Reklama

Reklama

​Grzegorz Krychowiak: Bycie sobą to najważniejsza część wizerunku

Nieraz z zainteresowaniem przeglądamy zdjęcia pokazujące, jak ubiera się nasz ulubiony sportowiec, zatrzymaliśmy wzrok na butach kolegi z pracy lub szukaliśmy marynarki podobnej do tej, którą na swoim profilu pokazał jeden z influencerów. Podoba nam się styl mężczyzn, którzy zawsze wyglądają odpowiednio do okazji i swobodnie czują się w swoich strojach, jednak gdy przychodzi pora naszych zakupów, wybieramy kolejną koszulkę z nadrukiem i pierwsze z brzegu spodnie. Jak to zmienić? Fragment pochodzi z książki "Nowy dress code. Im mniej w szafie, tym lepiej wokół nas" Krzysztofa Łoszewskiego.

Listopadowy wieczór, rok 2019. Ulica Wiejska, naprzeciwko siedziba Sejmu. Jestem umówiony w eleganckim salonie mody męskiej. Nosi nazwę Balamonte i należy do Grzegorza Krychowiaka. Kim jest ten młody sportowiec, którego polscy dziennikarze nazywają jednym z najbardziej stylowych piłkarzy? Światowej sławy gwiazda futbolu i ciuchy? W Polsce to może nowość, ale na świecie już dawno nie. Chciałem się dowiedzieć, co myśli o współczesnym wizerunku mężczyzny, i włączyć wywiad z nim do mojej nowej książki.

Tego wieczoru brat Grzegorza, Krzysztof, z którym ustalałem wszystkie szczegóły na temat spotkania, powiedział mi, że wywiad będzie możliwy. Termin wyznaczył na połowę marca. Przez chwilę się zastanawiałem, czy aby nie za późno. Harmonogram zajęć Grzegorza nie dawał jednak innej możliwości. Dokładną datę spotkania mieliśmy ustalić później. No i co? Po raz kolejny kwarantanna wywróciła do góry nogami to, co z trudem udało mi się przygotować. Od początku pracy nad książką epidemia koronawirusa decydowała o moich planach. Miałem dużo szczęścia. Żadna z zaproszonych przeze mnie osób nie zrezygnowała. Liczyłem, że Grzegorz też się nie zniechęci. Nie było go w Polsce. Na szczęście Krzysztof szybko odpowiadał na moje maile. Czas mijał. Marzec i pierwotnie ustalony termin dawno już były za nami. Zrozumiałem, że muszę decydować.

Reklama

Albo łut szczęścia pozwoli nam na spotkanie, w co raczej przestawałem powoli wierzyć, albo zrezygnuję z bezpośredniej rozmowy, przygotuję pytania i wyślę je do Grzegorza za pośrednictwem Krzysztofa. Ostatnia ewentualność wydała się rozsądna. "Chcesz mieć go w książce, działaj" - pomyślałem.

Zaskoczyła mnie szczerość odpowiedzi Grzegorza. Nikomu z niczego się nie tłumaczy. Swój styl buduje świadomie, bez pomocy innych osób. Wyciąga słuszne wnioski i udziela dobrych rad. Przeczytajcie uważnie.

Nie muszę wyjaśniać, dlaczego zależało mi, żeby rozmowa z Grzegorzem Krychowiakiem znalazła się w książce. Polska prasa wielokrotnie oceniała jego sposób ubierania się. Jednym się podoba, innych zaskakuje wybór ciuchów oglądanych na zdjęciach. A przecież polska ulica nie jest już szara, w bojówkach i polarowych bluzach. Zmieniła się, i to zdecydowanie. Czy fakt, że sportowiec ubiera się odważnie, przeszkadza jego kibicom? Chyba nie. Styl naszej reprezentacji w piłce nożnej kilka lat temu postawił piłkarzy na piedestale. Przyznano im miano autorytetu w kształtowaniu męskiego wizerunku. Kto by przypuszczał, że nagle ci młodzi sportowcy staną się absolutnym wyznacznikiem stylu dla swoich młodych kibiców. Nie było nikogo, kto mógłby im rzucić wyzwanie. Zrobili to nasi piłkarze, a właściwie nic nie zrobili, pozostali sobą i zaimponowali młodym. Nie tylko fryzurami, czyli krótko obciętymi włosami, ułożonymi, zadbanymi, nienagannie trzymającymi się głowy podczas meczów, lecz także spodniami, dżinsami, koszulami, T-shirtami i butami. Polski Związek Piłki Nożnej ubrał ich w garnitury, a pod kołnierzami koszul zawiązał krawaty. Okazało się, że tak ubrani jeszcze bardziej podobają się dziewczynom. To był przełom. Prowadzę zajęcia z zasad dress code’u i na spotkaniach pytałem panie i panów, co sądzą o tym fenomenie. Wszyscy ocenili go pozytywnie.

Grzegorz się wyróżnia. Bo może. Każdy z nas ma prawo do swojego stylu. Wy również. Wybierajcie, próbujcie, bawcie się modą, po to ona jest. Oczywiście, na tyle, na ile to, co aktualnie dzieje się wokół nas, na tę zabawę pozwala.

Krzysztof Łoszewski: Polska prasa pisze o tobie: "Jeden z najbardziej stylowych piłkarzy", "Ikona mody", "Krychowiak zaskakuje", "Jego styl budzi kontrowersje", "Nietypowy i drogi gust". Co ty na to?

Grzegorz Krychowiak: - Prawdę mówiąc... nic. Ogromna popularność piłki nożnej sprawia, że jako piłkarze jesteśmy oceniani nie tylko na boisku, ale również poza nim. Według mnie opinie dziennikarzy o pozaboiskowym życiu piłkarzy są bezpośrednio skorelowane z naszą formą sportową. Jeżeli gram dobrze, jestem ikoną stylu. Mam gorszą formę, to pewnie dlatego, że moda mnie rozprasza i powinienem skupić się na treningu. Wniosek jest prosty: wygrywasz - masz rację, przegrywasz - nie masz racji. Taki jest świat piłki i trzeba się do tego przyzwyczaić.

Moda sprawia mi ogromną przyjemność. Lubię wychodzić poza ramy klasyki. Uważam, że to ja muszę czuć się dobrze w tym, co noszę, wierzę w przysłowie: "Jak cię widzą, tak cię piszą". Ktoś powie - banał, ale według mnie to, jak wyglądamy, ma duże znaczenie w życiu codziennym, a jeszcze większe w biznesie. Ubiór świadczy o naszym wnętrzu, o naszym stylu życia. Poza tym nic tak nie buduje pewności siebie jak świadomość, że dobrze wyglądasz. Jeżeli nasza stylizacja idzie w parze z naszym wnętrzem, to czujemy się i wyglądamy naturalnie. Uważam, że bardzo istotne jest znalezienie i wyrażanie własnego stylu.

Twój styl zachwyca, ale również budzi kontrowersje. Opinia polskich dziennikarzy piszących o twoich ubraniach chyba mało cię obchodzi? Może się mylę? Jeżeli tak, to przepraszam.

Styl jest kwestią indywidualną i właśnie to jest największą przyjemnością w modzie. Pozwala wyrażać, kim się jest. Opinie trzeba szanować, potem robić swoje. Jako osoba publiczna muszę być gotowy na bycie nieustannie ocenianym, zaakceptować to.

Ważną cechą, szczególnie u sportowców, jest pewność siebie. Nie możesz się przejmować tym, co o tobie piszą. Ważne jest, co ty myślisz. Jeżeli to rozumiesz, będzie ci łatwiej w życiu i w sporcie. Szokujące nagłówki w mediach zawsze się lepiej sprzedają. Nauczyłem się oddzielać opinię ludzi mi nieznanych od zdania osób, którym na mnie zależy. To zapewnia mi komfort psychiczny.

Zdjęcie, na którym jesteście z żoną w sztucznym futrze, zrobione w Moskwie, zaskoczyło twoich fanów. Czym dla ciebie jest ubranie?

W tym konkretnym przypadku chroniło nas przed zimnem. Zobaczyliśmy z Celią te futra i od razu skojarzyły nam się z rosyjskimi niedźwiedziami. Uważam zdjęcie za bardzo dobre, pokazuje, że nie wszystko trzeba brać poważnie. Bawmy się tym, co robimy, życie będzie piękniejsze. Każdy, kto widząc to zdjęcie, przyjaźnie się uśmiechnął, bawił się tak jak my.

Polscy dziennikarze piszą, cytuję: "Ma pociąg do elegancji we włoskim wydaniu". Jak nazwałbyś swój styl?

Włoski styl jest inspirujący. Podoba mi się. Nonszalancki i jednocześnie dopracowany w najdrobniejszym szczególe. Tam moda ma długą tradycję. Stąd mężczyźni są bardziej wymagający, szukają rzeczy doskonałych jakościowo, oryginalnych tkanin i nieszablonowych rozwiązań. Przykładem może być słynna włoska sprezzatura, widoczna wśród bywalców targów Pitti Uomo. Włosi potrafią nosić garnitur. Nie traktują go jak ubrania służbowego, noszą na co dzień, również w mniej formalnych sytuacjach. Takie podejście jest mi bliskie, dobrze się czuję w eleganckich ubraniach. Jeśli ktoś uważa, że mój styl to elegancja we włoskim wydaniu, to dla mnie komplement i chętnie się z tym zgodzę.

Dlaczego decydujesz się na kupno jakiegoś ubrania? Wolisz robić zakupy sam czy potrzebujesz kogoś, kto oceni pozytywnie twój wybór?

Zazwyczaj na zakupy chodzę sam, łatwiej mi zdecydować, czy faktycznie coś mi się podoba i czy pasuje do mnie. Ostatnio kupuję dużo mniej. W Balamonte każdy może uszyć to, co chce. Ubranie, które wyrazi indywidualny styl i gust, idealnie dopasowane do sylwetki i dające satysfakcję z osiągniętego efektu. W pewnym sensie jest się samemu projektantem. Dlatego posiadanie marki modowej ma ogromny plus. Mając na co dzień takie możliwości, nie muszę szukać gdzie indziej.

Zdjęcia pokazują cię w różnych stylizacjach: spodnie ze skóry, krótkie kurtki, często dwurzędowe marynarki ze spodniami w innym kolorze, eleganckie garnitury z koszulą i krawatem, płaszcze z futrzanym kołnierzem i futra. Czy tak rzeczywiście się ubierasz, czy to tylko stylizacje do zdjęć?

Praca i tryb życia sprawiają, że moja garderoba jest rzeczywiście zróżnicowana. Zdjęcia z sesji dla Balamonte pokazują stylizacje, które sam dla siebie stworzyłem. Później w nich chodzę. Przeważnie nie ma ich w gotowych kolekcjach w salonach, ale mogą być inspiracją dla klientów korzystających z usługi szycia na miarę. Reszta zdjęć, na przykład te, które można zobaczyć w moich social mediach, robię w sytuacjach codziennych: idę do kina, do restauracji lub jestem na wakacjach. To w 100 procentach mój styl. Bycie sobą - moim zdaniem - to najważniejszy element wizerunku.

Skąd moda w twoim życiu?

Przyjazd do Francji piętnaście lat temu był jak zderzenie z zupełnie obcą kulturą, pod względem zarówno piłkarskim, jak i modowym. Wtedy naprawdę zafascynowała mnie różnorodność, jaką poznawałem na francuskich ulicach. Zupełnie inne podejście do wizerunku i świadomości swojego stylu były inspirujące. Chciałem wyglądać jak oni, również dlatego, żeby skrócić okres adaptacji w zespole.

W takim razie: piłka czy moda?

Ale to się wcale nie wyklucza. Piłka nożna to moja praca. Wychodzę do klubu o godzinie ósmej i jestem tam pierwszy, wracam o szesnastej, wychodzę ostatni. Przypominam, trening trwa dwie godziny. Nie piję alkoholu, nie imprezuję, śpię dwanaście godzin dziennie, dbam o moje jedzenie, każdy jego składnik musi być najwyższej jakości. Codziennie wychodząc na trening, uśmiecham się. Nie mogę się doczekać weekendu, żeby wygrać mecz. Od piętnastu lat w 100 procentach poświęcam się piłce nożnej. Ale po pracy każdy ma czas na realizację swoich pasji. Czas na odpoczynek, głowa również musi się zregenerować. Przegrałeś mecz - trudno, za trzy dni skup się na tym, żeby wygrać. Przeanalizuj błędy i się od tego odetnij. Wygrałeś mecz - super, skup się na tym, że za trzy dni musisz znowu wygrać. Dlatego potrzebne jest hobby, dlatego potrzebujemy pasji, dla mnie to moda. Zasada jest prosta. Możesz zająć się swoim hobby pod warunkiem, że rzetelnie wykonałeś pracę. Piłka jest zawsze na pierwszym miejscu.


Dwa lata temu otworzyłeś w Warszawie na ulicy Wiejskiej salon Balamonte. Można w nim nie tylko uszyć na miarę garnitur, ale także kupić gotowe ubranie. Twoje zainteresowanie modą podsunęło ci pomysł na elegancki salon dla facetów?

Po pierwsze, otworzyłem Balamonte dlatego, że w Polsce nadal brakuje takich miejsc. Mówiłem wcześniej, że inspiruje mnie styl Włochów i pewnie dlatego właśnie we Włoszech szyte są garnitury Balamonte. Chciałem stworzyć unikalne miejsce, z rzeczami wysokiej jakości, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Stąd pomysł otwarcia salonu szycia na miarę. Polacy przywiązują coraz większą wagę do wyglądu. Świadomie budują swój wizerunek. Moimi stylizacjami uszytymi w Balamonte chcę ich zachęcić do większego luzu. Pokazać, że garnitur może mieć różne kolory, wzory i faktury. Cieszy mnie, że coraz więcej osób wybiera takie rozwiązania. Jest jeszcze drugi powód stworzenia salonu. Po zakończeniu kariery piłkarskiej pozwoli mi on połączyć pracę z pasją.

Kim jest mężczyzna, dla którego projektujesz?

Przekrój klientów Balamonte jest bardzo zróżnicowany. Od osób związanych z show-biznesem, sportowców i biznesmenów, przez pracowników firm, w których przestrzega się zasad dress code’u, po mężczyzn szukających garniturów do ślubu. Łączy ich wybór produktu najwyższej jakości i po prostu dbałość o wizerunek. Mała dygresja: nie ubieramy tylko panów. W tym roku zaczęliśmy szyć również dla kobiet.

Co cię inspiruje? Obserwujesz ludzi czy projektujesz to, co lubisz nosić?

Inspiracje są wokół nas, trzeba uważnie patrzeć. Oglądam portale społecznościowe, fashion week, śledzę trendy. Poza tym na ulicach mijam ciekawie ubranych ludzi. Staram się stworzyć coś podobnego, ale w moim stylu. Kiedy zbliżamy się do ostatniego etapu, analizuję, czy na pewno podoba mi się to, co zrobiliśmy, i czy będę w tym chodził. Jeśli odpowiedź jest twierdząca, bierzemy się do pracy.

Jak wygląda twoja praca? Masz asystentów, wspólnie opracowujecie modele?

W Balamonte pracują fachowcy z wieloletnim doświadczeniem. Korzystają ze swojej wiedzy, ale również znają mój styl. Pierwszy pomysł wychodzi zawsze ode mnie. Później pracujemy wspólnie, rozmawiamy, dzielimy się spostrzeżeniami. Każdy detal jest ważny. Od tkaniny na garnitur, marynarkę i spodnie po podszewkę i guziki. Praca nad każdą kolekcją przynosi mi ogromną satysfakcję. Nie mogę się doczekać efektu końcowego i jestem dumny z tego, co stworzyliśmy.

Widziałem twoje projekty i daleko im do stroju formalnego. Używasz kolorowych tkanin z ciekawą fakturą. Proponujesz spodnie w innym kolorze niż marynarka. Jak polscy mężczyźni reagują na twoje propozycje?

W szyciu na miarę to klient jest kreatorem. Ja staram się tylko inspirować, pokazuję, że wybierając ciekawe kolory i wzory, można wyglądać elegancko. Garnitur nie musi być szary czy granatowy. Za pomocą stroju możemy wyrazić siebie, wyróżnić się w tłumie, być oryginalnym. To jest jedno z naszych założeń. Chcemy pokazać klientom, jak to osiągnąć. Każdy reaguje inaczej, i o to w tym chodzi. Jeżeli przychodzisz po granatowy garnitur, bo będzie twoim pierwszym garniturem albo po prostu najlepiej czujesz się w tym kolorze, bardzo proszę. Ale jeśli to kolejny garnitur, spróbuj zrobić coś fajnego. Oczywiście, nic na siłę, to musi być spójne z twoją osobowością, ty decydujesz, ty będziesz w tym chodził i musisz czuć się dobrze. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku kobiet. Paleta kolorów i wyobraźnia są nieograniczone, a niektóre projekty genialne.

W Balamonte można kupić prawie wszystko. Od butów przez koszule, spodnie, marynarki, garnitury i krawaty po płaszcze. To wygodne dla tych, którzy nie lubią chodzić po sklepach. Wszystkie produkty są włoskie?

Od początku naszym założeniem było zapewnienie klientom komfortu zakupu u nas praktycznie wszystkiego. Dobranie dodatków na miejscu w salonie ułatwia stylizację ubrania. Rzeczywiście większość produktów jest włoska, ale nie wszystkie. Szyjemy we Włoszech i w Polsce. Jesteśmy polską marką, mamy w ofercie polskie produkty, naprawdę wysokiej jakości. W przypadku kobiet postawiliśmy na szycie na miarę. Praktycznie każdy projekt jest indywidualny i nie chcemy tego ograniczać.

Co wyjątkowego jest we włoskim stylu ubrań dla mężczyzn?

Dla Włochów moda to styl życia. Ubraniem pokazują, kim są. Ważne są jakość i komfort w noszeniu każdej wybranej rzeczy. Idealnie skrojone garnitury, ekstrawaganckie dodatki, ostatnie trendy w połączeniu z codzienną pracą nad ich wizerunkiem dają efekt nienagannego wyglądu. Zachowując indywidualny styl, pozostają bardzo prawdziwi.

Czym dla ciebie jest elegancja?

Odpowiem cytatem z Jeana-Paula Gaultiera: "Elegancja jest bardziej kwestią osobowości niż tego, co się nosi...". Ubrania są ważne, ale nie są jedynym elementem eleganckiego wizerunku. Pewnych rzeczy nie da się kupić. Albo się je ma, albo trzeba się ich nauczyć.

Masz ulubionego projektanta?

Tak, Yves’a Saint Laurenta. Był wizjonerem, zrewolucjonizował modę, zachowując elementy klasycznej elegancji.

Co jest ważniejsze: moda czy styl?

- Styl jest kwestią indywidualną, pokazuje, kim jesteś lub kim chciałbyś być. Jest twoją wizytówką. Moda jest super, ale tylko wtedy, gdy wybrane trendy pasują do twojego stylu. Uważam, że styl jest znacznie ważniejszy niż moda.

Jak oceniasz twoje pokolenie w Polsce?

- Widać zmiany, rosnącą świadomość znaczenia wizerunku. Ludzie chcą dobrze wyglądać. Przywiązują większą wagę do ubioru. Kiedy wyjeżdżałem z kraju piętnaście lat temu między Polską a Francją była przepaść. Teraz zarówno kobiety, jak i mężczyźni niczym się nie różnią od swoich rówieśników na całym świecie. Mamy dostęp do najlepszych produktów, najlepszych projektantów, możemy czerpać wiedzę z internetu, wszystko jest w naszych rękach. Cieszmy się tym, nasi rodzice nie mieli takich przywilejów.

Fragment pochodzi z książki "Nowy dress code. Im mniej w szafie, tym lepiej wokół nas" Krzysztofa Łoszewskiego. Więcej o książce przeczytasz TUTAJ.

***

Zobacz również:

 

Fragment książki
Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Krychowiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje