Reklama

Reklama

Jestem z domu rzeźniczego

Ja nie zaznaję tak wielkiej popularności, jakby się mogło zdawać. Sąsiadka na moim piętrze, z którą na jednej klatce mieszkam - drzwi w drzwi, od mistrzostw świata w 2002 roku, a więc już przez sześć lat - teraz, jak była akcja promocyjna mojej książki i banery wielkie się na mieście pojawiły, podeszła do mnie i pyta: Pan pisze powieść?, ja mówię: No tak, na to ona: O!? Nowość...

Dariusz Łukaszewski: Potrafię sobie wyobrazić sto kilkanaście wariantów początku tej rozmowy, ale nie wyobrażam sobie, jak ona się może zakończyć - tak właśnie, może bym zaczął. I teraz czas na pytanie. Gdybyśmy się dłużej znali; gdybym w ogóle Pana znał wcześniej, to powiedziałbym poufale coś takiego: Panie Jerzy, drogi Jerzy, jakże Pan dobrze wygląda?! Jakże właściwie! Od razu widać: wybitny polski pisarz i autorytet, po prostu wzorzec wizerunku literata. Tak o Panu mówią, tak o Panu piszą i taki, widać, Pan jest. Wybitny Polski pisarz, literat. Czy Pan się nie czuje zakładnikiem takiego wizerunku?

Reklama

Jerzy Pilch: - Mnie się nie zdaje, żeby to było znowu tak ściśle, jak pan mówi. To, co pan mówi, jakimikolwiek cudzysłowami by to opatrzyć, albo nie opatrzyć, jest zaszczytne i oby tak było, ale ja nie mam poczucia, z jednej strony - zawodowego spełnienia, bo mam to złudzenie, które ma większość braci piszącej, że ciągle najważniejsze rzeczy przed nami, to raz, a dwa - mam w sobie ten lęk, który jest kłopotliwy: synka, jednak z małej miejscowości, z Wisły, i w gruncie rzeczy jestem... część mojej osobowości jest tak mocno tym naznaczona, że mam jakieś lęki, obawy, i bardzo się wzdragam przed przyjęciem przypisywanego mi wizerunku. W ogóle się tym nie zajmuję. Kiedyś - może; wdawałem się w zwady z krytykami, reagowałem, i tak dalej, teraz już to trochę zobojętniało w pewien sposób, tak jak z wiekiem wszystko obojętnieje. To już nie jest powód, że tak powiem, ani mojej troski, ani dumy, ani poważnej refleksji - robię swoje na tyle, na ile potrafię.

DŁ: A gdyby spotkał Pana taki wstrząs, jak Hemingwaya, kiedy po otrzymaniu Nobla jego książki trafiły do kanonu lektur szkolnych, gdyby się Pan obudził pewnego dnia i usłyszał w radiu, że książka Jerzego Pilcha jest obowiązującą lekturą w szkołach, to co wtedy?

Jerzy Pilch: - Pokazywano mi nie tak dawno jakiś najnowszy spis lektur, i tam, co prawda nie w kanonie książek obowiązkowych, ale w spisie współczesnych pisarzy, obok Pawła Huellego, Olgi Tokarczuk, tam już gdzieś jestem...

DŁ: A więc to się już stało?!

- No, stało się, i nic się nie stało; po prostu widziałem swoje nazwisko w spisie lektur szkolnych, no i też nie bardzo, muszę powiedzieć, mnie to uskrzydliło. To odkrycie stało się moim udziałem przy okazji wznawianej i zdychającej raz po raz debaty o lekturach szkolnych. To nie jest problem czy Pilch jest wśród lektur szkolnych, albo czy jest Mickiewicz, czy go nie ma, czy jest Gombrowicz, czy nie, bo dobór lektur nie rozwiąże problemu, ponieważ - tu dygresję zrobię o szkolnictwie - problemem jest nauczyciel. Może być fatalny spis, ale jak się trafi, z powołania nauczyciel polskiego, albo pani od polskiego, która będzie potrafiła z miłością mówić o literaturze, która nie będzie pieprzyć o tym, że Mickiewicz był narodowo-wyzwoleńczy, tylko opowie o nim jako o młodym poecie, równolatku prawie tych uczniów, którym wykłada, który miał nie takie znów inne rozterki od tych jakie są ich udziałem, jeśli zdejmie tę martyrologię, to wieko ołowiane, tę posągowość i zacznie mówić w sposób ciekawy, zachęcać do czytania, to ona sobie poradzi nawet jak będzie kanon socrealistyczny. A takich nauczycieli jest bardzo mało, bo to jest zawód bardzo słabo opłacany, ludzie zdolni do tego się nie garną - i jesteśmy w sednie oczywistości, o których wszyscy wiemy. Dopóki nie odrodzi się prestiż tego zawodu to będziemy o spisach lektur gadać bez końca, i bez skutku. Wtedy obojętne jest, kto będzie twoim oprawcą, gdy jesteś w spisie lektur.

Dowiedz się więcej na temat: powieść | nowość | Lem | rzeczy | Polska Rzeczpospolita Ludowa | książki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje