Reklama

Reklama

Tak się zaczęła ich miłość

Magdalena Zawadzka i Gustaw Holoubek byli małżeństwem przez 35 lat. Ich związek zaczął się, gdy obydwoje byli jeszcze w formalnych związkach. W środowisku wrzało od plotek...

Coraz bardziej podziwiam Gustawa. Mimo przeciwności losu - małżeństwa nasze właściwie już się rozsypały, choć nadal tkwimy formalnie we wcześniejszych związkach - zawsze jest pogodny, czuły i wyrozu­miały.

Naprzeciwko bloku, w którym mieszkam, wynajmuje kawalerkę, kompletnie pustą, bez mebli, telefonu, światła. Z sufitu zwisają przewody elektryczne. Gdy widzę z okien mojego mieszkania zapalone świeczki, wiem, że tam jest i czeka na mnie. Któregoś dnia kupuje duży futrzak, wełniany puchaty koc i "uwija nam gniazdko" na podłodze. Ja w przypływie szaleństwa kupuję w desie kulawą komodę. W ten sposób, nie mając rozwodów, własnego mieszkania i żadnych perspektyw na wspólną przyszłość, mamy siebie, koc, futrzak i komodę.

Reklama

Zaczynam nazywać go już nie Gustawem czy Guciem, lecz Gucieńkiem. Tak zdrabniali jego imię przyjaciele i bardzo mi się to podoba.

Fragment książki Magdaleny Zawadzkiej Gustaw i ja wydanej nakładem wydawnictwa Marginesy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje