Reklama

Reklama

Pokaz przepełniony erotyką

"Tajemnica, którą trzeba odkryć, jest najbardziej erotyczna" - mówili projektanci Marcin Paprocki i Mariusz Brzozowski przed pokazem swojej kolekcji "Emmanuelle" - wiosna/lato 2013. Chociaż ich kreacje nie odsłaniały wiele, były bardzo zmysłowe...

"Emmanuelle", erotyczny obraz Justa Jaeckina z 1974 roku, którego bohaterka stała się dla kolejnych pokoleń symbolem seksu i wolnej miłości, zainspirował również duet Paprockiego i Brzozowskiego. "W trakcie naszej młodości, nie było dostępu do Internetu, w co trudno dzisiaj uwierzyć. Takie filmy, jak "Emmanuelle" można było oglądać w telewizji tylko po 22" - śmiali się rozmowie z PAP Life projektanci.

Reklama

- To dzieło było tylko punktem wyjścia. Chcieliśmy, żeby pokaz był przepełniony sensualnością, kobiecością i erotyką, ale nie dosłowną i wulgarną - tłumaczył Mariusz Brzozowski.

Łóżko jak scena

Na potrzeby wtorkowego pokazu, który odbył się w warszawskim "Och-Teatrze", scenę zamieniono na wielkie łóżko. Przechadzające się po prostokątnym wybiegu modelki, co jakiś czas szukały odpoczynku, lądując na wielkich poduszkach. Tam wymieniały czułości z nagimi do pasa modelami. Tę oryginalną choreografię opracował Emil Wesołowski, wieloletni dyrektor Baletu Teatru Wielkiego. Modele i modelki musieli zmierzyć się z niełatwym zadaniem aktorskim.
- Wbrew pozorom, modelki mają już dosyć klasycznego chodzenia w tę i z powrotem. Wolałyby sprawdzić się w nowej konwencji - ocenił Brzozowski.

Kontrastowa kolekcja

Na wiosnę-lato 2013 projektanci proponują zwiewne i opływające ciało kreacje. W kolekcji dostrzec można kilka kontrastów. Opływowe linie zderzają się z architektonicznymi falbanami, a biel oraz delikatne beże i błękity rywalizują z czerniami. Stroje uszyte są najczęściej z delikatnego, jednolitego materiału. Tylko czasami pojawiały się wstawki ze skóry i wzór panterki. Projektanci po swojemu zinterpretowali lata 70.
- Na pewno czymś charakterystycznym są falbany, które często wykorzystujemy w naszych kolekcjach - powiedzieli projektanci.
Choć stroje nie odsłaniały wiele ciała, modelki wyglądały bardzo powabnie. To tkaniny płynące razem z sylwetką rozpalały wyobraźnię.

- Chcieliśmy, by tajemnica nie została odkryta. Najłatwiej podkreślić kobiece kształty miniówką, obcisłym biustem i bardzo podkreśloną talią. Dużo trudniej uzyskać efekt zmysłowości, gdy kobieta jest w miarę ubrana - powiedział Marcin Paprocki.

Sekret stylu

Podobnie myśli Anna Popek, która była jednym z gości pokazu.

- Na tym polega dobry strój. Pokazuje ciało kobiety tylko tam, gdzie można, a przykrywa całą resztę. Odsłania nieco więcej dopiero w ruchu. Myślę, że kobieta jest najbardziej piękna w ruchu. Te sukienki wspaniale "współpracowały z kobietą" - chwaliła kolekcję Emmanuelle.

Andrzej Grabarczuk

Dowiedz się więcej na temat: moda | pokaz | ubrania | projekt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje