Reklama

Reklama

"Niska kultura to kino polskie"

Z Wiktorem Rubinem reżyserem teatralnym, który zrealizował między innymi takie spektakle jak : "Mojo Mickybo", "Tramwaj zwany pożądaniem", "Lilla Weneda", "Przebudzenie wiosny", "Drugie zabicie psa" rozmawia Dariusz Łukaszewski.

Dariusz Łukaszewski: Powiedz, jest gdzieś na świecie taki teatr, który potrafi zarobić na swoje utrzymanie? Bo podobno wszędzie, nawet te najlepsze, wymagają dofinansowania.

Reklama

Wiktor Rubin: W Polsce chyba tak, ale byłem w Nowym Jorku na Broadway'u na musicalu, za bilet zapłaciłem 100 dolarów, a takich jak ja było 1500...

DŁ: 150 tysięcy dolarów teatr zainkasował za jeden wieczór! Ale czy to był teatr czy na przykład Joe Cocker?

Wiktor Rubin: - To był teatr, musical "Przebudzenie wiosny", zresztą tytuł, który wcześniej reżyserowałem w Bydgoszczy, więc byłem ciekawy co z tym zrobili Amerykanie.

DŁ: I jak wypada twój spektakl w porównaniu z amerykańskim przedstawieniem?

Wiktor Rubin: - Wiesz co, trochę inna materia, ale doceniłem bardzo amerykańską wersję. Krąży opinia, że w Ameryce nie ma dobrego teatru, a spektakl ten miło mnie zaskoczył.

DŁ: Rozmachem, bogactwem środków wyrazu ?

Wiktor Rubin: - Myślą, po prostu. Bardzo umiejętnie grał konwencjami, bardzo umiejętnie cytował staroświeckość. Nie był to jakiś arcydzieło, ale bardzo sprawnie zrealizowany: oświetlenie, choreografia, gra aktorska, był doskonale dopracowany w szczegółach; i co najważniejsze budował ciekawe znaczenia.

DŁ: Ta Ameryka, w której wszyscy są zajęci robieniem karier i odchudzaniem, i która - jak mówi Jan Klata - zamieniła w Polsce kulturę na rozrywkę, ma jednak coś do zaoferowania?

Wiktor Rubin: - To jest stereotyp, że Ameryka nie ma nic do zaoferowania w kulturze, że zalewa nas kulturą masową. Sam Nowy Jork ma setki galerii, w ciągu miesiąca byłem na koncertach Haydena, Ute Lemper, były spektakle baletowe z Francji. Niska kultura to kino polskie, a nie kino amerykańskie. Polska sama zmieniła kulturę na rozrywkę, właściwie to można powiedzieć, że w Polsce kapitalizm, a nie Ameryka, zmienił kulturę na rozrywkę. Włącz telewizor, idź do kina.

DŁ: Czy Ameryka ma swoją własną wielką kulturę, czy raczej tylko wypracowała mistrzowską sprawność w wybieraniu gotowych kulturalnych kąsków z różnych zakątków świata?

Wiktor Rubin: - Myślę, że to i to. Jak mówi ekonomia - wymiana napędza gospodarkę, z kulturą jest podobnie.

DŁ: Na twoim spektaklu we Wrocławiu?

Wiktor Rubin: - "Terrodrom Breslau".

DŁ: Tak. Tam zjawiły się tłumy. Z recenzji gazetowych można było wynieść wrażenie, że Wrocław stanął na czas grania tej sztuki, ty grałeś tych spektakli ile... sześć?

Wiktor Rubin: - Dwadzieścia? Sto osób na każdym.

Dowiedz się więcej na temat: zabójstwo | Hłasko | recenzja | PORÓWNANIE | Wrocław | urzędnicy | Ameryka | spektakl | kultura | kino | teatr | wiktor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje