Reklama

Reklama

Robert Pattinson wyznał, że... nie umie grać

Jest uznawany za jednego z najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia. Od ponad dekady swoimi kreacjami urzeka reżyserów, producentów i rzesze miłośników kina. Ale mimo tego Robert Pattinson przy każdym filmie denerwuje się tak, jakby był debiutantem.

Częściej niż kasowe produkcje wybiera filmy kameralne. Niebawem jednak zobaczymy go w wysokobudżetowym filmie, o którym na pewno będzie głośno na całym świecie. Robert Pattinson wcieli się bowiem w postać Batmana w najnowszym filmie Matta Reevesa. Właśnie trwają próby do tej produkcji. Dla Pattinsona będzie to pierwszy taki komercyjny projekt od czasu ekranizacji sagi "Zmierzch".

Choć jest obecny na filmowej scenie od ponad dekady, z zaskakującym uporem twierdzi, że nie potrafi grać. - Willem Dafoe potrafi grać i Joaquin Phoenix. Joaquin Phoenix mógłby zawiązywać sznurówki w filmie i dostałby nominację do nagrody filmowej. I Bruce Willis - on jest wiodącym aktorem - wymienia.

Reklama

Przyznaje też, że z natury jest katastrofistą. Wciąż obawia się, że coś mu nie wyjdzie, że jego rola okaże się klapą, ludzie uznają, że nie potrafi grać, a jego kariera dobiegnie końca.

- Zawsze piszę w swojej głowie najgorsze scenariusze tego, co może się wydarzyć. Kiedy to się dzieje, myślę sobie, że jestem na to przygotowany - wyznaje w rozmowie z "The Guardian".


Teraz jednak nie musi się martwić tym, że rola mu nie wyszła. Jego najnowszy film, "The Lighthouse", został bowiem przez krytyków przyjęty z dużym entuzjazmem. Sam Pattinson może dzięki niemu dostać nominacje do najważniejszych filmowych nagród.

- Jestem trochę zaskoczony sposobem, w jaki film został odebrany - mówi. Podkreśla, że to jeden z najdziwniejszych i najlepszych projektów, w których brał udział. Ale nie spodziewał się, że ten niezależny film zostanie tak ciepło przyjęty. - Cieszę się, że jest apetyt na takie dziwne rzeczy. To jest to, co lubię robić najbardziej - przyznaje.

- Myślę, że mam dobry gust filmowy. Po krótkim spotkaniu wiem, czy reżyser zamierza zrobić coś dobrego - przyznaje. Zapytany o to, jak czuje się w roli Batmana, mówi, że to osiągnięcie. To dość zaskakujący krok w jego karierze, bo od czasów "Zmierzchu" raczej unikał wysokobudżetowych filmów.

- Poczułem jakiś związek z tym projektem. Nie wiem czemu. Po prostu tego chciałem. Ta rola ma jakąś moc, dlatego przyciąga tak wielu - wyjaśnia. Jednak ucieka od mówienia o swoim bohaterze.

- Mam już dość pytań o Batmana. Po prostu chcę zająć się tworzeniem tego filmu. Sam dla siebie jestem najostrzejszym krytykiem, więc o opinie innych się nie martwię - przyznaje. A co jeśli spełnią się jego najgorsze scenariusze, nie poczuje klimatu Batmana, jego rola będzie fatalnie oceniana, a kariera się skończy?

- Porno. Ale takie w duchu bardzo artystycznym - żartuje.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Robert Pattinson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje