O twoim nastroju decyduje słońce

W pochmurne dni popadamy w melancholię, za to ożywamy przy pięknej pogodzie. Gdyby kogokolwiek zapytać, czym różni się zachowanie Włocha od Norwega, odpowiedź padłaby natychmiast: mieszkaniec Italii potrafi się bawić.

Jednoznacznie kojarzy się z zadowolonym z życia, pogodnym południowcem, zawsze chętnym do tańca, uwodzicielskim w stosunku do kobiet. Natomiast Norweg - tak jak obywatele pozostałych krajów Północy - potrzebuje alkoholu, by się odprężyć. Jeśli przejdziecie się po ulicach Londynu, Berlina, Kopenhagi, zobaczycie mnóstwo poważnych postaci, śpieszących gdzieś i nerwowo spoglądających na zegarek. Jakże inny nastrój panuje na placach Sewilli czy Meksyku: rozleniwieni, zadowoleni ludzie, cieszący się dobrym jedzeniem, rozmową ze znajomymi i słońcem.

Reklama

Właśnie dzięki niemu mieszkańcy południowej półkuli mają pogodną naturę. Przez 12 miesięcy ta część kuli ziemskiej kąpie się w promieniach słonecznych. Rzadkością są tu długie tygodnie pochmurnej, deszczowej pogody, tak częste w naszej strefie klimatycznej. Południowcy nie muszą znosić przygnębiającej atmosfery listopada czy marca. My natomiast odczuwamy w tym okresie przygnębienie i ospałość, narzekamy na bóle głowy i ogólne zniechęcenie. Odżywamy dopiero na wiosnę, gdy słońce zaczyna świecić silniej i dłużej.

Zmiany nastroju zauważamy też w ciągu dnia: słoneczny, pogodny poranek w środku zimy nastraja nas optymistycznie. Wstajemy pełni energii, myśląc o miłych rzeczach. Ale gdy po południu niebo zasnują chmury albo szybko zapadnie mrok, czujemy ogromne zmęczenie. Najchętniej  przespalibyśmy resztę dnia. Jedna z dawnych tortur polegała na zamknięciu skazańca w ciemnicy. Tam, pozbawiony światła, szybko chorował i umierał. Nie bez przyczyny wszystkie średniowieczne więzienia budowano w lochach zamczysk. Zależymy od słońca w większym stopniu, niż sądzimy.

Dobrze wiedziały o tym ludy pierwotne, wyznające kult solarnej gwiazdy. Rzeczywiście zasługuje ona na boską cześć. Stanowi centralny element cyklu życia. Dzięki niej dochodzi do wegetacji (rośliny produkują chlorofil pod wpływem promieni słonecznych), w atmosferze istnieje tlen (wytwarzany przez rośliny), tlen umożliwia rozkład cząstek organicznych w podłożu (skąd rośliny czerpią pożywienie). Natomiast jednym z mniej ważnych elementów tego cyklu są ludzie - mniej ważnych, bo gdybyśmy nie istnieli, życie na ziemi toczyłoby się dalej bez przeszkód.

Tym niemniej nasza reakcja na światło dnia jest wyraźnym świadectwem, że słońcu można przypisać aspekty duchowe: wiadomo, że od niego zależy nasze życie, ale decyduje ono także... o naszym nastroju. Jeżeli mamy pod dostatkiem słonecznego światła, jesteśmy weseli i energiczni. Gdy go brakuje, większość ludzi popada w przygnębienie, a nieraz nawet w depresję. Podobnie dzieje się z resztą przyrody. Pod koniec jesieni świat roślinny obumiera lub zasypia, podobnie jak zwierzęta. Możliwe, że gdybyśmy żyli dzisiaj ściśle według praw natury, zimowe miesiące... po prostu przesypialibyśmy.

Autor: Bogda Balicka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje