Reklama

Reklama

Urszula Dudziak ma słabość do lumpeksów

Myszkowania po szmateksach nauczyła się w Nowym Jorku. Chodzenie po sklepach z używaną odzieżą do dziś jest namiętnością Urszuli Dudziak.

Piosenkarka wciąż ma przed oczami perełki z second-handów sprzed kilkudziesięciu lat, nad których kupnem się zastanawiała. Wystarczyło, że odwróciła się na moment, a już ktoś inny przechwytywał jej przedmiot pożądania. Ale wiele z jej polowań zakończyło się sukcesem.

- Ze szmateksów miałam kilkadziesiąt par szpilek. Niektóre, prawie nowe (na przykład Yvesa Saint Laurenta) kupowałam za dziesięć dolarów. Podobnie było z niektórymi kieckami z luksusowych materiałów, świetnie skrojonymi, jakby prosto od projektantów ze znanych domów mody - wspomina Dudziak w książce "Wyśpiewam wam więcej".

Reklama

Dzisiaj, częściej niż na Manhattanie, można ją spotkać w Siedlcach, nieopodal których, wraz z narzeczonym, wybudowała dom na wsi. Siedlczanie przecierają oczy ze zdumienia, gdy w lokalnych szmateksach natykają się na słynną wokalistkę jazzową.


Dowiedz się więcej na temat: Urszula Dudziak | Dudziak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje