Reklama

Reklama

​Tomasz Raczek przewidział śmierć słynnego himalaisty

Krytyk filmowy Tomasz Raczek, który na Youtubie publikuje wideorecenzje, w ostatniej z nich opowiedział o jednej z najnieprzyjemniejszych rozmów, jakie przeprowadził w życiu. Chodziło o uczucie, "kiedy się rozmawia z człowiekiem i widzi się, czuje się jego nadchodzącą śmierć".

W swojej najnowszej wideorecenzji Tomasz Raczek omówił cieszący się ogromną popularnością film Netfliksa "Nie patrz w górę". Jeden z jego wątków - kuriozalny występ głównych bohaterów w porannym programie telewizyjnym, w którym próbowali ostrzec przed zmierzającą w stronę Ziemi kometą - natchnął go, by opowiedzieć o jednym z najbardziej traumatycznych wywiadów, jakie przeprowadził. Chodzi o rozmowę ze słynnym himalaistą, tuż przed jego ostatnią wyprawą w Himalaje. Podczas ich spotkania dziennikarza nieustannie prześladowała myśl, że on wkrótce zginie.

Reklama

Wywiad ten przeprowadził w 1989 r. z Jerzym Kukuczką, Polakiem, który jako drugi człowiek na świecie zdobył Koronę Himalajów i Karakorum, czyli wszystkie znajdujące się tam ośmiotysięczniki - jest ich tam 14.

Himalaista zginął na wysokości 8300 metrów 24 października 1989 w trakcie wchodzenia na Lhotse w Nepalu. Podczas tego wywiadu Raczek, tak jak prezenterzy pokazani w filmie, musiał robić dobrą minę do złej gry...

"Gdy pracowałem w telewizyjnej Dwójce, dostałem polecenie, aby przeprowadzić wywiad z Jerzym Kukuczką. Nie pasjonuję się himalaizmem, nie mam wielkiego doświadczenia, jeśli idzie o te tematykę. No, ale to było polecenie z góry, związane z tym, że Jerzy Kukuczka dostawał pieniądze od telewizji na kolejną wyprawę w Himalaje. I był zobowiązany do występowania w programach telewizyjnych. (...) Między innymi mnie poproszono, jako specjalistę od wywiadów, żebym rozmawiał" - opowiada Raczek.

"Problem polegał na tym, że gdy tylko wszedłem do studia, poczułem - i proszę się teraz ze mnie nie śmiać, bo ja to naprawdę czułem - że Jerzy Kukuczka nie wróci z tej wyprawy. I rozmawiając z nim cały czas miałem w głowie to, że on tam zginie. Nie wiem, skąd to się wzięło, bo on wielokrotnie już szedł w góry i wracał, mając różne niebezpieczne przygody. Ja z kolei niespecjalnie znałem się na wspinaczce wysokogórskiej, więc była to czysta intuicja, jakieś przeświadczenie. Byłem po prostu marmurowo-kamiennie pewny tego, że to się stanie. I właściwie ciągle głos mi zanikał, słowa więzły w gardle, bo musiałem to przemóc. Robić dobrą minę do wyjątkowo złej gry, bo ja właśnie czułem i widziałem zagładę (...) człowieka" - relacjonuje.

Kiedy Kukuczka wyruszył w swoją podróż, Raczek codziennie sprawdzał wiadomości na jego temat. Aż do dnia, gdy okazało się, że on faktycznie zginął w Himalajach.

Krytyk filmowy przyznał, że rozmowa z Kukuczką do dziś jest jednym z najbardziej nieprzyjemnych wspomnień w jego całej karierze telewizyjnej. Ze względu na uczucie, "kiedy się rozmawia z człowiekiem i widzi się, czuje się jego nadchodzącą śmierć".

Zobacz także:

Ewa Wachowicz o noworocznych postanowieniach

Włosy do ramion. Ulubiona fryzura kobiet

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje