncie udział w reklamie, pojawiam się w mediach, więc w pewnym sensie jestem celebrytą, chociaż najbardziej komfortowo czuję się z postrzeganiem siebie, jako muzyka i to jest dla mnie największe bezpieczeństwo" - kwituje Podsiadło.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje