Reklama

Reklama

Michael Bublé: Dziękuję za łaskę uzdrowienia syna

Piekło zdaje się być naprawdę miłym miejscem w porównaniu z tym, przez co przeszliśmy - mówi o walce z chorobą synka piosenkarz Michael Bublé.

Jako nastolatek spał z Biblią pod poduszką, licząc na to, że Bóg spełni jego marzenia o karierze muzycznej. I tak się stało. Jednak u szczytu sławy Michael Bublé oddalił się od wiary i deklarował jako agnostyk. Zmieniła to choroba synka.

Był listopad 2016 roku. Zaczęło się niewinnie, od gorączki i osłabienia. Diagnoza lekarzy, którzy badali 3-letniego wówczas Noah, brzmiała: świnka i nie wzbudziła podejrzeń rodziców. Kiedy kuracja nie przynosiła rezultatów, przeprowadzono kolejne testy. Piosenkarz i jego żona, argentyńska aktorka Luisana Lopilato, nie mogli uwierzyć w to, co usłyszeli od medyków. Ich maleństwo cierpiało na raka wątroby.

Reklama

Kanadyjski gwiazdor natychmiast przerwał światowe tournée, by być przy żonie, Noah i niespełna rocznym synku Eliasie. Na Facebooku zrozpaczeni małżonkowie opublikowali dramatyczne wyznanie: "Jesteśmy zdruzgotani. Zawsze podkreślaliśmy, jak ważna jest dla nas rodzina".

Prosimy wszystkich o modlitwę

- Dzień, w którym usłyszałem diagnozę syna, zmienił mnie w jednej chwili. Zmienił całe moje życie i spojrzenie na świat... Na wszystko wokół... W jednej chwili - wspomina Michael. Był to też moment jego nawrócenia. Młodzi rodzice prosili przede wszystkim o modlitwę. - Mamy nadzieję, że z pomocą rodziny, przyjaciół, fanów, a także dzięki wierze w Boga wygramy tę walkę - mówił łamiącym się głosem piosenkarz.

Noah najpierw przeszedł chemioterapię w jednej z klinik w Stanach Zjednoczonych. Po kolejnych badaniach lekarze nie mieli jednak dobrych wiadomości. Guz na wątrobie się nie zmniejszył. Konieczne było dalsze leczenie. By ratować życie chłopca, rodzice zdecydowali się poddać go operacji. W grudniu nowotwór udało się wyciąć w całości. Po zabiegu mały pacjent, choć wycieńczony, dzielnie walczył i powoli wracał do zdrowia. Mama, tata oraz młodszy braciszek co dzień czuwali przy łóżku Noah w szpitalu.

Michael i Luisana starali się być silni, nie chcieli, by ich synowie odczuli, jak bardzo są przerażeni. Otoczony opieką i modlitwą Noah z dnia na dzień miał się lepiej. W lutym 2017 roku żona gwiazdora ogłosiła, że stan chłopca się poprawił, a mąż pisał: "Powrót mojego syna do zdrowia to długi proces i nadal czekają go regularne badania. Jesteśmy jednak szczęśliwi i z nadzieją patrzymy w przyszłość".

Dziś 5-letni chłopiec mieszka z rodziną, prowadzi normalne życie. Michael nie ma wątpliwości, że to efekt modlitwy tysięcy ludzi. - Jestem wdzięczny za łaskę, jestem wdzięczny za wiarę - mówi. - To cud! Bóg dokonał cudu, przez odkrycie tej choroby, operację, wszystko - uważa z kolei Dario Lopilato, wuj Noah.

Bublé nie chce opowiadać, co czuł, kiedy bezradnie patrzył w oczka małego, wycieńczonego kuracją syna, ale wie, że nigdy tego nie zapomni. - Byłem w piekle. Nie mówię o tym wszystkim, nawet bliskim przyjaciołom, ponieważ to strasznie bolesne. To mój chłopiec. Jest superbohaterem. Piekło zdaje się być naprawdę miłym miejscem w porównaniu z tym, co przeszliśmy - wyznaje. Przy okazji wyraził wsparcie dla wszystkich, którzy borykają się ze śmiertelną chorobą dzieci.

- Nie jesteśmy jedyną rodziną, która przeszła przez podobne trudy. Jest wiele takich domów. Jesteśmy więcej niż wdzięczni za miłość, którą otrzymaliśmy. Pozwoliło nam to przetrwać - powiedział Michael. Podkreśla, że rodzina, dzieci, jego relacja z żoną oraz wiara w Boga są dla niego najważniejsze.

Pod koniec lipca u państwa Bublé znowu zaświeciło słońce. Na świat przyszła córeczka piosenkarza i aktorki Vida Amber Betty. "Dziękuję Bogu za ten dar życia i radości. Kochamy Cię w nieskończoność i poza nią. Czekaliśmy na Ciebie nie tylko jako rodzina. Dałaś nam światło oraz nadzieję. Jesteś i będziesz życiem naszych dusz" - napisała żona muzyka.

Dzieci zabiorę wszędzie

Kiedy Michael Bublé dowiedział się o chorobie syna, odwołał wszystkie koncerty. Myślał nawet, że już nigdy nie uda mu się wrócić na scenę. - Rodzina, dzieci, żona są dla mnie najważniejsi - podkreśla wokalista. Noah wyzdrowiał, a gwiazdor znowu wszedł do studia nagraniowego i pracuje obecnie nad nową płytą. Chce na niej opowiedzieć, przez co przeszła jego rodzina, walcząc o życie ukochanego synka. W październiku piosenkarz planuje trasę koncertową po Australii. Jednak tym razem zabierze ze sobą bliskich. - Moje dzieci będą ze mną wszędzie - zapowiada muzyk.

Katarzyna Nowicka 

Ludzie i wiara

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje