Reklama

Reklama

Patrycja Hurlak: Byłam czarownicą

Jej droga do Kościoła wiodła przez czarną magię. Z kręgu szatana, który mocno ją trzymał, wyrwały ją dopiero egzorcyzmy. Bóg wybrał ją, by opowiadała o jego miłości.

Już jako mała dziewczynka Patrycja Hurlak wywoływała w domu duchy. Będąc nastolatką umiała rzucać uroki. Ofiarą padały koleżanki podobające się chłopakowi, w którym była zakochana. Jedna z nich nie dotarła na spotkanie, bo autobus, którym jechała... miał wypadek. Jako młoda kobieta czarami związała ze sobą innego nieszczęśnika na 10 lat. Uwolnienie z tej klątwy przyniosły dopiero egzorcyzmy.

Reklama

Zabawy z czarami zaczęła w wieku 6 lat. Często słyszała od innych, że ma nadprzyrodzone zdolności. - Jako dziecko widziałam postacie bliskich zmarłych. Dziś wiem, że to były demony, które się za nich podawały - mówi. Gdy była nastolatką codziennie wróżyła z kart, korzystała z usług wróżek, wykonywała talizmany, amulety. Dziś powtarza, że diabeł ukuł sprytny plan, by zawładnąć jej życiem.

Przez wiele lat grała napisaną przez niego rolę. - Wierzyłam, że jestem kobietą z rodu czarownic. Dawało mi to siłę, czułam się wyjątkowa - opowiada. Kolejnym krokiem była czarna magia, której uczyła się z podręcznika otrzymanego od nauczyciela muzyki. Były w nim wszystkie rytuały, nawet ten przywołujący szatana i podpisania cyrografu. - Otwierał się zawsze na tym zaklęciu, na którym akurat w danej chwili mi zależało. Jedne życzenia spełniały się od razu, na inne musiałam trochę poczekać - wspomina.

Przerobiła też bioenergoterapię, homeopatię, leczenie energią, kosmiczne prawo przyciągania, potęgę podświadomości, voodoo, feng shui. - Spirala grzechów przeciwko pierwszemu przykazaniu - podkreśla aktorka. - Na szczęście nie podpisałam cyrografu, choć rozważałam to poważnie - dodaje.

Życie młodej Patrycji było pasmem sukcesów. Grała w popularnych serialach. Zaczęła w 1997 roku od "Klanu". Potem pojawiała się w: "M jak miłość", "Na Wspólnej", "Blondynce". Nie brakowało jej adoratorów i pieniędzy. Swoje cele osiągała nie tylko talentem, ale też czarami. Rzucała klątwy, zdarzyło jej się zrobić krzywdę innym: koleżanka złamała nogę, ktoś nie dotarł na spotkanie, bo miał stłuczkę...

Była związana z wieloma partnerami, wchodziła w liczne romanse. Jako młodziutka dziewczyna na celownik wzięła popularnego piosenkarza Seweryna Krajewskiego. Zbliżyła się do gwiazdora, a ten się nią zafascynował. Kiedy Patrycja postawiła warunek: "Albo żona, albo ja", piosenkarz wybrał małżonkę. Jednak aktorka przyznaje dziś, że wiele innych małżeństw udało jej się rozbić.

Mimo sukcesów w pracy i podbojów sercowych nie była szczęśliwa. Pomyślała wtedy, że powinna mieć dziecko. Aby jej marzenie się spełniło, jak zwykle wezwała na pomoc szatana. - Zamówiłam sobie faceta. Dokładnie wymyśliłam, jaki ma być, jak wyglądać, jak się zachowywać, jakie budzić emocje. Dwa dni później go spotkałam - opowiada.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje