Reklama

Reklama

Paulina Młynarska wpadła w furię

Dziennikarka przyzwyczaiła swoje fanki do tego, że w mediach społecznościowych nie boi się poruszać różnych trudnych tematów. Ale są jednak kwestie, na które woli spuścić zasłonę milczenia. Ostatnio rozeźliło ją pytanie, jakie otrzymała od swojej obserwatorki na Instagramie, dotyczące jej czterokrotnego zamążpójścia.

- Jedna Pani Trollinda z mojego Facebooka mnie dzisiaj zainspirowała. Wrzuciłam zdjęcie moich kotów o poranku i przeczytałam pod nim: "Stara panna z kotami". Jako czterokrotnie rozwiedziona matka dorosłej córki nie potraktowałem tego osobiście i mam serdecznie gdzieś uwagi tej Trollindy - tymi słowy Paulina Młynarska rozpoczęła kolejny wpis w mediach społecznościowych na temat tego, że nawet feministki czasami odruchowo wartościują inne kobiety według "obrzydliwego patriarchalnego klucza".

Reklama

Pod postem pojawiło się niepozorne pytanie, zadanie przez jedną z obserwatorek Młynarskiej, które uruchomiło lawinę następnych komentarzy. "Pani Paulino, a ja tak z czystej ciekawości zapytam i bez cienia podtekstu: co panią motywowało do czterokrotnego zamążpójścia? (Mam na myśli konieczność formalizowania związku.)" - napisała internautka.

- Ale serio, sądzi pani, że będę to tutaj tak publicznie tłumaczyć w komentarzu na insta??? - żachnęła się Młynarska. 

"Serio, myślałam, że pani odpowie. Uważam, że to ciekawe zagadnienie z materii kobiecej. A jeśli to zbyt prywatne pytanie, to przepraszam" - odpowiedziała obserwatorka.

Młynarska w swojej ripoście poszła dalej: 

- Tak, to jest bardzo prywatne i nietaktowne pytanie. Ponadto oczekiwanie, że ktokolwiek ujmie wiele lat życia i jego zakrętów w kilkuzdaniową odpowiedź na instagramie, świadczy o jakimś totalnym braku poszanowania dla czyichś losów. Na koniec dziennikarka stwierdziła: 

- Dodam, że "czysta ciekawość" to nic innego jak potrzeba zaspokojenia potrzeby plotkarstwa i żadna z nas, nigdy nie powinna odpowiadać na pytania nią dyktowane. Pani też nie - tropicielu ludzkiej prywatności. Słowo "tropiciel" było nieprzypadkowe, bo dyskusję zaczęła instagramerka o pseudonimie agatatropiciel.

Sprawa musiała na tyle poruszyć Młynarską, że opublikowała osobny post odnoszący się do niej.  

- Oooo, Trollindy widzę, nie mogą się powstrzymać i jadą teraz z tradycyjnym już dla mnie pytaniem, które jest mi po chamsku zadawane nie tylko tutaj, ale i w sytuacjach towarzyskich, w wywiadach, a nawet na warsztatach, które prowadzę: "Ale dlaczego wychodziłaś za mąż aż cztery razy?". Do tej pory udzielałam na to skrajnie nietaktowne pytanie taktownych i uprzejmych odpowiedzi. Ale że lekarz odstawił mi HTZ (hormonalna terapia zastępcza - red.) i witam się z całą swoją klimakteryczną mocą, powiem tak: G to panie obchodzi - dziennikarka wyraziła swoje niezadowolenie.

Pierwszym mężem Młynarskiej był neurochirurg Paweł Nauman. To z nim doczekała się córki Alicji. Dziennikarka wspomniała o nim w jednym z ostatnich postów. Napisała, że kieruje on obecnie oddziałem covidowym w Siedlcach. 

- Nie wychodzi ze szpitala dzień i noc, ratując chorych na chorobę, która nie istnieje - stwierdziła Młynarska, pozwalając sobie na przytyk w stronę koronasceptyków. 



Dowiedz się więcej na temat: Młynarska | Paulina Młynarska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje