Reklama

Reklama

Jestem typem ryzykanta!

Młoda, zdolna, piękna aktorka z serialu M jak Miłość. Pogodna, pozytywnie nastawiona do życia. Kobieta po przejściach, bezgranicznie zakochana w swoim psie. Twardo stąpa po ziemi, wie, czego chce. Za niedługo zobaczymy ją w polsatowskim serialu "Weterynarze". Zapytana o czym marzy odpowiada - być po prostu szczęśliwą. Ewelina Serafin w mini - wywiadzie z Iloną Adamską.

Życiowe motto? Cele stawiaj sobie, a nie innym.

Jestem? Optymistką.

Ambicje? Dobre role.

Jako dziecko? Zawsze udzielałam się na akademiach i w teatrzykach szkolnych. Byłam wesołym, energicznym urwisem.

Ze szkoły zapamiętałam? Salę gimnastyczną, basen i lekcje w-f. Akrobatykę i lekkoatletykę.

Zawsze marzyłam? O aktorstwie.

Pierwsza myśl po przebudzeniu? Co mam dzisiaj do zrobienia i jak pogodzić ze sobą wszystkie zaplanowane na dzień czynności.

Aktorstwo jest dla mnie? Przygodą, pasją i sposobem na życie.

Reklama

Trema? Jest potrzebna. Kocham ją. Jestem typem ryzykanta i nie boję się tremy. Ona mnie nakręca do działania. Mam wrażenie, że gdy zjada mnie trema, daje z siebie wszystko i lepiej gram.

Wymarzona rola? W filmie historycznym, kostiumowym. Dużym wyzwaniem byłoby dla mnie zagranie w języku rosyjskim, który dobrze znam i który jest mi bardzo bliski.

Fascynuje mnie? Dużo rzeczy. Ale przede wszystkim dalekie kraje, ludzie, ich kultura i mentalność.

Najbliższym z czterech żywiołów jest mi? Woda. Jestem zodiakalnym rakiem. Kocham polskie morze, zapach i dzikość nadbałtyckich plaż. Uwielbiam podziwiać nieokiełzane fale, nurkować, obserwować sztorm.

Gdy stoję w korku? Słucham muzyki i uczę się języka francuskiego, słuchając kaset dla samouków.

Nie lubię, kiedy? Moi znajomi okazują się karierowiczami.

Obsesyjny lęk wzbudzają we mnie? Węże.

Kiedy kłamię? Tak naprawdę kłamię wtedy, gdy gram. W życiu kieruję się zasadą, że wolę powiedzieć prawdę i liczyć się z konsekwencjami, niż kogoś oszukiwać.

Słowa, których nadużywam? Nie ma takich słów. Staram się nie nadużywać określonych zwrotów. Ostatnio denerwuje mnie zjawisko nadużywania, nie tylko w środowisku aktorskim, słowa "masakra". W ustach dorosłych brzmi to po prostu komicznie i beznadziejnie.

Nie cierpię? Kłamstwa, fałszu, obłudy, dwulicowości. Drażni mnie, kiedy moi znajomi wykorzystują znajomość ze mną do własnych celów. Na wielu już się zawiodłam.

Przyjaciele są zatem? Na dobre i na złe. Są najlepszym lekarstwem na chandrę i trudne dni.

Najbardziej cenię u nich? Dyspozycyjność, wyrozumiałość i umiejętność słuchania.

Kochać, znaczy? Widzieć rzeczy dla innych niedostrzegalne. To znaczy szanować drugą osobę, umieć pójść na kompromis. Kochać to znaczy umieć wspólnie rozmawiać i umieć słuchać partnera. Najważniejsze to wspólna nić porozumienia.

Moje małżeństwo było? Potrzebną lekcją życia. Nie mam jakiś negatywnych wspomnień ze swojego małżeństwa. Rozstaliśmy się z mężem w pokojowej i przyjaznej atmosferze. Do dzisiaj się przyjaźnimy, mogę zadzwonić do niego o każdej porze dnia i nocy, poprosić o radę czy wskazówki.

W mężczyznach szukam? Czułości i opiekuńczości.

Kiedy jest mi ciężko, mogę liczyć na? Rodziców. Są cudowni. To mój najcenniejszy skarb. Mam wspaniałych rodziców, którzy od małego mnie wspierali i dopingowali.

Najbardziej szalona rzecz, którą do tej pory zrobiłam? Jest ich wiele. Nie sposób wszystkich spamiętać. Powiem ogólnie - wszystkie szalone rzeczy robiliśmy z paczką w szkole aktorskiej. Działo się wtedy, oj działo...

Nigdy nie odważyłabym się? Postąpić wbrew sobie i własnemu sumienie.

Największe marzenie? Jest ich wiele. To najważniejsze - być szczęśliwym człowiekiem i mieć dobre relacje z ludźmi, na których mi najbardziej zależy.

Ilona Adamska

IDmedia
Dowiedz się więcej na temat: rzeczy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje