Reklama

Reklama

Modowa krucjata Trinny i Susanny

Znane i wielbione na całym świecie brytyjskie stylistki Trinny Woodall i Susannah Constantine przybyły niedawno do naszego kraju, by doradzić nam, jak się ubierać.

Od kwietnia w telewizji będzie można zobaczyć efekt ich pracy w Polsce. W zagranicznych edycjach stylistki doradzały już Brytyjkom, Amerykankom i Belgijkom. Ich programy zdobyły wielu fanów, choć nie wszystkim odpowiada bezpośredniość, z jaką Trinny i Susannah podchodzą do uczestniczek.

Jak na tę bezpośredniość zareagują Polki? Czy faktycznie potrzebujemy, by ktoś doradzał nam, jak się ubierać? Jak podkreślają autorki programu, zmiana wyglądu zewnętrznego to tylko pretekst do dalszych, często dużo ważniejszych przemian. Nie raz mówiły o swojej działalności jako o walce o piękno, walce przeciwko wyimaginowanym kompleksom. Nazywały swój program "modową krucjatą". Co na ten temat sądzą Polacy - nasza dziennikarka sprawdziła podczas nagrania w Krakowie.

Reklama

Niepewne siebie, szare, zamknięte w sobie

- W programie chodzi przede wszystkim o podnoszenie pewności siebie kobiet za sprawą ubrania, poprzez dobry wygląd - mówiła czekająca na spotkanie z Trinny i Susannah Magda Wacławska. - Myślę, że taki program jest w naszym kraju potrzebny. W Polsce jest dużo kobiet, nie tyle brzydkich, co niepewnych siebie, szarych, zamkniętych w sobie. Wydaje mi się, że jednak, gdy się dobrze wygląda, to inaczej się człowiek czuje. Uważam, że ludzie chcą posłuchać rad w kwestii ubioru, ten program uczy podstawowych i przydatnych w życiu zasad.

Inna z uczestniczek castingu do programu uważa, że przemiana zewnętrzna i wewnętrzna nie mogą być jednorazowe, to cały proces.

- Program Trinny i Susanny pokazuje kobietom, że niewiele tak naprawdę potrzeba do tego, żeby wyglądać dobrze i czuć się świetnie ze swoim ciałem - twierdzi Paula. - Może taka jednorazowa zmiana nie wywoła we wszystkich przypadkach wielkiej wewnętrznej przemiany, ale jeżeli kobiety rzeczywiście do tego serio podchodzą i zobaczą, że to rzeczywiście ma jakiś wpływ na ich życie, na samopoczucie, to myślę, że pójdą tą drogą.

Mogą się otworzyć

Koleżanka Pauli, Ada, bez żadnych zastrzeżeń przyznała, że porady stylistów są Polkom potrzebne.

- Widzę na ulicach, że kobiety nie mają czasu, żeby o siebie zadbać i też nie przykładają do tego dużej wagi - mówi. - W poprzednich edycjach można było zobaczyć, że dla tych kobiet to była potrzebna zmiana i myślę, że w tym przypadku będzie podobnie. Nie chodzi tylko o zmianę garderoby. Dużo kobiet ma kompleksy i uważam, że jeśli ktoś się nimi porządnie zajmie, pokaże jak wyglądać pięknie, to kobiety mogą się otworzyć. Będzie to dla nich naprawdę wielka przemiana.

Inne zdanie na temat stylistycznych metamorfoz ma Ewa. - Widziałam kilka razy ten rozrywkowy program. Myślę, że to jest bardziej show niż pomaganie. Głównie chodzi tutaj o zdobycie jak największej publiki. Program jest popularny, bo ludzie chyba chcą uważać, że są wyjątkowi. Fajnie, gdy ktoś ich dostrzeże i powie, że tacy są, a te dwie panie tak właśnie robią - wyjaśnia.

Anna nie zna programu, przyznaje, że nigdy nie widziała Trinny i Susanny. Nie słyszała o nich w telewizji, nie natknęła się też na żadną informację w sieci. Zapytana czy to możliwe, by zmiana garderoby, modna fryzura i lepszy makijaż miały jakikolwiek wpływ na wnętrze kobiety, odpowiedziała: "Wygląd zdecydowanie ma znaczenie w budowaniu swojego poczucia wartości. Ale ja myślę, że psychika jest najważniejsza. Jeśli ktoś się czuje dobrze w skromnym ubraniu, to na pewno nie będzie się czuł pewnie w wystylizowanym, sztucznym, dla siebie nieodpowiednim stroju. Takie jest moje zdanie".

Panowie nie mają się czym pochwalić

W okolicy planu nagraniowego stoi grupa roześmianych nastolatków. Dziewczyny czekają na spotkanie z modowymi wyroczniami, których programy, jak same przyznają, oglądają z pasją. Jest z nimi także kolega. - Owszem znam ten program, ale ja tu raczej jestem dla towarzystwa, a nie z zainteresowania - mówi.

Uważają, że Polki nie potrzebują stylistycznych porad. - Oglądam program od dłuższego czasu, widziałam edycje z różnych krajów. Według mnie Polki ubierają się naprawdę bardzo dobrze, w porównaniu z innymi krajami wypadają świetnie, ale nasi panowie już niestety nie mają się czym pochwalić. Mimo braku zainteresowania, a może właśnie ze względu na ten brak zainteresowania, jaki reprezentuje nasz kolega, taki program bardziej przydałby się mężczyznom - mówi jedna z dziewczyn.

- W poprzednich edycjach można było zobaczyć, że po zewnętrznej metamorfozie zmienia się podejście uczestniczek do siebie, do innych, do partnera, do pracy. Widziałam też edycję, w której Trinny i Susannah odwiedziły uczestniczki rok po dokonanej metamorfozie, chcąc sprawdzić czy coś się zmieniło. Okazało się, że część osób zmieniała swoje nastawienie, podjęła się nowych zadań, stała się bardziej odważna w życiowych decyzjach - przekonuje inna.

Ola, która przyciąga wzrok przechodniów interesującą fryzurą i dobrze dobranym strojem, mówi: "Program jest ciekawy, pomaga ludziom w poszukiwaniu odpowiednich fasonów, sposobu ubierania się. Myślę, że jeżeli ktoś przekona się do tego, aby w inny sposób popatrzeć na siebie, to po jakimś czasie może nabrać pewnych nowych przyzwyczajeń i zmienić w ten sposób postrzeganie siebie. Ważne też, żeby to było zgodne z jego charakterem, żeby ta zmiana nie była tylko fizyczna. Należy zwrócić uwagę, że - nawet jeżeli innym się podoba - to nie znaczy, że dana osoba będzie się w tym dobrze czuła".

Cudze chwalicie...

Kilka pań, które akurat były na zakupach w centrum handlowym Bonarka, w którym nagrywano program, zapytanych czy wzięłyby udział w programie, nie odmówiłaby Trinny i Susannah. Panie nie zapominają jednak o wspieraniu rodzimych specjalistów. - Najchętniej udałabym się do salonu pana Leszka Czajki - z rozmarzeniem odpowiada pani Krystyna. -Tam są przeprowadzane wspaniałe metamorfozy, fryzury odpowiednie, kolor dobrany. Wspaniałe. Haniu oglądasz te programy? - pyta koleżanki.

- Oglądam, naturalnie. I te polskie, i te zagraniczne. Kobiety powinny być eleganckie i na czasie, a nie zaniedbane takie... Wewnętrzne zadowolenie się ma, jak się dobrze wygląda. Taka zmiana na pewno nie zaszkodzi. Piękna fryzura, odpowiednio dobrany makijaż - to zawsze pomaga kobiecie, relaksuje - podkreśla pani Anna z Nowego Sącza.

- Lubię czasem oglądać ten program, bo można się nim zainspirować. Poza tym można też pomyśleć o sobie w lepszych kategoriach, bo jak się widzi takie osoby, które na początku marnie wyglądały, a potem wyglądają dobrze, to można się trochę podbudować. I zacząć samodzielnie swoją metamorfozę - uważa Natalia, studentka pedagogiki.

Błysk w oku rajskiego ptaka

Po długich oczekiwaniach pojawiły się gwiazdy tego wieczoru i ich polskie podopieczne. Wszyscy, bo jak się okazało stylistki wzięły też pod swoje skrzydła spotkanego na ulicy Rafała, wyglądają perfekcyjnie. Trinny ma na sobie połyskującą tunikę i szalenie modne w tym sezonie czarne koturny. Susannah jest bardzo elegancka, ubrana w długą, jasnozieloną suknię. Wyraziste kolczyki w połączeniu z upiętymi włosami sprawiają, że wygląda jak grecka bogini.

Są uśmiechnięte i szybko łapią kontakt ze zgromadzoną publicznością. Po kolei przedstawiają uczestników. Każdy z nich pewnym krokiem wkracza na wybieg, wprawiając w onieśmielenie rodzinę i przyjaciół. Stylizacje są odważne kolorystycznie, mocno podkreślają kobiece kształty. Uczestnicy dopiero na wybiegu dowiadują się jak wyglądają po całym dniu przygotowań. Lekki szok, obrót w prawo, obrót w lewo, upragniony błysk w oku. Nie da się ukryć wzruszenia, jakie im towarzyszy.

Metamorfozy są imponujące. Na zdjęciach widzimy zaniedbaną panią w średnim wieku, młodą zabieganą matkę, nieświadomą swoich wdzięków studentkę i jednego z setek spotykanych na ulicach polskich miast facetów, bo jak zauważają stylistki, nasi mężczyźni wszyscy są do siebie szalenie podobni. Chyba nie lubią się wyróżniać. Po metamorfozie zarówno Rafał, jak i reszta uczestniczek na pewno nie przeszliby ulicą niezauważeni.

Jakie wrażenia mają sami uczestnicy? - Czuję się cudownie. Mimo że jestem młoda, to bardzo mnie odmłodziło. Prowadzące podpowiedziały mi, jakie są moje atuty i jak je podkreślać. Przede wszystkim uświadomiły mi, że nie tylko czarny wyszczupla sylwetkę. Pokazały, że przy każdym typie sylwetki, szczupłej, czy bardziej kobiecej, można ubrać fajny, kolorowy ciuch, który dodaje pewności siebie. Dostałam mnóstwo wskazówek - mówiła zaraz po nagraniu oszołomiona Kasia, która do tej pory ukrywała się pod kilkoma warstwami czarnych ubrań.

- Trinny i Susannah są super, są bardzo ciepłe. Bardzo dobrze się z nimi rozmawia. W którymś momencie tam na górze poczułam się jakbyśmy były w Londynie, bo wszyscy mówili po angielsku, asystentki też. Spędziłam z nimi cały dzień, tak naprawdę od samego rana do wieczora. To niezapomniane przeżycie - opowiada Kasia.

Zakochane w obcasach

Podczas nagrania wyglądała niczym rajski ptak. Prowadzącym udało się przywrócić jej, co prawda nigdy nieutraconą, ale jakby zapomnianą młodość.

Widownia również była pod wrażeniem. Karolina i Ada wspólnie przyznały, że metamorfozy były spektakularne, a stylizacje bardzo udane. Wszyscy uczestnicy wyglądali dużo lepiej, młodziej, bardziej wyraziście. - Myślę, że pójdą w tym kierunku. Będą teraz większą uwagę przywiązywały do tego jak wyglądają, będą bardziej o siebie dbać - przekonuje Ada.

- Na żywo wyglądają jeszcze lepiej niż w telewizji - oceniła stylistki Natalia. - Trinny wygląda o wiele młodziej i jeszcze szczuplej. Były świetnie ubrane, świetne buty. Dziś zakochałam się w obcasach!

Trinny i Susannah podsumowały, że w ich odczuciu największą barierą jest dla Polek brak pewności siebie. Z tym zjawiskiem Polki powinny rozpocząć stylistyczną walkę. Poza tym są zawiedzione wyglądem polskich mężczyzn, którzy są według stylistek zdecydowanie za mało oryginalni.

Modową krucjatę Trinny i Susannah po polskich miastach będzie można zobaczyć od 21 kwietnia w TVN Style.

Karolina Matuszek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje