Krauze & Feldman: żyć dla innych
Film "Mój Nikifor" opowiada o ostatnich ośmiu ostatnich latach życia malarza prymitywisty Epifana Drowniaka, lepiej znanego jako Nikifora. Historia oparta jest na autentycznych zdarzeniach z jego życia. Film nie jest jednak biografią, ale wierną historię o kilku ostatnich latach życia Nikifora, opowiedzianą z perspektywy jego opiekuna artystycznego - malarza Mariana Włosińskiego.



To właśnie w jego pracowni Nikifor pracował pod koniec swojego życia. Włosiński opiekował się Nikiforem przez 8 lat. Włosiński, aby zająć się Nikiforem, zostawił własną pracę, sztukę, nawet rodzinę. Między nimi wytworzył się układ mistrz-uczeń, przy czym paradoksalnie rolę mistrza odgrywał niewątpliwie Nikifor. Włosińskiego przez całe lata podejrzewano natomiast, że wykorzystuje Nikifora, sprzedaje własne obrazy pod jego nazwiskiem, okrada żyjącego w chmurach łemkowskiego artystę. Po latach film oddaje mu sprawiedliwość.
Tytułową postać brawurowo zagrała kobieta, Krystyna Feldman. W postać Mariana Włosińskiego wcielił się Roman Gancarczyk.
W 2004 roku, na 29. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, za "wybitną kreację" w filmie "Mój Nikifor" Krystyna Feldman otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki. Obraz nagrodzono też za najlepsze kostiumy.
"Mój Nikifor" trafił na ekrany polskich kin 24 września 2004 roku. O pracy nad filmem Anna Kempys rozmawiała z reżyserem Krzysztofem Krauze i Krystyną Feldman.
Kim jest dla pana Nikifor, kim się stał w trakcie pracy nad filmem?
Krzysztof Krauze: Jest prawdą o sztuce, o tym, że można robić sztukę dla innych, a jednocześnie od tych innych odejść. Nikifor nie malował dla siebie, chciał zmieniać ludzi. Mówił, że maluje dlatego, że wie, jak wyglądają piekło i niebo. Uważał, że jeżeli coś namaluje, to tak się stanie. Kiedy sprzedawał swoje prace, sam decydował, który obrazek kupujący może wziąć. Sam dobierał dzieło pasujące jego zdaniem do tego człowieka.
Pisali o nim zarówno Konstanty Ildefons Gałczyński, Zbigniew Herbert, jaki i Jan Józef Szczpański. Sztuka Nikifora to dla mnie sztuka w najczystszej postaci, nie mizdrząca się, nie malowana dla pieniędzy ani dla sukcesu, malowana po, żeby pokazać świat.
Jak doszło do obsady głównej roli?
Krzysztof Krauze: Traf chciał, że jakiś czas temu w "Gazecie Wyborczej" pojawiła się długa rozmowa z Krystyną Feldman. Pojechaliśmy do Krynicy, żeby dokumentować film i nagle pomyśleliśmy, że Nikiforem będzie Krysia. Potem okazało się, że ona jest kilkaset metrów od nas. A to, że ona jest tak blisko nas, odkrył pan Marian Włosiński, czyli opiekun Nikifora. Byłem ciekaw, jak zareaguje na pomysł, żeby Krysia zagrała Nikifora, a on miał łzy w oczach.
Krystyna Feldman: Jak mnie zobaczył to się rozpłakał i zawołał: "Mój Nikifor!".
Jak doszło do pani spotkania z Krzysztofem Krauze? Czy to była zaskakująca propozycja, nie bała się pani takiego wyzwania?
Krystyna Feldman: To było dawno temu.