Reklama

Reklama

Krupińska: Dzieci naprawdę myślały, że jestem księżniczką

Po nieco przedłużonym "panowaniu" Paulina Krupińska Miss Polonia 2012, oddaje koronę. - Najmilej będę wspominała spotkania z dziećmi - one naprawdę myślały, że jestem księżniczką - mówi Krupińska. Dodaje, że udało jej się nie "popłynąć" i wciąż ma te same przyjaciółki...

Po nieco przedłużonym "panowaniu", bo jest pani Miss Polonia 2012 roku, "wreszcie" oddaje pani koronę. Co dalej?

Reklama

Paulina Krupińska: - W moim życiu zawodowym na pewno nic się nie zmieni - samo oddanie korony też za bardzo nic nie zmienia, bo tytuł jednak gdzieś tam zostaje i już zawsze będę Miss Polonia 2012. Dalej będę prowadziła "Klinikę urody" - teraz naturalnie zastopowałam ze względu na macierzyństwo, bo jak najwięcej czasu chcę poświęcić mojej córce. Natomiast w nowym roku wracam na plan, ale będą to zaledwie cztery dni w miesiącu. Wtedy, kiedy tata będzie mógł zostanie z córką, a jak nie to będę zabierała ją na plan i też damy radę. Również będę pracowała przy różnych eventach, czy to je prowadząc czy uczestnicząc, jako ambasador. Będę też brała udział w pokazach mody i w różnych sesjach zdjęciowych robiąc kampanie, jeśli tylko ktoś jeszcze będzie mnie chciał.

Czego nauczyła się pani przez czas bycia Miss Polonia?

- Takie wystawienie od razu na świecznik sprawia, że człowiek na pewno musi założyć na siebie kolejne warstwy skóry, żeby negatywne skutki bycia osobą publiczną po prostu tak nie uderzały, bo stając się jednego dnia osobą publiczną nikt wcześniej nas do tego nie przygotowuje. Niektóre gwiazdy wiele lat pracują na swoją pozycję.

- Miałam to szczęście, że pracując w modelingu paręnaście lat też byłam wystawiana na ocenę - czy to przez projektantów czy fotografów - więc zdążyłam już trochę do tego przywyknąć. Dlatego zdecydowanie łatwiej było mi zaakceptować ten fakt. W ogóle bardzo szybko dojrzałam z racji moich wyjazdów - będąc młodą dziewczyną sama musiałam ugotować sobie obiad, sama musiałam wyprać, znaleźć miejsce castingu. Byłam na tyle dojrzała i miałam kręgosłup moralny, który wyniosłam z domu i którego cały czas się trzymałam i dlatego nie "popłynęłam" w tym wszystkim.

A jak oceniają panią znajomi? Czy według niech zmieniła się pani?

- Ludzie często podchodzą do mnie i mówią: Paula, fajnie, że ty się nic nie zmieniłaś, jesteś dokładnie tą samą Pauliną, którą poznaliśmy te naście lat temu. Wciąż mam te same przyjaciółki i tych samych znajomych od wielu, wielu lat. Cieszę się, bo wiem, że stając się osobą publiczną w ciągu jednego dnia woda sodowa szybko może uderzyć do głowy, można bardzo szybko zmienić siebie i znajomych, a także bardzo szybko stać się niemiłym dla wielu osób, które spotyka się na różnych sesjach czy imprezach.

Który moment z czasu bycia Miss Polonia szczególnie zapadł pani w pamięć. Co będzie pani najmilej wspominać?

- Najmilej będę wspominała spotkania z dziećmi, kiedy chodziłam na różne wydarzenia i kiedy widziałam, jak one naprawdę cieszą się moją obecnością. Choć może to zdziwić, dzieci myślały, że naprawdę jestem księżniczką - taką, która przychodzi do nich w koronie, w sukience - dlatego musiałam je nosić, chociaż wolę spodnie. To były bezcenne momenty, które na zawsze zostaną w moim sercu.

A jak będzie pani wspominała swój udział w konkursie Miss Universe?

- Bardzo miło - mimo że będąc tam bardzo narzekałam zmęczenie, na bóle stóp, obcasy i to, że faktycznie mało się śpi, ciągle coś się robi, nie ma świętego spokoju. Natomiast nikt mi nie odbierze tych wszystkich znajomości, które mam z dziewczynami z całego świata - z niektórymi z nich dalej mam kontakt, np. z miss Rosji czy miss Hiszpanii. Podejrzewam, że te nasze kontakty zostaną już na zawsze.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje