Reklama

Reklama

Marika: jak mam nie wierzyć w cuda, skoro ich doświadczam?

Jako dziecko chciała zostać aktorką. Gdyby miała mieć odskocznię od muzycznego życia, jakie prowadzi, otowrzyłaby restaurację. Marika, bo o niej mowa, bardziej niż marzycielką jest "człowiekiem czynu". "Jak mam nie wierzyć w cuda, skoro ich doświadczam?" - mówi.

Marta Marika Kosakowska, wokalistka, autorka tekstów, a także była współprowadząca programu "The Voice of Poland", w swojej książce "Antydepresanty" opowiada m.in. o tym, jak niechcący robi się karierę. Jaki jest jej przepis na sukces w czymś, o czym nawet się nie marzyło?

- Nie ma przepisu na sukces. Podobnie, nie ma jednej definicji sukcesu, bo ludzie są różni i mają o nim inne wyobrażenie. Z pewnością jednak można podnieść prawdopodobieństwo sukcesu determinacją, faktyczną ukierunkowaną na konkretny cel pracą, nie zrażaniem się niepowodzeniami, optymizmem" - tłumaczy Marika.

Reklama

Gdyby jednak Marika nie została wokalistką, autorką tekstów i kompozytorką, dziś zapewne również moglibyśmy oglądać ją w telewizji, ale w innej roli.

 - Kiedyś, jako dziewczynka, pragnęłam zostać aktorką, nosić wspaniałe kostiumy i grać w teatrze. A teraz, jeśli miałabym mieć jakąś odskocznię od muzycznego życia - założyłabym restaurację. Chciałabym gościć, karmić, słuchać i rozweselać ludzi - wylicza Kosakowska.

W jednym z rozdziałów książki, a właściwie w tekście piosenki, autorka pisze, że wierzy w cuda. A czy jest marzycielką?

 - Wydaję się sobie bardziej człowiekiem czynu niż marzycielką. Ale w cuda wierzę. Jak mam w nie nie wierzyć, skoro ich doświadczam? - kwituje Marika.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje