Szczęśliwa trzynastka

"Dziennikarstwo jest najbardziej zazdrosnym kochankiem", uważa Monika Olejnik (52). A jednak z Tomaszem Ziółkowskim (37) tworzą od lat bardzo udany związek. Na przekór plotkom.

Kiedy po raz pierwszy spotkali się na korytarzu radiowej Trójki, dzieliło ich wszystko: wiek, doświadczenia życiowe, pozycja zawodowa.

Reklama

"Ona była już wtedy gwiazdą. Zabójczo inteligentna, z dużym temperamentem. Taka babka z jajami, z którą napijesz się wódki i pogadasz o wszystkim. A przy tym piękna i zawsze świetnie ubrana. Wydawałoby się, że młodszy o 15 lat dziennikarz, chłopak z Pabianic, nie będzie miał u niej szans", mówi SHOW pracownik Trójki.

A jednak Monika Olejnik i Tomasz Ziółkowski od 13 lat są ze sobą. Szczęśliwi. Jaki jest sekret tej miłości? Dziennikarka jest powściągliwa w opowiadaniu o życiu prywatnym. W jednym z wywiadów na pytanie, kim jest mężczyzna jej życia, odpowiedziała przekornie, że jedynym prawdziwym jest jej syn Jerzy Wasowski (23), zwany w domu Guciem. Sama twierdzi, że dziennikarstwo jest najbardziej zazdrosnym kochankiem, jakiego może sobie wyobrazić, bo zabiera życie kobietom, matkom, żonom i kochankom. Ale przyznała też, że mężczyźni się raczej jej nie boją. Nigdy długo nie pozostawała samotna.

Chłopak z Pabianic

Jesień 1995 roku. Tomasz Ziółkowski, dziennikarz z rocznym doświadczeniem w Radiu Kolor, rozpoczyna pracę w redakcji sportowej Programu Trzeciego Polskiego Radia. I poznaje tu jedną z najsławniejszych polskich dziennikarek. Monika Olejnik prowadzi "Salon polityczny Trójki", codzienną audycję z udziałem najważniejszych polskich polityków. Ma opinię jednego z najlepszych komentatorów politycznych. Natomiast Tomasz dopiero zaczyna przygodę z zawodem. "To był taki chłopak z Pabianic, na dorobku, z nauczycielskiej rodziny. Miał zaledwie 23 lata, a jednocześnie ogromną ambicję, żeby podejmować się najtrudniejszych zadań. Obrotny, pracowity i naprawdę bystry facet ", wspomina Ziółkowskiego jeden ze znajomych pary. Ten ambitny chłopak postawił sobie jeszcze jeden niełatwy cel: zdobycie serca nieprzeciętnej dziennikarki. Kiedy zaczęli się spotykać pod koniec 1996 roku, korytarze radiowej Trójki na ulicy Myśliwieckiej w Warszawie huczały od plotek. "Ich związek wzbudzał duże emocje. Koledzy radzili Tomaszowi: daj sobie spokój, to nie jest kobieta dla ciebie, nie masz u niej szans. O nim natomiast mówiono, że lubi bywać na salonach, że czuje się jak ryba w wodzie wśród celebrytów i chce zrobić karierę dzięki znajomościom Olejnik. Monika i Tomasz konsekwentnie nie reagowali na plotki.

Znajomi pary wspominają o jednym poważnym kryzysie w ich związku w 1998 roku. Podobno para rozstała się na kilka miesięcy z inicjatywy Moniki. Ich uczucia przetrwały jednak tę próbę. Olejnik i Ziółkowski szybko zamieszkali razem w dwupoziomowym mieszkaniu dziennikarki na warszawskim Gocławiu. Podobno na początku rodzice Moniki sceptycznie patrzyli na sporo młodszego partnera córki. Z czasem jednak zaakceptowali go. Być może dlatego, że dobrze rozumiał się z Jerzym, synem Moniki i Grzegorza Wasowskiego (60), dziennikarza i satyryka. Sama Olejnik przyznała, że jej małżeństwo skończyło się rozwodem między innymi dlatego, że choć pracowali w jednym programie, spotykali się głównie, mijając się na schodach. Praca zawsze była dla dziennikarki na pierwszym miejscu. "Tomasz pomagał jej w opiece nad Jerzym. Ona narzuciła sobie mordercze tempo pracy. Do Trójki przychodziła pierwsza bladym świtem, więc czasem mówiła do Tomka: Proszę, zawieź Gucia na basen. I on wyskakiwał z radia, wsiadał w samochód i załatwiał sprawę. Widać było, że dobrze się z tym czuje, że lubi być jej potrzebny", mówi ich znajomy z radia.

Dowiedz się więcej na temat: dziennikarstwo | show | zawodowa | dziennikarze | TVP | chłopak | Monika Olejnik | ziółkowski | olejnik

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje