Reklama

Reklama

Katarzyna Dowbor: Teraz już nic nie muszę

- Ale wszystko mogę - mówi nam Katarzyna Dowbor, która pracuje w telewizji od 33 lat. Chociaż początki jej kariery wcale nie były łatwe, dzisiaj jest szczęśliwa, spełniona i, co w jej fachu nie zdarza się często, wciąż jest wielką gwiazdą małego ekranu.

- Na okrągło pracuję. W tym roku nie byłam jeszcze na wakacjach i nie wiem, czy uda mi się jeszcze gdzieś wyjechać - mówi Katarzyna Dowbor (57) w rozmowie z "Show". Prezenterka wciąż nagrywa kolejne odcinki popularnego show "Nasz nowy dom" i nie narzeka na brak zajęć. Nawet nie myśli, żeby zwolnić tempo, pomimo że w telewizji pracuje już 33 lata!

Robi, co chce

- Jestem w takim wieku, że nic nie muszę, ale wiele mogę - wyznała nam ostatnio Dowbor.

 - W telewizji robiłam już wszystko. Byłam spikerką, prezenterką i kręciłam filmy dokumentalne, ale teraz w końcu, przy okazji tego programu, mogę robić to, co mnie najbardziej interesuje i co lubię. Nie muszę niczego udawać, robię po prostu to, co czuję. To coś najpiękniejszego, co może spotkać w pracy dziennikarza. Nie interesuje mnie, jak wyglądam, czy jak się prezentuję, już to mam za sobą, teraz skupiam się na tym, żeby pomóc naszym bohaterom - dodała.

Reklama

Od poniedziałku do soboty wciąż jest w drodze. Jeździ po Polsce, nagrywając kolejne odcinki. Nawet nie podejrzewała, że program, który prowadzi, tak bardzo spodoba się widzom. Dla niej była to miła niespodzianka. I kolejny etap w jej telewizyjnej karierze po tym, jak trzy lata temu bez słowa wyjaśnienia zwolniono ją z TVP, w której przepracowała niemal całe swoje życie.

Trudne początki

Przygodę z telewizją zaczynała w 1983 roku. Oczywiście, nie od razu została wielką gwiazdą.

 - Przez rok przynosiłam kawę i biegałam po wódkę - wspomina prezenterka w magazynie "Na Żywo".

Wciąż słyszała pod swoim adresem mało przyjemne komentarze typu: "Ruda, piegowata, po co pcha się przed kamerę".

Oczywiście zarzucano jej też, że trafiła do TVP po znajomości. Na szczęście znalazła tam mentorkę, Edytę Wojtczak (80). Ona wzięła ją pod swoje skrzydła i nauczyła wszystkiego.

 - Siedziałyśmy w studiu, musiałam patrzeć, jak ona zapowiada, a potem powtórzyć tę samą zapowiedź dokładnie tak, jak ona to zrobiła. Uważałam ją za guru - wspomina w jednym z wywiadów. Udało się, bo Dowbor w 1986 roku dołączyła do elitarnego grona spikerów Studia 1.

Pomimo nieprzychylnych komentarzy ze strony kolegów, jej kariera nabierała tempa. W latach 80. pracowała w takich programach, jak "Pegaz", czy "Studio Lato". Potem w "Apetycie na zdrowie", "Pytaniu na śniadanie", a ostatnio prowadziła "Alchemię zdrowia i urody" w TVP Info.

Trzy lata temu została zwolniona z telewizji publicznej i bardzo to przeżyła. Było dla niej oczywiste, że szefostwu stacji zaczął przeszkadzać jej wiek.

 - Tak postanowiono, widocznie nie pasowałam, widocznie za stara jestem już... Nie lubimy starszych pań. Lubimy małolaty - wyznała w jednym z wywiadów. - Jestem panną na wydaniu... Będę szukać pracy, jak spora część ludzi w tym kraju znalazłam się w drużynie szukających zajęcia -  dodała.

Na szczęście na jej drodze stanęła Nina Terentiew (70), dzięki której Dowbor od 2013 roku prowadzi polsatowski show.

- Sami jesteśmy zszokowani tak dużą oglądalnością programu. W dzisiejszych czasach, gdy ludzie chcą oglądać głównie rozrywkę, znalazło się miejsce na program trudny i wzruszający, który pokazuje nieszczęście innych, ale też, jak można pomóc", powiedziała prezenterka w rozmowie z "Show".

- Na jesieni zobaczymy nowe odcinki, a czy będziemy kręcić dalej, zależy od widzów i oglądalności - dodaje.

Dowbor jest zachwycona obecną pracą, nawet wtedy, gdy czasami brakuje jej czasu dla rodziny i ukochanych zwierzaków. Na szczęście zazwyczaj udaje jej się wszystko ze sobą pogodzić, a jej największą fanką jest córka Marysia (17).

 - Pomimo że jest nastolatką, jest bardzo dojrzała. Czasami się śmiejemy, że jeśli chodzi o powagę i podejście do życia, to jest starsza ode mnie. Zdarza się, że ja mam bardziej wariackie pomysły niż ona - śmieje się Katarzyna.

Stara się też jak najczęściej spotykać się z synem Maciejem (37) i wnuczką Janinką (7). Dlatego na razie w jej życiu nie ma miejsca na nową miłość. "Mam dzieci, dużo zwierząt, pracy i tym chciałabym się zająć. Na resztę nie mam czasu", tłumaczy. A trzeba przyznać, że miłosne życie dziennikarki było bogate...

Szczęśliwa singielka

Dowbor ma za sobą trzy rozwody i związek z Jerzym Baczyńskim (65), ojcem Marysi. Jak sama mówi, nie potrafi wytrwać w relacji, która nie spełnia jej oczekiwań.

 - Jeśli coś mi nie odpowiada, mówię o tym głośno. Cieszę się jednak, że umiem kończyć związki, nie tkwię w beznadziejnych relacjach, których nie da się naprawić. Mam wyidealizowany pomysł na związek, chciałabym, żeby mój partner był pozbawiony wad, ale coraz częściej przekonuję się, że to jest po prostu niemożliwe - wyznała Kasia w jednym z wywiadów. Prezenterka twierdzi, że przestała szukać nowej miłości i mówi, że mężczyzna nie jest jej potrzebny do szczęścia.

 - Umiem się utrzymać i o siebie zadbać - zapewnia.

Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy