Reklama

Reklama

Paweł Stasiak: Drzemie we mnie dusza romantyka

Lider zespołu Papa D, Paweł Stasiak opowiada o nadchodzącym jubileuszu 25- lecia istnienia grupy,

Już niedługo wielki jubileusz 25-lecia istnienia zespołu Papa Dance. Jak będziecie go obchodzić?
Po prostu zagramy koncerty. Staraliśmy się, żeby w tym roku trochę je wzbogacić o kilka piosenek, zarówno tych już trochę zapomnianych jak i oczywiście o kilka nowych. Późną jesienią chcielibyśmy zaprosić naszych fanów na specjalny koncert z okazji 25-lecia. Tyle lat na scenie to na pewno większe doświadczenie i duży repertuar, ale dla nas liczy się to, co chcemy jeszcze nagrać i jak pokazać się naszej publiczności. Bardziej zdecydowanie patrzymy do przodu.

Reklama

Niewielu młodych ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że w latach 80. Papa Dance był jednym z pierwszych w Polsce, jeśli nie pierwszym, zespołem z castingu, tzw. wytworem producenckim...
To prawda. Nie znaliśmy się wcześniej, zanim spotkaliśmy się w zespole. Na owe lata było to pewne novum, chociaż wykorzystywane przez producentów. W podobny sposób powołano do życia Grupę Vox, czy też Lady Pank. O nas w tym kontekście mówi się najwięcej, bo byliśmy najmłodsi. To ciekawy eksperyment, ale jak widać - bywa udany. Do dziś mamy do siebie duży szacunek i bardzo chętnie razem wychodzimy na scenę.

Pamiętasz wasz pierwszy występ przed ogromną publicznością?
Zespół wiele razy zmieniał skład, dlatego dla każdego z nas był to inny koncert. Jeśli chodzi o mnie, była to impreza z cyklu "Jarmark" odbywająca się na stadionie ŁKS w Łodzi w czerwcu 1986 roku. Było kilkadziesiąt tysięcy ludzi na widowni, koncert był nagrywany przez telewizyjną Dwójkę. Miałem nogi jak z waty i żeby nie upaść cały czas trzymałem się statywu do mikrofonu.

Dla każdego zespołu, każdego wokalisty koncert to wielkie święto. Każdy jest też inny. Czy masz jednak taki koncert, do którego z przyjemnością wracasz pamięcią?
Gramy koncerty w bardzo różnych miejscach i dla różnej publiczności. W tym roku zagraliśmy już kilkadziesiąt imprez plenerowych w całej Polsce. Mieliśmy też koncert na dziedzińcu pięknego zamku podczas Polskich Dni w Kaprun w Austrii. Każdy z tych koncertów pamiętamy i każdy stanowi dla nas odrębny rozdział.

A teraz pytanie troszkę osobiste - który wykonywany przez Ciebie utwór jest najbliższy twemu sercu?
Pierwszym utworem, który nagrałem z Papa Dance był "Naj Story". Do dziś bardzo lubię go wykonywać i mam do niego szczególny sentyment. Z mojej pierwszej płyty z zespołem pochodzi też "Ocean wspomnień". Jedyny utwór z repertuaru grupy, który zdobył tytuł Radiowej Piosenki Roku. To też był rok 1986. Na naszej płycie "Bezimienni" pojawiła się piosenka pod tytułem "Wyspa". Te utwory lubię dziś najbardziej.

Jak oceniasz minione 25 lat działalności zespołu?
W październiku tego roku mija 25 lat od premiery pierwszej piosenki zespołu - "W 40 dni dookoła świata". Jednak wówczas nie ja byłem wokalistą grupy. Dołączyłem w styczniu 1986 roku. Potem mieliśmy kilkanaście lat przerwy jeśli chodzi o wspólne granie. Tak więc z tych 25 lat - trochę nam odpadnie jeśli chodzi o aktywność zespołu. Dziś pewnie nie ma sensu do tego wracać, ale myślę, że najwięcej straciliśmy przez te lata, kiedy nas nie było.

Jakie widzisz pozytywne i negatywne zmiany na polskiej scenie muzycznej na przestrzeni tych dwudziestu lat?
To temat rzeka. Najważniejsze są zmiany w prawie autorskim i prawach pokrewnych. Bez uregulowań prawnych nie ma poważnego działania w żadnej branży.

Gdy ponad dwadzieścia lat temu zaczynaliście swoją karierę waszymi odbiorcami byli przeważnie młodzi ludzie. Dla kogo wróciliście jako Papa D? Do kogo kierujecie swoją muzykę? Kto dzisiaj przychodzi na wasze koncerty?
Wróciliśmy przede wszystkim dlatego, że mieliśmy coś do zaproponowania. Z jednej strony bagaż hitów z lat 80-tych, z drugiej strony - pomysł na brzmienie i wizerunek zespołu w nowych czasach. Na nasze koncerty przychodzi bardzo różna publiczność. Są nasi fani z lat 80-tych, są zupełnie nowe osoby, które znają na razie tylko "Bezimiennych" i "Będziemy tańczyć". To dla nas dobry znak, że na koncertach potrafią się zintegrować i bawią się przy wszystkich piosenkach.

Czasy, trendy, gusta muzyczne ewoluują, zmieniają się. Czy wraz ze swoim repertuarem, zamierzacie dostosowywać się jakoś do panującej mody?
Nowe czasy zawsze przynoszą coś nowego i chcąc się pokazać w nowej odsłonie musimy o tym pamiętać. Wiemy także, że dzięki naszym dawnym hitom mamy swoją tożsamość, kojarzymy się z muzyką do zabawy, do tańca i o tym powinniśmy pamiętać. Dlatego rewolucji w naszym repertuarze nie będzie.

Mówiąc o modzie i gustach... Czy zgadzasz się z wokalistą jednego z polskich zespołów, który powiedział, że w Polsce ludzie sukcesu to niestety wątpliwy poziom artystyczny, umiejętność żonglowania prowokacją, infantylizacja przekazu. Zacytuję: "Poruszamy się po obszarze gdzie gusta muzyczne kreują programy typu "Idol", "Nowa Generacja", "Fabryka Gwiazd" itd., gdzie o uczciwej drodze zespołu nie może być mowy. Kapele decydują się stawać na jednej scenie i pozować przed jury, jak psy na wystawie".
Jestem przekonany, że jest w tej chwili w Polsce bardzo wielu utalentowanych ludzi, którzy tylko czekają na swoją szansę. Czasami taka szansa przychodzi dzięki wyżej wymienionym programom, czasami młodzi wykonawcy wybierają inną drogę. Większy problem chyba jest z repertuarem niż z samymi uzdolnionymi. A programy takie są i pewnie będą dopóty, dopóki będą miały dobrą oglądalność.

Czy po tylu latach na muzycznej scenie wciąż masz tremę i przeżywasz występy przed tak dużą publiką?
Tremę mam zawsze i chyba nawet większą, gdy zdarza nam się zagrać przed niewielką, klubową widownią, na niedużej scenie. Jest zupełnie inny kontakt z widzem i inny przekaz emocji.

Patrząc na nasze rodzime zespoły kto, twoim zdaniem, stanowi w tej chwili w Polsce największą konkurencję dla Papa D?
Może nie wypada tak mówić, ale luka, która powstała po tym jak zrobiliśmy sobie przerwę w działalności, nie została zapełniona. Nie powstały inne zespoły, które grają podobną muzykę. W takiej sytuacji, dzięki starym i nowym piosenkom, pozostajemy jedyni w swoim rodzaju. Na pewno nie dla każdego, ale dla naszej publiczności, która kocha nas za to, jacy po prostu jesteśmy.

Dużo podróżujecie. Czy poza koncertami, zostaje wam czas na zwiedzanie? Czy jako zespół, macie swoje ulubione miejsce na ziemi?
Z wolnym czasem podczas podróży koncertowych jest bardzo różnie. Często miejscowość w której gramy, znamy tylko z miejsca koncertu. W miarę możliwości oczywiście staramy się zobaczyć jak najwięcej, ale nie często się to zdarza. Każdy z nas ma pewnie inne ulubione miejsce.

Jeśli chodzi o mnie, uwielbiam poznawać nowe kraje. Chciałbym móc poznać ich jak najwięcej.

Jak wygląda wasz zwyczajny dzień?
Próby, treningi, szukanie inspiracji na koncertach innych wykonawców. Często nadrabiamy zaległości w spotkaniach z przyjaciółmi. Poza tym cały czas myślimy o naszych nowych propozycjach muzycznych. Szczególnie teraz, kiedy szykujemy się do nagrania nowej płyty.

Czy poza sceną przyjaźnicie się z chłopakami? Spotykacie na męskie pogawędki, wypady na piwo, mecz piłki nożnej...?
Na pewno się kolegujemy. Podczas tras koncertowych spędzamy ze sobą 24 godziny na dobę, więc po powrocie musimy mieć czas dla naszych rodzin i innych przyjaciół. Ale jak dzieje się coś ciekawego, wysyłamy między sobą np. informacyjne sms-y i robimy wypad gdzieś razem.

Wydaje się więc, że zarówno jako zespół, jak i kumple spoza sceny, stanowicie świetną, zgraną paczkę? Czy na co dzień możecie na siebie liczyć w 100 proc.?
Myślę, że tak. W większości znamy się naprawdę bardzo długo. Nowe osoby nie pojawiły się w zespole przypadkowo. Zazwyczaj znaliśmy się już wcześniej. Lubimy swoje towarzystwo i mamy do siebie duży szacunek.

A jak jest z przyjaźnią męsko-damską? Czy twoim zdaniem możliwa jest szczera, prawdziwa, bez żadnych erotycznych podtekstów przyjaźń między kobietą a mężczyzną?
Za każdym razem to bardzo indywidualna sytuacja, ale myślę, że jak najbardziej.

Czym mężczyźni różnią się od kobiet?
Kobiety bardziej emocjonalnie podchodzą do wielu spraw. Potrafią wykonywać kilka czynności jednocześnie. No i na pewno dużo więcej

mówią, mówią i mówią...

Co najbardziej imponuje ci u płci przeciwnej? Masz może swój ideał kobiety?
- Na pewno ciepło, opiekuńczość, no i to, że ciągle mówią, mówią, mówią (śmiech).

Drzemie w tobie dusza romantyka?
- Drzemie. Czasem jest to bardzo głęboka drzemka, ale zaraz szybko się przebudzam.

Plany na najbliższe miesiące?
Po prostu praca. Koncerty, przygotowanie i nagranie nowej płyty i wszystkie z tym związane akcje. Oczywiście jubileuszowy koncert. I tak

pewnie czas zleci do przyszłego sezonu, kiedy znów wyruszymy na koncerty. Oczywiście gorąco na nie zapraszamy.

Rozmawiała: Ilona Adamska,

Dowiedz się więcej na temat: koncerty | koncert | Stasiak | W.E.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje