Reklama

Reklama

Żołędziowa mała czarna

Portugalscy naukowcy opracowali substytut kawy z... żołędzi. Zapewniają, że napój na bazie owoców dębu, jest zdecydowanie zdrowszy od małej czarnej.

Jak poinformowała Diana Pinto z Wydziału Farmacji na uniwersytecie w Porto (FFUP), celem opracowania nowego napoju było wyprodukowanie substytutu kawy, który nie powoduje negatywnych efektów dla konsumentów. Przypomniała, że przesadne spożywanie kawy może prowadzić m.in. do bezsenności i tachykardii, czyli nadmiernego przyspieszenia akcji serca.

- Wiele wrażliwych na oddziaływanie kofeiny osób ma dodatkowo problemy gastryczne, a także bóle głowy. Opracowany przez nas produkt, który wygląda i smakuje podobnie jak kawa, eliminuje ryzyko dla zdrowia - wyjaśniła Pinto.

Reklama

Nowy napój, który ma mniej intensywny smak od kawy, bazuje na zmielonych żołędziach dębu burgundzkiego. Gatunek ten pochodzi z południowo-wschodniej Europy i Azji Mniejszej. Przed spożyciem sproszkowana nowość musi być rozpuszczona w wodzie, a następnie przefiltrowana.

Lizboński ekspert kulinarny Antonio Sena uważa, że nowy produkt powinien trafić w gusta szczególnie młodych osób z dużych miast. "Nie spodziewam się jednak, aby silnie przywiązane do kawy starsze pokolenie Portugalczyków zrezygnowało z tradycyjnej małej czarnej" - powiedział PAP Life Sena.

Żołędzie są od kilku lat coraz popularniejszym składnikiem w portugalskiej kuchni. Kiedyś, przed kilkoma dekadami, uchodziły w tym kraju za jedzenie ubogich. Wyrabiano z nich głównie mąkę, z której wypiekano chleb. Często dodawana była ona również do zup.

Ostatnio owoce dębu powróciły do łask. Z żołędzi wyrabia się dziś w Portugalii hamburgery, kiełbasy, ciastka, lody, a nawet piwo i gin. W coraz liczniejszych barach oferowane są także deserowe paszteciki i cukierki z żołędzi.

Portugalscy dietetycy pochwalają coraz powszechniejsze używanie żołędzi w rodzimej kuchni. Wskazują, że są one wartościowym produktem dla zdrowia z uwagi na fakt, że nie zawierają glutenu i mają wysokie właściwości antyutleniające.

Z Lizbony Marcin Zatyka (PAP Life)

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje