Reklama

Reklama

Mia Wasikowska: Aktorstwo pozostawia uczucie pustki

Niegdyś marzyła o karierze baletnicy, a obecnie jest jedną z najbardziej rozchwytywanych aktorek w Hollywood. Mia Wasikowska - australijska gwiazda o polskich korzeniach - przyznaje, że aktorstwo ma swoje ciemne strony, często prowadząc do samotności.

Mia Wasikowska uznawana jest za jedną z najzdolniejszych aktorek młodego pokolenia. Obdarzona eteryczną urodą i słynąca z powściągliwej, zniuansowanej gry aktorskiej gwiazda wychowała się w Australii. Ma jednak polskie korzenie - jej matka, Marzena Wasikowska, pochodzi z Polski. Rodzice z zawodu są fotografami. Jako nastolatka Mia trenowała balet, marząc o karierze primabaleriny.

W rozmowach z prasą często podkreśla, że była wówczas pod ogromną presją, usiłując za wszelką cenę osiągnąć perfekcję. Dość wspomnieć, że jej treningi trwały niekiedy 35 godzin tygodniowo. Zrezygnowała w wieku 14 lat.

- Byłam zdesperowana, aby zostać baletnicą. Kiedy stało się oczywiste, że to się nie wydarzy, bo nie mam odpowiedniego ciała, proporcji, byłam zdruzgotana. Moje nastawienie było coraz bardziej negatywne - w takiej sytuacji można stracić poczucie własnej wartości - zdradziła w jednym z wywiadów.

Reklama

W 2010 roku Wasikowska trafiła na listę najlepiej zarabiających gwiazd filmowych na świecie po tym, jak zagrała główną rolę w "Alicji w Krainie czarów" w reżyserii Tima Burtona oraz pojawiła się na ekranie u boku Annette Bening i Julianne Moore w komedii "Wszystko w porządku". Później mogliśmy ją oglądać w filmie kostiumowym "Jane Eyre", w którym wystąpiła razem z Michaelem Fassbenderem. Ostatnio zagrała w produkcji "Judy i Punch" - feministycznej interpretacji kultowego przedstawienia lalkowego - w której wcieliła się w główną bohaterkę.

- Chcieliśmy, aby film wywołał w widzach konflikt. Aby nie byli do końca pewni, czy się śmiać, czy płakać - zdradza Wasikowska w rozmowie z "The Guardian".


Aktorka, która w październiku skończyła 30 lat, w udzielonym niedawno wywiadzie przekonuje, że przełomowa dla większości osób data, nie była dla niej źródłem stresu czy powodem do czynienia życiowych podsumowań. Te zaczęła bowiem robić już wcześniej.

- To być może nieco dziwne, ale czuję się lepiej mając 30 lat, niż wówczas, gdy zbliżałam się do trzydziestki. Najtrudniejszym momentem był dla mnie wiek 28 lat. Mierzę swoje cele i osiągnięcia na podstawie wieku - prawdę mówiąc, zazdroszczę ludziom, którzy tego nie robią - wyznaje gwiazda.

Wasikowska, która młodzieńcze lata spędziła najpierw na katorżniczych baletowych treningach, a następnie na planach zdjęciowych, zdradza, co jest dla niej kluczem do zachowania życiowej równowagi. - Wiedząc, że masz wybór, nigdy nie czujesz się zobowiązany wobec żadnej osoby, miejsca lub rzeczy. A masz wybór, jeśli wiesz kim jesteś i czego chcesz. Bardzo ciężko jest pozwolić sobie na przerwę lub rezygnację z pracy, jeśli nieustannie słyszysz, jaką jesteś szczęściarą, jaką masz wspaniałą pracę i ciekawe życie. Jeśli pozwolisz sobie zwolnić, czujesz się okropnie, masz poczucie winy. A jednak czasem trzeba to zrobić"- zaznacza.

I dodaje, że choć aktorstwo jest dla niej wspaniałą przygodą i cennym doświadczeniem, ma ono także swoje ciemne strony.

- Wykonuję ten zawód od 10 lat, jeżdżąc po całym świecie. To trochę banał, ale po pewnym czasie aktorstwo pozostawia w tobie uczucie pustki. Chociaż jest to naprawdę niesamowita praca, to, jak wygląda ona z zewnątrz, różni się od prawdy. Bardzo często prowadzi do samotności. Dlatego tak ważni są przyjaciele, ludzie, którzy pozwalają ci zachować wewnętrzną spójność - konstatuje Wasikowska.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Mia Wasikowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy