Reklama

Reklama

Urszula Dudziak i historia pewnej sukienki

Być może nad tą brązową, koronkową sukienką z białym kołnierzykiem wisi jakaś klątwa, być może legły przez nią w gruzach dwa związki. Mimo to Urszula Dudziak wciąż trzyma w szafie swoją liczącą ponad 50 lat kreację ślubną.

Z ubrań, które Dudziak trzyma w szafie, dużą wartość sentymentalną ma brązowa, koronkowa sukienka z białym kołnierzykiem, którą włożyła na swój ślub cywilny z Michałem Urbaniakiem w 1967 r. Kiedy wyjeżdżała do Nowego Jorku w 1973 r., poleciła koleżance sprzedać lub rozdać swoją garderobę - nową właścicielkę znalazła m.in. właśnie ta sukienka ślubna.

Reklama

Jak dowiadujemy się z autobiografii Dudziak "Wyśpiewam wam więcej", artystka odzyskała ją po 40 latach! Pewnego razu odwiedziła Ewę i Jacka Cyganów. Nagle Ewa znikła z pokoju i po chwili wróciła z pamiętną sukienką. Zwierzyła się piosenkarce, że miała ją na sobie podczas pierwszych zaręczyn. Nie przyniosła jej szczęścia, bo na zaręczynach się skończyło. Następnym razem, przy podobnej okazji, suknia była już inna, tak jak i narzeczony, i tak Jacek jest jej mężem do dzisiaj.

- Ewa podarowała mi tę sukienkę. Wisi w mojej szafie i czeka, żeby znowu komuś pomieszać szyki. A może podrzucę ją córce na wydaniu, jeśli podpadnie mi jej chłopak? - Dudziak pyta retorycznie. Nie wstydzi się przyznać, że sukienka ma rozmiar 36, podczas gdy sama nosi teraz 42.


Dowiedz się więcej na temat: Dudziak | Urszula Dudziak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje