Reklama

Reklama

Piotr Gąsowski i Anna Głogowska szczerze o rozstaniu

Jesienią będą obchodzić 10-lecie związku. Mają 7-letnią córkę. Nie ma mowy o rozstaniu. Plotki na ten temat komentują krótko: kłamstwa.

Często w mediach pojawiają się doniesienia, że Anna Głogowska i Piotr Gąsowski się rozstali, że nie są już parą, bo aktor wyjechał na miesiąc... Albo, że ona nie przyszła na jego premierę, tylko była obecna na spektaklu z udziałem Hanny Śleszyńskiej, co rzekomo też ma wskazywać na zanik uczucia. Zapytaliśmy o to panią Annę. Co powiedziała?

Tancerka twierdzi, że informacje o ich rozstaniu to w całości bzdury. - Nie wiem, jak można pisać takie głupoty. Jest to zwykła nierzetelność, jak z tą premierą. Bo byłam zarówno w Teatrze 6.Piętro, jak i u Piotra w Teatrze Kwadrat. Na szczęście oba teatry są blisko siebie. Poza tym w obu spektaklach przygotowywałam choreografię - opowiada nam tancerka. Prowadząca "Dancing with the Stars" przypomina, że i ona, i pan Piotr wykonują zawody artystyczne, mają różne grafiki, wyjazdy. Nie pracują od 8 do 16, by potem wieczór spędzić w domowych pieleszach przed telewizorem. Ale to nie znaczy, że nie są dobrą rodziną! Są i mają wspaniałą córkę Julkę, z której są bardzo dumni.

Reklama

Czasem udaje im się razem pracować, jak np. podczas sylwestra Polsatu w Gdyni. Pani Anna także w lutym towarzyszyła ukochanemu na festiwalu w Berlinie, gdzie był prezentowany film z jego udziałem. Ale już Dzień Zakochanych musieli spędzić osobno: on z teatrem we Wrocławiu, ona występując w katowickim Spodku z grupą tancerzy. - Czy to ma świadczyć, że się mniej kochamy? - pyta zaskoczona.

Na sylwestra do Gdyni nie zabrali Julki. - Tam było okropnie zimno. Julka miała wspaniały kinderbal w Warszawie, zabawa trwała do białego rana. Moja rola jako mamy polega też na tym, żeby organizować jej różne zajęcia. Nawet jeśli mnie czy Piotra nie ma, ona tego nie może odczuwać, nie może tęsknić. Myślę, że tak robi wielu rodziców. Jeśli oboje pracujemy, mamy do pomocy dwie wspaniałe babcie, także dwie opiekunki i moją przyjaciółkę, która kocha Julkę jak swoją własną córkę. Chętnie Julkę odwiedza Kuba, syn Piotra i Hani Śleszyńskiej. Także Julka wyjątkowo uwielbia Kubę.

- W styczniu byli ze swoim tatą na nartach we Włoszech. Nieskromnie muszę powiedzieć, że Julką każdy chce się zajmować. Jest przemiłą, rezolutną, empatyczną dziewczynką - cieszy się pani Anna. Czy córka odziedziczyła artystyczne talenty po rodzicach? - dopytuję. - Chodzi do dwóch szkół: podstawowej i muzycznej, gra na akordeonie i fortepianie. Ćwiczy także taekwondo. Jest bardzo zajęta, to u nas rodzinne - śmieje się pani Anna. Nie zapisała jej jednak na zajęcia taneczne. - O tym zawodzie wiem wszystko. Ma jasne, ale i ciemne strony. Wiem, ile ja miałam szczęścia, że jestem tu, gdzie teraz jestem. Ale ilu jest znakomitych tancerzy, którzy są sfrustrowani - wyjaśnia. - Jula po Piotrze ma niesamowitą inteligencję, dowcip, potrafi zachować się w każdej sytuacji. W ogóle jest do niego bardzo podobna - przyznaje tancerka.

Kiedyś powiedziała, że Piotr Gąsowski nie jest łatwym partnerem do życia. Dziś dodaje: - Też nie jestem łatwą partnerką. Trzeba się dotrzeć, wypracować kompromis. W gniewie czy złości nie mówić sobie słów, po których rana zostaje już na zawsze. Mama ciągle mi powtarzała, że nie można obarczać najbliższych swoimi złymi humorami i fochami. Mam mocny charakter, choć może krucho wyglądam. Zawdzięczam go swojemu rodzinnemu domowi. Mam wielką, wspaniałą rodzinę, składającą się głównie z kobiet: babcia, mama, sześć jej sióstr. Wszystkie silne, nie do przebicia. I ja jestem taką fajterką - opowiada tancerka.

Gwiazda przyznaje, że przez 10 lat związku z Piotrem Gąsowskim zmieniła się. - Wieloletnie związki zmieniają ludzi, dojrzałam. Piotr ma duże poczucie humoru, wiele rzeczy potrafi obrócić w żart i tego mnie nauczył. Dzięki niemu złapałam zdrowy dystans do wielu spraw. Na początku naszego związku byłam taka poważna, pryncypialna, a teraz wiem, że dużo lepiej i łatwiej iść przez życie, kiedy człowiek potrafi śmiać się ze swoich wad, przywar, codziennych kłopotów. My umiemy się z siebie śmiać - mówi pani Anna.


Dobry Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy